jak pomoc mamie?
jak pomoc mamie?
Witam,
bardzo sie ciesze ze odnalazlam to forum. czytam je od jakiegos czasu teraz chcialabym prosic o porade.
Mam 24 lata, studiuje w duzym miescie opuscilam dom rodzinny. Moja mama zostala w domu, opiekuje sie tata (swoim mezem) chorym na afazje pierwotna postepujaca. To wariant otepienia czolowo-skroniowego. Dodatkowo mama meiszka ze swoimi rodzicami, pomaga im w gospodarstwie i prowadzi firme po ojcu. Sama chodzi do swojej pracy w spzitalu- slowem ma na swojej glowie zdecydowanie za duzo obowiazkow.
Nie wiem jak moge jej pomoc. Staram sie przyjezdzac jak najczesciej , w wakacje na dluzej, dzwonic..Widze ze jej stan nie ejst najlepszy. Jest smutna, placze, latwo wyprowadzic ja z rownowagi. Z ojcem nie jest jeszcze najgorzej. Belkocze bezsensownie, klnie, ale smaodzielnie porusza sie. Trzeba przypilnowac aby zjadl, czasem trwa to godziny, ma juz problemy z zalatwianiem, oddaje mocz gdzie popadnie...Widze ze mama zle to znosi. Kazde zachowanie ojca wyprowadza ja z rownowagi, nie potrafi sie zdystansowac.
Sytuacja jest o tyle skomplikowana ze mama mieszka ze swoimi rodzicami i nigdy tak naprawde nie zaczela smaodzielnego zycia. Rodzice wykorzystuja ja do granic. Nie zrezygnuja z gospodarstwa bo to ich cale zycie. uwazaja ze jak je zamkna to nie bedzie juz domu, rodziny, niczego...nie zauwazaja ze mama ma juz za duzo. do tego oni sa schorowani, maja ponad 80 lat! w tym domu rzadzi dziwny etos pracy a ludzie nie przechodza na emeryture. Z babcia nie da sie juz normalnie rozmawiac, ciagle robi awantury, jest wsciekla ze sprawnosc nie pozwala jej robic wszystkiego tak jakby chciala. w pewnym sensie ma pretensje do mnie i do siostry ze mamy swoje zycie zdala od domu. Ma dziwny stosunek do choroby ojca, jego niezdolnosc do pracy traktuje jak lenistwo, kloci sie z nim, obraza, nie jest w stanie zrozumiec tej choroby...
Mam wyrozumialosc dla jej wieku, ale tak nie mozna w tej sytuacji.
Probuje namowic mame aby zrezygnowala z ktorejs pracy! niedlugo przejdize na emeryture- ale to nie odciazy jej az tak, poza tym bedzie wtedy w domy przez 24 godziny..to jeszcze gorsze. Nasz sytuacja materialna nie jest zla. Ja mieszkam ze starsza siostra, ktorej bardoz dobrze sie powodzi.
Jak pomoc mamie i wyciagnac ja na swiat choc troche? Widze ze kiedy ma wyjsc do ludzi juz dziwnie sie zahcowuje. z trudem namowilam ja by przyjela zaproszenie na wesele w rodzinie, gdy w zeszlym roku studiowalam za granica zmusilam ja zeby zorganizowala dwa dni i przyjechala, niestety nasz urlop zamienila w pieklo. wszystko wyprowadzalo ja z rownowagi , miala ow szystko pretensje.
Dodam ze nasze relacje nie byly nigdy rozowe. Patrzac na to teraz wiem ze to wynika z teog ze nigdy nie odpepowila sie od rodzicow, z ojcem nie stworzyli zas udanego malzenstwa i cala energie zyciowa przeniosla na nas-dzieci. Dzieki jej ogromnym ambicjom odebralysmy najlepsze wyksztalcenie, i zaszlysmy daleko, ale tez wyhowano nas surowo. Mama czesto wymagala zbyt wiele, nie wiadomo czgeo wlasciwie, stawala z babcia w opozycji do nas i zawsze znjadowaly cos zlego, zawsze widzialy w nas to co zle. Odbilam sie po wyprowadzce z domu, stalam sie soba i spojrzalam na rodzine z dystansem. Moze to egoistyczne w obliczu choroby taty-ale ja wiem ze powrot do tego domu mnie unieszczesliwi. Mama wywiera na nas ogromna presje, czuje ze zostanie sama jesli jej rodzice umra, potem tata..., chcialaby miec przy sobie dzieci i wnuki. Czesto slysze rpetensje, ostatnio skrzyczala mnie bo rozstalam sie z chlopakiem, kaze mi rozgladac sie za mezem, itp. Wiem ze chce mojego szczescia i robi to w dobrej woli, ale doprowadza mnie do naprawde skrajnych stanow...siostra rozwaza powrot ale bylaby to dla niej ogromna degradacja zawodowa, ma tez chlopaka...
