...
Re: Mama...
Cześć Doroto, czy poza Wami jest jeszcze ktoś z rodziny do pomocy?
Więcej informacji:
http://www.youtube.com/watch?v=dCp8mztMP8M
http://www.youtube.com/watch?v=dCp8mztMP8M
-
Marysieńka
- Posty: 29
- Rejestracja: czwartek 07 cze 2012, 11:55
Re: Mama...
Szczerze współczuje Ci. mam córkę zaledwie rok młodszą od Ciebie, i nie wiem czy potrafiłaby wziąć na siebie, i jeszcze udzwignąć taką odpowiedzialność, a co się jeszcze z tym wiąże ponieść tyle wyrzeczeń.
Od czego zaczęła sie choroba Twojej mamy, chodzi mi dokładnie czy przechodziła jakiś głębszy stres? Czy oprócz leków na Alzheimera,przyjmuje jeszcze inne?
Od czego zaczęła sie choroba Twojej mamy, chodzi mi dokładnie czy przechodziła jakiś głębszy stres? Czy oprócz leków na Alzheimera,przyjmuje jeszcze inne?
Re: Mama...
Witaj, Dorota
Spotkało Cię to co spotkało i teraz musisz stawić temu czoła, musisz się z tą sytuacją zmierzyć.
Więc dobrze byłoby przyzwyczajać ją do obecności obcych osób... i mówić, że to np. goście...
Nie możesz zadawać sobie takich pytań. Nie znajdziesz na nie odpowiedzi a tylko się zdołujesz.dora87 pisze: Nie raz zadawałam sobie pytanie dlaczego ja? Dlaczego mnie to spotkało ?
Spotkało Cię to co spotkało i teraz musisz stawić temu czoła, musisz się z tą sytuacją zmierzyć.
Chora nie reaguje racjonalnie, więc pytania "dlaczego" są bez sensu. Za chorą osobę trzeba myśleć samemu i tak postępować, by chora nie miała możliwości tak zrobić. Czyli w tym konkretnym przypadku np. zupę schować, aby nie mogła być wylana.dora87 pisze: Nie wiem jak reagować w danej sytuacji np. wylana zupa do zlewu dlaczego? Za każdym razem rodzi się to pytanie.
Do chorej potrzeba mnóstwo cierpliwości, cierpliwości i jeszcze raz cierpliwości... Pamiętaj, że to chora osoba więc nie możesz brać posądzeń i oskarżeń do siebie.dora87 pisze: Jak radzić sobie z nerwami kiedy jestem o coś posądzana. Każda sytuacja uczy mnie nowych rzeczy.
Musisz liczyć się z tym, że prędzej czy później Mama będzie wymagała opieki całodobowej.dora87 pisze: Na tym etapie nie wyobrażam sobie, żeby ktoś obcy mógłby się nią opiekować nikogo do siebie nie dopuści...
Więc dobrze byłoby przyzwyczajać ją do obecności obcych osób... i mówić, że to np. goście...
Re: Mama...
Ja nie myślę, że się użalasz. Ja Ciebie podziwiam, że w tym wieku jeszcze się trzymasz i starasz zająć się wszystkim.dora87 pisze:Proszę nie myśleć, że się użalam nad sobą ale nie jest mi łatwo.
Niestety będzie coraz trudniej i tak jak pisze Wigi, Twoja mama będzie potrzebowała (a właściwie już potrzebuje) stałej opieki. Zagrożeniem jest na przykład wyjście i zagubienie się, wpadnięcie pod samochód itp. Zbliża się zima i zagubienie może być bardzo niebezpieczne... Także nie wiem jak jest u Twojej mamy z gazem, urządzeniami elektrycznymi, odżywianiem się.
Na początku nie rozumiałaś objawów (podobnie ja miałem) ale teraz już wszystko musisz tłumaczyć chorobą. Osoby z demencją potrafią wyzywać, oskarżać, okazywać agresję, niechęć ale to nigdy nie jest ich prawdziwe ja. To choroba a nie Twoja mama.
