Mój Tata

Tu dzielimy się naszymi historiami związanymi z chorobą Alzheimera lub innymi demencjami.
fuga
Posty: 9
Rejestracja: piątek 01 lis 2013, 22:39
Lokalizacja: Niemcy

Mój Tata

Post autor: fuga »

Dzien dobry,siedze od wczoraj z malymi przerwami i czytam posty na forum.Jestem wam ogromnie wdzieczna za istnienie,bo okazuje sie,ze problem opieki nad chorymi na Alz jest tak duzy,ze kazda forma wsparcia,jakiejs porady i sama swiadomosc,ze nie jest sie jedynym z takim obciazeniem,pozwala jakos latwiej myslec o wszystkim co przede mna.W moim przypadku choruje tata,ma 79 lat i jest pod opieka mojej 80-letniej mamy.Ja niestety mieszkam za granica,pracuje i moge je wspierac na odleglosc kazdego dnia,a jedynie od czasu do czasu osobiscie.Niestety diagnoza jaka postawiono przed tygodniem nie zaskoczyla mnie,bo przeciez czlowiek zauwaza nawet bedac daleko,jakie zmiany osobowosci zachodza we wlasnym rodzicu.Przeraza mnie jedynie fakt,ze trudno o jakiekolwiek wsparcie,ze rodzina pozostaje sama z tym probleme na dlugi czas,ze lekarz nie informuje opiekuna o tym co sie moze wydarzyc i jak sie nalezy zachowac,do kogo zwrocic o pomoc,jak juz sil calkiem zabraknie.Moja mama na szczescie jest jeszcze w dobrej formie i fizycznie daje sobie rade,ale gorzej z psychika.Traci cierpliwosc,jak tata permanentnie sie z nia wykluca o kazdy drobiazg,jak nie pozwala jej wyjsc z domu do ogrodu,zeby tam mogla choc troche odreagowac i nabrac nowych sil,by dalej walczyc.Ja oczywiscie jestem ta zla,bo mobilizuje do wizyt u lekarzy,a przeciez moj ojciec nie czuje sie chory,bo nawet glowa go nie boli.......ma sporo innych dolegliwosci,ale nie dostrzega zadnych problemow z glowa.Udalo nam sie go naklonic do zrobienia badan KT,co potwierdzilo stan chorobowa niestety.Ale co dalej??Znalazlam na forum informacje o Zespolach Opieki Srodowiskowej,znalazlam stowarzyszenia......wysylam tam moja mame po pomoc,bo przeciez nie da rady sama jedna wytrwac w dobrej kondycji po kres tego wszystkiego.Zastanawiam sie jednak jak to funkcjonuje w rzeczywistosci,jak taka pomoc sie przeklada z teorii na praktyke,czy choc na kilak godzin w tygodniu mozna liczyc na jakas forme odciazenia,zeby ta pelna poswiecenia kobieta mogla sie spokojnie zregenerowac.Nie mam na miejscu zadnej rodziny,a przyjaciele i znajomi rodzicow sa juz sami w potrzebie,albo ich zwyczajnie nie ma na tym swiecie.Poki co mnie ta sytuacja przeraza,ale zdaje sobie sprawe,ze musi byc jakies wyjscie z sytuacji.Oczywiscie,ze moge zabrac rodzicow do siebie,ale.........jak przeniesc na stare lata kogos,kto przywykl do swojego domu i zna w nim kazdy kacik,jak odebrac mu ten fragment znanego ciagle jeszcze miejsca na ziemi.Mama uwaza,ze to niewykonalne w tej chwili.Przy calym moim optymizmie zyciowym jakos nie bardzo moge pozytywnie na to spojrzec......zwyczajnie boje sie niemocy,ktora moze mnie pewnego dnia ogarnac.Trzymajcie kciuki,zem i ja odnalazla sie w tym w czym wy juz umiecie znalezc otwarte drzwi.Pozdrawiam.
Tomek
Posty: 865
Rejestracja: środa 09 lis 2011, 22:09

Re: Przedstaw się ...

Post autor: Tomek »

Witaj Jolu,
pewnie już powoli nabierasz świadomości, że Twoja mama nie da rady sama i nie chodzi tu o doraźną pomoc a kogoś praktycznie na stałe do pomocy. Dla pojedynczej młodej osoby opieka nad chorym jest ponad siły a co dopiero dla osoby w wieku 80 lat....
fuga
Posty: 9
Rejestracja: piątek 01 lis 2013, 22:39
Lokalizacja: Niemcy

Re: Przedstaw się ...

Post autor: fuga »

Witaj Tomku,ja sobie ze wszystkiego zdaje sprawe,ale oczywiscie musze tez akceptowac wybory moich rodzicow,bo mimo choroby tata ciagle jest swiadomy tego co sie dzieje,moze nie w 100%,ale jednak.Usiluje cos wywalczyc,zeby im ....mamie wlasciwie ulzyc w codziennych sprawach.To wszystko przede mna,przed nami.........boje sie myslec,a musze dzialac i to na odleglosc.Oczywiscie kieruje sie wskazowkami jakie odnajduje tu,w slowach piszacych o wlasnych doswiadczeniach.Jakze jestem wdzieczna za istnienie tego forum......w tych wszystkich historiach zyciem pisanych,jest ogrom praktycznych porad i bede z nich korzystac i w stosunku do chorego taty i do mamy,zeby umiala odpoczywac,wylaczac sie na jakis czas.A powoli znajde jakies optymalne wyjscie,jakas pomoc na miejscu.........mam taka nadzieje.
A dzisiaj moi rodzice pierwszy raz w zyciu wydali mi dyspozycje,co mam z nimi zrobic po smierci......kurcze,oni oboje sobie zdaja sprawe,ze ta choroba zabierze ich oboje......ojca,bo jest chory,a mame bo sie wypali psychicznie do konca.Wlosy mi deba stanely,plakalam nad ich trzezwym spojrzeniem na sprawe.......i uruchomilam wszystkie sily,zeby choc troche odwrocic te paskudna karte.Bedzie ciezko,wiem.....ale przeciez nie wolno sie poddac.Jestem przytomna i mysle szybko.......na dodatek zazwyczaj pozytywnie.Musi byc dobrze,nie damy sie uzaleznic od Alz.....jak nas sobie wybral na towarzyszy,to bedzie mial klopoty.Pozdrawiam.Jola
Awatar użytkownika
Bona
Posty: 66
Rejestracja: czwartek 01 gru 2011, 09:08