powiedzcie jak ulzyc rodzinie w tej sytuacji?
czuje sie winna bo to nie ja jestem obarczona opieka tylko mama, wspieram ja niewystarczajaco. boje sie o przyszlosc tej rodziny, o dom, jednoczesnie nie jestem w stanie zaplanowac zycia w tym wieku i zwyczajnie nie chce wracac do domu.
ja widze w tej sytuacji jakies pozytywy: jednak mamy siebie, mama moze byc z nas dumna, z ojcem ejszcze nie jest tak zle, ale mama tkwi w beznadzieinej sytuacji. Pracuje ponad sily, jest wyczerpana, nie ma czasu dla siebie. babcia wszczyna ciagle awantury. nie wiem co moge zrobic.
czasem jest tak fajnie. spedzamy razem czas, rozmawiamy milo, ojciec gdzies tam chodzi, i w zasadzie nie jest tak zle. wtedy czuje ze mam mame.
przepraszam ze tak duzo.
dzieki ze jestescie.
bardzo sie ciesze ze odnalazlam to forum. czytam je od jakiegos czasu teraz chcialabym prosic o porade.
Mam 24 lata, studiuje w duzym miescie opuscilam dom rodzinny. Moja mama zostala w domu, opiekuje sie tata (swoim mezem) chorym na afazje pierwotna postepujaca. To wariant otepienia czolowo-skroniowego. Dodatkowo mama meiszka ze swoimi rodzicami, pomaga im w gospodarstwie i prowadzi firme po ojcu. Sama chodzi do swojej pracy w spzitalu- slowem ma na swojej glowie zdecydowanie za duzo obowiazkow.
Nie wiem jak moge jej pomoc. Staram sie przyjezdzac jak najczesciej , w wakacje na dluzej, dzwonic..Widze ze jej stan nie ejst najlepszy. Jest smutna, placze, latwo wyprowadzic ja z rownowagi. Z ojcem nie jest jeszcze najgorzej. Belkocze bezsensownie, klnie, ale smaodzielnie porusza sie. Trzeba przypilnowac aby zjadl, czasem trwa to godziny, ma juz problemy z zalatwianiem, oddaje mocz gdzie popadnie...Widze ze mama zle to znosi. Kazde zachowanie ojca wyprowadza ja z rownowagi, nie potrafi sie zdystansowac.
Sytuacja jest o tyle skomplikowana ze mama mieszka ze swoimi rodzicami i nigdy tak naprawde nie zaczela smaodzielnego zycia. Rodzice wykorzystuja ja do granic. Nie zrezygnuja z gospodarstwa bo to ich cale zycie. uwazaja ze jak je zamkna to nie bedzie juz domu, rodziny, niczego...nie zauwazaja ze mama ma juz za duzo. do tego oni sa schorowani, maja ponad 80 lat! w tym domu rzadzi dziwny etos pracy a ludzie nie przechodza na emeryture. Z babcia nie da sie juz normalnie rozmawiac, ciagle robi awantury, jest wsciekla ze sprawnosc nie pozwala jej robic wszystkiego tak jakby chciala. w pewnym sensie ma pretensje do mnie i do siostry ze mamy swoje zycie zdala od domu. Ma dziwny stosunek do choroby ojca, jego niezdolnosc do pracy traktuje jak lenistwo, kloci sie z nim, obraza, nie jest w stanie zrozumiec tej choroby...
Mam wyrozumialosc dla jej wieku, ale tak nie mozna w tej sytuacji.
Probuje namowic mame aby zrezygnowala z ktorejs pracy! niedlugo przejdize na emeryture- ale to nie odciazy jej az tak, poza tym bedzie wtedy w domy przez 24 godziny..to jeszcze gorsze. Nasz sytuacja materialna nie jest zla. Ja mieszkam ze starsza siostra, ktorej bardoz dobrze sie powodzi.