Ponadto są pewne trzy czasami cztery ciężkie psychicznie etapy w chorobie (do tej pory zauważałem tylko dwa) z którymi musisz się liczyć:
1. zmiana zachowania chorego - nie jest już tą samą osobą co kiedyś
2. możliwe nierozpoznawanie opiekuna
3. utrata kontaktu z chorym - osoba chora nie reaguje już na słowa
4. śmierć.
Wszystkie etapy są ciężkie i wymagają dużo siły, dlatego myśląc o mamie myśl też za wczasu o sobie i swoim chłopaku. Jeżeli wszystko weźmiesz na swoje barki, to możesz się szybko wypalić i odbije się to na opiece nad mamą.
Problem z doborem słów to początki afazji. Z czasem może się to przerodzić w niezrozumiałą mowę. Na bardziej zaawansowanym etapie najlepiej porozumiewać się z chorym używając prostych zdań. Np. nie pytać się "chcesz soku jabłkowego czy wiśniowego?", tylko lepiej zadać pytanie, które nie wymaga złożonego myślenia a jedynie prostej odpowiedzi, np. "chcesz soku jabłkowego?" jeżeli odpowiedź "nie", to wtedy "chcesz soku wiśniowego?" itp.
W jaki sposób się trzęsą ręce? Drgawki? Ruchy jak przy Parkinsonie?
Pisałaś też, że mama przestała czytać książki. Być może już nie rozpoznawała tekstu lub nie potrafiła odebrać znaczenia jego całości.
Tak w ogóle to możesz zwracać się do nas po imieniu (żebyśmy nie byli państwem
Więcej informacji:
http://www.youtube.com/watch?v=dCp8mztMP8M
http://www.youtube.com/watch?v=dCp8mztMP8M
Re: Mama...
Jest. Jeden dom znalazłam w neciedora87 pisze: Zdaję sobie sprawę, że z dnia na dzień będzie coraz trudniej ale Ona jeszcze jest na tyle świadoma, że nie zaakceptuje opiekunki. Na tym etapie myślałam o Dziennym pobycie i terapii dla Osób z chorobą Alzheimera takim 8 godzinnym jak ja jestem w pracy. Tylko nie mam pojęcia czy jest coś takie we Wrocławiu.
http://ddpsprzyjacieleseniorow.blogspot ... o-nas.html" target="newWin
Ale napewno we Wrocławiu jest kilka takich domów. Spróbuj popytać się w Dolnośląskim Stowarzyszeniu Rodzin Osób z Chorobą Alzheimera.
To napewno jest dobre rozwiązanie.
A w domu... musisz przede wszystkim mieć gaz pod kontrolą. Zwróć na to uwagę, bo to jest problem, który u osób chorych na Alzheimera pojawia się bardzo wcześnie...
Re: Mama...
Witaj Doroto. Bardzo Ci współczuję, że w tak młodym wieku zamiast cieszyć się młodością musisz borykać się z tak trudnymi problemami. Mój Tata choruje na Alzheimera i w pewnym momencie też bardzo trzęsły mu się ręce. Był wtedy w szpitalu przez kilka dni na badaniach. Zabraliśmy go stamtąd po kilku dniach, najprędzej jak było można. Właśnie wtedy gdy przychodziłam do niego po pracy, to zauważyłam że bardzo drżą mu ręce . Wcześniej tego nie było. Zaczęłam do niego mówić, głaskać go po rękach, spacerować po korytarzu. Powiedział, że boi się przebywać w tym mieszkaniu bo jest takie, takie.. nie umiał powiedzieć jakie. Ja domyśliłam się że chodzi mu o to że jest tam obco i że on po prostu jest przerażony. Kiedy usłyszał że jutro zabiorę go do domu to trochę się uspokoił. Po powrocie do domu drżenie rąk ustąpiło. Zmierzam do tego, że może Twoja Mama po prostu boi się, czuje że coś się z nią dzieje i nie potrafi tego zrozumieć. Z moich obserwacji chorzy stają się bardzo wrażliwi (przynajmniej tak jest z moim Tatą). Boją się wielu rzeczy. Kiedy jestem z Tatą sama i jestem w innym pokoju, to on co chwilę przychodzi sprawdzać czy jestem. Chyba boi się zostać sam.