Jak pomoc mamie i wyciagnac ja na swiat choc troche? Widze ze kiedy ma wyjsc do ludzi juz dziwnie sie zahcowuje. z trudem namowilam ja by przyjela zaproszenie na wesele w rodzinie, gdy w zeszlym roku studiowalam za granica zmusilam ja zeby zorganizowala dwa dni i przyjechala, niestety nasz urlop zamienila w pieklo. wszystko wyprowadzalo ja z rownowagi , miala ow szystko pretensje.
Dodam ze nasze relacje nie byly nigdy rozowe. Patrzac na to teraz wiem ze to wynika z teog ze nigdy nie odpepowila sie od rodzicow, z ojcem nie stworzyli zas udanego malzenstwa i cala energie zyciowa przeniosla na nas-dzieci. Dzieki jej ogromnym ambicjom odebralysmy najlepsze wyksztalcenie, i zaszlysmy daleko, ale tez wyhowano nas surowo. Mama czesto wymagala zbyt wiele, nie wiadomo czgeo wlasciwie, stawala z babcia w opozycji do nas i zawsze znjadowaly cos zlego, zawsze widzialy w nas to co zle. Odbilam sie po wyprowadzce z domu, stalam sie soba i spojrzalam na rodzine z dystansem. Moze to egoistyczne w obliczu choroby taty-ale ja wiem ze powrot do tego domu mnie unieszczesliwi. Mama wywiera na nas ogromna presje, czuje ze zostanie sama jesli jej rodzice umra, potem tata..., chcialaby miec przy sobie dzieci i wnuki. Czesto slysze rpetensje, ostatnio skrzyczala mnie bo rozstalam sie z chlopakiem, kaze mi rozgladac sie za mezem, itp. Wiem ze chce mojego szczescia i robi to w dobrej woli, ale doprowadza mnie do naprawde skrajnych stanow...siostra rozwaza powrot ale bylaby to dla niej ogromna degradacja zawodowa, ma tez chlopaka...
powiedzcie jak ulzyc rodzinie w tej sytuacji?
czuje sie winna bo to nie ja jestem obarczona opieka tylko mama, wspieram ja niewystarczajaco. boje sie o przyszlosc tej rodziny, o dom, jednoczesnie nie jestem w stanie zaplanowac zycia w tym wieku i zwyczajnie nie chce wracac do domu.
ja widze w tej sytuacji jakies pozytywy: jednak mamy siebie, mama moze byc z nas dumna, z ojcem ejszcze nie jest tak zle, ale mama tkwi w beznadzieinej sytuacji. Pracuje ponad sily, jest wyczerpana, nie ma czasu dla siebie. babcia wszczyna ciagle awantury. nie wiem co moge zrobic.
czasem jest tak fajnie. spedzamy razem czas, rozmawiamy milo, ojciec gdzies tam chodzi, i w zasadzie nie jest tak zle. wtedy czuje ze mam mame.
przepraszam ze tak duzo.
dzieki ze jestescie.
Re: jak pomoc mamie?
Witaj, kochana.
Na początek - nie jest tak, że znajdziesz tu gotowe odpowiedzi na nurtujące Cię problemy. Powiem od razu: prawdopodobnie wszystkie sprawy będziecie zmuszone załatwiać same - Ty i siostra. A nie jest tego mało.
Czytając Twój list, najbardziej poruszył mnie fragment, w którym piszesz, że masz poczucie winy z powodu oderwania się od rodziny i życia własnym życiem. Doskonale to rozumiem. Jestem matką dziewczyny w Twoim wieku i dopiero nieawno dotarło do mnie, że moje życie, moje dzieci, mój mężczyzna są ważniejsze, niż moja matka, mój ojciec i reszta moich bliskich. Powiedziałabym, że masz pierwszy krok za sobą. Umiesz popatrzeć na trudną sytuację Twojej mamy z dystansu - to bardzo ważne. Widzisz wówczas znacznie więcej. A jak widać, to można coś z tym zrobić. Gdy jest się "w srodku" - mało co widać.
Są w Polsce ośrodki wspierające rodziny zmagające się z przewlekłymi chorobami. Bez większych sentymentów ( cóż - żeby wyleczyć, musi czasem zaboleć) powierzyłabym opiekę nad babcią i dziadkiem pracownikom opieki społecznej. To żaden wstyd, choć sama w pewnym okresie mego życia myślałam, że po ziemię się zapadnę, gdy nauczycielka mojej córki skierowała mnie do takiego ośrodka pomocy społecznej. Dopiero wówczas zobaczyłam, że pomocy tej istotnie potrzebuję. Być może z Twoją mamą jest podobnie. Nie oczekuj jednak, że ona sama to załatwi. Zacznij chodzić koło tego wraz z siostrą, zgłoś potrzebę odwiedzenia mamy przez kogoś z takiego ośrodka, przygotuj stosowne dokumenty (powiedzą Ci jakie) bądź przy rozmowie - tzw. wywiad środowiskowy. To możesz zrobić. Działania takie z pewnością odciążą Twoją mamę od obowiązków zajmowania się rodzicami. Ośrodek może zapewnić dziadkom gotowe posiłki, przywożone do domu - cały "asortyment działań wspomagających" znajdziesz u nich na stronie internetowej lub dowiesz się przez telefon.Trzeba tylko ustalić adres i rejon działania OPS w miejscu zamieszkania Twojej rodziny. To jest proste. Większy problem widzę w związku z mamą. Prawdopodobnie ma depresję i sama potrzebuje pomocy. Ktoś tak chory - mając na głowie tak wiele obowiązków - długo nie pociągnie. Mamą też dobrze byłoby się zająć. Może wizyta u lekarza specjalisty zaowocowałaby jakimiś lekami, może to na początek. Może jakieś sanatorium? W tym czasie tata, na krótko, przebywałby w domu opieki. Trzeba mamie przedstawić gotowe rozwiązania, mówienie "mamo musisz coś z tym zrobić, bo nie dasz rady" do niczego nie doprowadzi. Twoja mama nie jest w stanie skupić się na reorganizacji swojego życia. I jeszcze jedno - nie pozbawiaj jej możliwości pracy zawodowej i nie skazuj na 24 godzinne przebywanie w domu z chorymi ludźmi. Praca jest dla niej momentem wytchnienia, możliwością zapomnienia o domowych problemach. Może się tam nieco dowartościować, poczuć, że jeszcze funkcjonuje w innych, niż domowe warunkach, a więc istnieje. Ma namiastkę normalnego życia. Nawet za cenę wysiłku ponad miarę. Wbrew pozorom opieka nad bliskimi chorymi odziera opiekuna z poczucia godności, zabiera mu pozytywną samoocenę i dołuje niemiłosiernie. Nikt nie myśli wówczas "jestem taki dzielny, zasługuję na szacunek". Nie, nie. Myśli się "kurcze, moje życie nie istnieje, ja nie istnieję". Mam takie doświadczenia - to bardzo osobiste, być może ktos inny myśli inaczej - napewno napiszą.
Życzę powodzenia. I czytaj, czytaj forum, bo znajdziesz tu bardzo dużo wiadomości. Ważne jest nauczyć się prosić o pomoc, a to już potrafisz. Teraz naucz tego mamę.
Całuski, Marcepaniku. Jolanta
Na początek - nie jest tak, że znajdziesz tu gotowe odpowiedzi na nurtujące Cię problemy. Powiem od razu: prawdopodobnie wszystkie sprawy będziecie zmuszone załatwiać same - Ty i siostra. A nie jest tego mało.
Czytając Twój list, najbardziej poruszył mnie fragment, w którym piszesz, że masz poczucie winy z powodu oderwania się od rodziny i życia własnym życiem. Doskonale to rozumiem. Jestem matką dziewczyny w Twoim wieku i dopiero nieawno dotarło do mnie, że moje życie, moje dzieci, mój mężczyzna są ważniejsze, niż moja matka, mój ojciec i reszta moich bliskich. Powiedziałabym, że masz pierwszy krok za sobą. Umiesz popatrzeć na trudną sytuację Twojej mamy z dystansu - to bardzo ważne. Widzisz wówczas znacznie więcej. A jak widać, to można coś z tym zrobić. Gdy jest się "w srodku" - mało co widać.
Są w Polsce ośrodki wspierające rodziny zmagające się z przewlekłymi chorobami. Bez większych sentymentów ( cóż - żeby wyleczyć, musi czasem zaboleć) powierzyłabym opiekę nad babcią i dziadkiem pracownikom opieki społecznej. To żaden wstyd, choć sama w pewnym okresie mego życia myślałam, że po ziemię się zapadnę, gdy nauczycielka mojej córki skierowała mnie do takiego ośrodka pomocy społecznej. Dopiero wówczas zobaczyłam, że pomocy tej istotnie potrzebuję. Być może z Twoją mamą jest podobnie. Nie oczekuj jednak, że ona sama to załatwi. Zacznij chodzić koło tego wraz z siostrą, zgłoś potrzebę odwiedzenia mamy przez kogoś z takiego ośrodka, przygotuj stosowne dokumenty (powiedzą Ci jakie) bądź przy rozmowie - tzw. wywiad środowiskowy. To możesz zrobić. Działania takie z pewnością odciążą Twoją mamę od obowiązków zajmowania się rodzicami. Ośrodek może zapewnić dziadkom gotowe posiłki, przywożone do domu - cały "asortyment działań wspomagających" znajdziesz u nich na stronie internetowej lub dowiesz się przez telefon.Trzeba tylko ustalić adres i rejon działania OPS w miejscu zamieszkania Twojej rodziny. To jest proste. Większy problem widzę w związku z mamą. Prawdopodobnie ma depresję i sama potrzebuje pomocy. Ktoś tak chory - mając na głowie tak wiele obowiązków - długo nie pociągnie. Mamą też dobrze byłoby się zająć. Może wizyta u lekarza specjalisty zaowocowałaby jakimiś lekami, może to na początek. Może jakieś sanatorium? W tym czasie tata, na krótko, przebywałby w domu opieki. Trzeba mamie przedstawić gotowe rozwiązania, mówienie "mamo musisz coś z tym zrobić, bo nie dasz rady" do niczego nie doprowadzi. Twoja mama nie jest w stanie skupić się na reorganizacji swojego życia. I jeszcze jedno - nie pozbawiaj jej możliwości pracy zawodowej i nie skazuj na 24 godzinne przebywanie w domu z chorymi ludźmi. Praca jest dla niej momentem wytchnienia, możliwością zapomnienia o domowych problemach. Może się tam nieco dowartościować, poczuć, że jeszcze funkcjonuje w innych, niż domowe warunkach, a więc istnieje. Ma namiastkę normalnego życia. Nawet za cenę wysiłku ponad miarę. Wbrew pozorom opieka nad bliskimi chorymi odziera opiekuna z poczucia godności, zabiera mu pozytywną samoocenę i dołuje niemiłosiernie. Nikt nie myśli wówczas "jestem taki dzielny, zasługuję na szacunek". Nie, nie. Myśli się "kurcze, moje życie nie istnieje, ja nie istnieję". Mam takie doświadczenia - to bardzo osobiste, być może ktos inny myśli inaczej - napewno napiszą.
Życzę powodzenia. I czytaj, czytaj forum, bo znajdziesz tu bardzo dużo wiadomości. Ważne jest nauczyć się prosić o pomoc, a to już potrafisz. Teraz naucz tego mamę.
Całuski, Marcepaniku. Jolanta
Re: jak pomoc mamie?
Cześć Marcepan, można spróbować załatwić jakąś pomoc w instytucjach. Zerknij na przykład na wypowiedź Abory tutaj:
http://www.alzheimer-opiekuni.pl/forum/ ... kunka#p963
Jeśli chodzi o różne obecne nietypowe zachowania Twojej mamy, to praktycznie każdy opiekun osoby z demencją jest narażony przynajmniej na elementy depresji i nerwicy. Tak jak widać z opisu Twoja mama ze względu na nadmiar obowiązków jest narażona na gigantyczny stres. Może macie też jakichś sąsiadów lub znajomych rodziców, z którymi możecie z siostrą porozmawiać żeby chociaż raz na jakiś czas wpadali pomóc lub porozmawiać, podtrzymać na duchu.
Może też Twoja mama korzysta z internetu? Najlepiej jakby do nas tutaj zajrzała, zobaczyła wpisy innych osób. Jak nic nie zmieni to się zajedzie pracując na pełnych obrotach a obowiązków i kłopotów z opieką będzie przybywać.
http://www.alzheimer-opiekuni.pl/forum/ ... kunka#p963
Jeśli chodzi o różne obecne nietypowe zachowania Twojej mamy, to praktycznie każdy opiekun osoby z demencją jest narażony przynajmniej na elementy depresji i nerwicy. Tak jak widać z opisu Twoja mama ze względu na nadmiar obowiązków jest narażona na gigantyczny stres. Może macie też jakichś sąsiadów lub znajomych rodziców, z którymi możecie z siostrą porozmawiać żeby chociaż raz na jakiś czas wpadali pomóc lub porozmawiać, podtrzymać na duchu.
Może też Twoja mama korzysta z internetu? Najlepiej jakby do nas tutaj zajrzała, zobaczyła wpisy innych osób. Jak nic nie zmieni to się zajedzie pracując na pełnych obrotach a obowiązków i kłopotów z opieką będzie przybywać.
Więcej informacji:
http://www.youtube.com/watch?v=dCp8mztMP8M
http://www.youtube.com/watch?v=dCp8mztMP8M
Re: jak pomoc mamie?
Dziekuje za wszystkie odpowiedzi.
Jeśli chodzi o dziadków to nie sa obłożnie chorzy. Po prostu niezdolni juz do ciezkiej pracy ktora wciaz probuja wykonywac.
Babcia jeszcze robi obiady, i ogarnia to co dzieje sie w domu. Dopilnuje zeby tata zjadl kiedy mama jest w pracy.
Mysle ze oddanie ich gdziekolwiek nie wchodzi w gre (chociaz to co pisze Jolanta jest dla mnie jak najbardziej logiczne), ale na razie nie jest to jeszcze potrzebne.
Najbardziej martwi mnie stan mamy. Kiedy odwiedzalysmy psychogeriatre taty, proponowal jej leki. mysle ze teraz skorzystamy z tego.
Szukalam w internecie grup wsparcia ale na terenie gdzie mieszkamy (rejon Konin, Koło, Kalisz) nic nie znalazlam. Moze ktos pomoze? Czy szukac psychologa, psychiatry? Są jacys specjalizujacy sie w tym? (ten ktory leczyl tate jest dosc daleko).
Sa osoby ktore przyjda i wespra mame, przypilnuja taty - dlatego udalo jej sie wyjechac na dwa dni. Czy gdybym chciala wyjechac z nia na dluzej szukac calodobowego domu opieki? znow nie widze nic w okolicy, a moze zle szukam? wspominaliscie o sanatorium...
Mama nie raz planowala ze moze gdzies pojedziemy, moze odwiedzi mnie w stolicy, itp ale zawsz ekonczylo sie na tym ze przeciez babcia sobie nie poradzi.
Cale zycie byla niewolnikiem swoich rodzicow. Kiedy bylam mlodsza mialam do niej zal ze nie ma dla nas czasu, dzisiaj jest mi jej szkoda, ze przede wszystkim nie ma czasu dla siebie.
Probowalam rozmawiac z babcia o koniecznosci zwolnienia mamy z przynajmniej niektorych obowiazkow, ale babcia zyje dla swojego gospodarstwa i jak dla niej nie ma innych priorytetow. nie da sie nic wytlumaczyc osobie w tym wieku...nie ma skrupolow w proszeniu corki o pomoc we wszystkim.
Mysle ze mamie najlepiej zrobilby wyjazd, bo pomoc materialna nic tu nie da. Myslalam o opiekunce,ale nie wiem jak mialaby wygladac jej pomoc. Tate trzeba ubierac, rozbierac, kapac, dopilnowac zeby zjadl- ciagle sie rozprasza ale jest w stanie zjesc sam. wiec nie jest to jeszcze wymog ciaglej opieki.
Dziekuje.
Jeśli chodzi o dziadków to nie sa obłożnie chorzy. Po prostu niezdolni juz do ciezkiej pracy ktora wciaz probuja wykonywac.
Babcia jeszcze robi obiady, i ogarnia to co dzieje sie w domu. Dopilnuje zeby tata zjadl kiedy mama jest w pracy.
Mysle ze oddanie ich gdziekolwiek nie wchodzi w gre (chociaz to co pisze Jolanta jest dla mnie jak najbardziej logiczne), ale na razie nie jest to jeszcze potrzebne.
Najbardziej martwi mnie stan mamy. Kiedy odwiedzalysmy psychogeriatre taty, proponowal jej leki. mysle ze teraz skorzystamy z tego.
Szukalam w internecie grup wsparcia ale na terenie gdzie mieszkamy (rejon Konin, Koło, Kalisz) nic nie znalazlam. Moze ktos pomoze? Czy szukac psychologa, psychiatry? Są jacys specjalizujacy sie w tym? (ten ktory leczyl tate jest dosc daleko).
Sa osoby ktore przyjda i wespra mame, przypilnuja taty - dlatego udalo jej sie wyjechac na dwa dni. Czy gdybym chciala wyjechac z nia na dluzej szukac calodobowego domu opieki? znow nie widze nic w okolicy, a moze zle szukam? wspominaliscie o sanatorium...
Mama nie raz planowala ze moze gdzies pojedziemy, moze odwiedzi mnie w stolicy, itp ale zawsz ekonczylo sie na tym ze przeciez babcia sobie nie poradzi.
Cale zycie byla niewolnikiem swoich rodzicow. Kiedy bylam mlodsza mialam do niej zal ze nie ma dla nas czasu, dzisiaj jest mi jej szkoda, ze przede wszystkim nie ma czasu dla siebie.
Probowalam rozmawiac z babcia o koniecznosci zwolnienia mamy z przynajmniej niektorych obowiazkow, ale babcia zyje dla swojego gospodarstwa i jak dla niej nie ma innych priorytetow. nie da sie nic wytlumaczyc osobie w tym wieku...nie ma skrupolow w proszeniu corki o pomoc we wszystkim.
Mysle ze mamie najlepiej zrobilby wyjazd, bo pomoc materialna nic tu nie da. Myslalam o opiekunce,ale nie wiem jak mialaby wygladac jej pomoc. Tate trzeba ubierac, rozbierac, kapac, dopilnowac zeby zjadl- ciagle sie rozprasza ale jest w stanie zjesc sam. wiec nie jest to jeszcze wymog ciaglej opieki.
Dziekuje.
Re: jak pomoc mamie?
Jeszcze kilka zdań. Pomoc społeczna to nie tylko pieniądze. Jest bardzo dużo form tego rodzaju pomocy, włącznie z opiekunami, którzy za drobne pieniądze (w zależności od dochodu podopiecznych, ustalone stawki) pomagają w domu podopiecznego. Nie trzeba być chorym, by korzystać z tej pomocy. Gdy się ma ponad 75 lat z pewnością coś się znajdzie. W sytuacji, którą opisałaś wydaje się to bardzo oczywiste. Trzeba tylko dopytać, zgłosić potrzebę, wykazać inicjatywę. Pozdrawiam,Jolanta
Re: jak pomoc mamie?
Spróbuję później pogooglać. Wielkopolskie stowarzyszenie chyba działa tylko na terenie Poznania...
Więcej informacji:
http://www.youtube.com/watch?v=dCp8mztMP8M
http://www.youtube.com/watch?v=dCp8mztMP8M
Re: jak pomoc mamie?
Najpierw można odezwać się do odpowiednich instytucji i sprawdzić czy mają jakieś doświadczenie w tego typu sprawach i czy są w stanie coś doradzić, wskazać różne grupy wsparcia z danych regionów lub specjalistów. Jeśli chodzi o poszukiwania samych grup wsparcia to faktycznie jest z tym ciężko...
Specjalistyczna pomoc rodzinie
http://www.mops-kalisz.pl/pomoc_rodzinie6
Terapeuta rodzinny
http://www.pcpr.kalisz.pl/cat,3,13
Psycholog
http://www.pcpr.kalisz.pl/cat,3,11
Sekcja Poradnictwa Rodzinnego i Interwencji Kryzysowej Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Koninie
e-mail: pomagamy_sobie@op.pl" target="newWin
http://www.moprkonin.lm.pl/index.php?op ... &Itemid=24
Kiedyś było jeszcze coś takiego:
http://www.pcpr.konin.pl/strona,12.html
http://www.pcprwrzesnia.pl/index.php/fo ... o-rodzinne
Specjalistyczna pomoc rodzinie
http://www.mops-kalisz.pl/pomoc_rodzinie6
Terapeuta rodzinny
http://www.pcpr.kalisz.pl/cat,3,13
Psycholog
http://www.pcpr.kalisz.pl/cat,3,11
Sekcja Poradnictwa Rodzinnego i Interwencji Kryzysowej Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Koninie
e-mail: pomagamy_sobie@op.pl" target="newWin
http://www.moprkonin.lm.pl/index.php?op ... &Itemid=24
Kiedyś było jeszcze coś takiego:
http://www.pcpr.konin.pl/strona,12.html
http://www.pcprwrzesnia.pl/index.php/fo ... o-rodzinne
Więcej informacji:
http://www.youtube.com/watch?v=dCp8mztMP8M
http://www.youtube.com/watch?v=dCp8mztMP8M
Re: jak pomoc mamie?
Bardzo dziekuje za odpowiedzi!