Re: Przedstaw się ...

Post autor: Bona »

to super ,że jesteś nastawiona pozytywnie,myślę ,że w Twojej sytuacji trzeba chyba zatrudnić opiekuna?Czy rodzice się na to zgodzą?
U mnie mama chora na alz... jest osobą leżącą.Tata jest schorowany ale sprawny umysłowo.Oboje mają po 84 lata.Kiedy ojcu wspomniałam o zatrudnieniu opiekunki(stać ich na to) absolutnie nie wyraził zgody.Przy tym panicznie wręcz boi się zostać sam z mamą i kiedy np wychodzę po zakupy-wydzwania do mnie ,żebym już przychodziła..Muszę po prostu u nich mieszkać.Zmieniamy się z siostrą ,na szczęście dzieci już dorosłe.
fuga
Posty: 9
Rejestracja: piątek 01 lis 2013, 22:39
Lokalizacja: Niemcy

Re: Przedstaw się ...

Post autor: fuga »

ja tez mysle o opiekunie,ale to powolutku,bo moj tata ciezko akceptuje obcych ludzi,a juz takich co cokolwiek robia w domu to za zadne skarby.Ten etap przed nami,ale juz o tym rozmawiamy,zeby mysli przyzwyczaic.Na poczatku musi to byc na krotko i nie wiem czy codziennie......decyzje pozostawie mamie,bo to ona ocenia swoje sily i stan ducha.Dzisiaj moj tata rozmawial ze mna calkiem logicznie,choc cos tam zapomnial na chwile,ale szybko mu pamiec wrocila,jak go naprowadzilam.Staram sie wykorzystywac ten czas na rozmowy,na przygotowania do tego co bedzie kiedys.......tata zapytal mnie rano czy on jest juz taki calkiem stukniety?........Kochany moj zyciowy przewodnik......trudno mi myslec o skutkach Alz,o tym jak zabiera po kawalku osobowosci,swiadomosci.Serdecznosci.....i usmiech mimo wszystko
Awatar użytkownika
Bona
Posty: 66
Rejestracja: czwartek 01 gru 2011, 09:08

Przedstaw się ...

Post autor: Bona »

Masz rację Fuga-to choróbsko rozwija się powoli.U mojej mamy choroba trwa już ok 10 lat ale od 3 i pół objawy stały się bardzo uciążliwe.
fuga
Posty: 9
Rejestracja: piątek 01 lis 2013, 22:39
Lokalizacja: Niemcy

Re: Mój Tata

Post autor: fuga »

Bona,ja pewnie mam inne perspektywy,bo moj tata dobiega 80-tki,ale i tak przeraza mnie przyszlosc.Musze sie w niej odnalezc,bo mam swietnych rodzicow i dali mi tak bardzo duzo dobrego,zawsze moglam na nich liczyc w zyciu.Teraz czas oddawania tego co dostalam,bo oni mojego wsparcia potrzebuja.Wiem,po tym co tu czytam,ze latwo nie bedzie,ale jesli Wy pokonujecie z wiekszym lub mniejszym trudem kazdy dzien,to i ja przeciez musze dac rade,choc moja sytuacja nieco inna,bo ja na odleglosc jestem,a z rodzicami mam codzienny kontakt telefoniczny i odwiedzam ich jak tylko moge.Najbardziej boje sie dnia,ze przyjade,a tata mnie nie pozna.

Dziekuje,za uporzadkowanie tych tekstow,ale ja tu nowa,to nie potrafie jeszcze sie porzadnie lokowac,mam rozbiegane mysli i pisze gdzie popadnie :)))))......z emocji
wigi
Posty: 1068
Rejestracja: czwartek 10 lis 2011, 19:21

Re: Przedstaw się ...

Post autor: wigi »

fuga pisze:boje sie myslec,a musze dzialac i to na odleglosc.
Witaj.
Na odległość niewiele zdziałasz. Musisz po prostu przyjechać do Rodziców i na miejscu ocenić, jak wygląda sytuacja. No i zorganizować jakąś pomoc dla Mamy... Tego telefonicznie nie zrobisz...
fuga
Posty: 9
Rejestracja: piątek 01 lis 2013, 22:39
Lokalizacja: Niemcy

Re: Mój Tata

Post autor: fuga »

Wigi,ja tam bywam regularnie i wiem jak jest,ale zdaje sobie sprawe,ze bedzie gorzej i wtedy musi byc ktos do pomocy.Chwilowo jest jeszcze dobrze,a diagnoza znana jest od tygodnia dopiero.
Awatar użytkownika
Bona
Posty: 66
Rejestracja: czwartek 01 gru 2011, 09:08

Re: Mój Tata

Post autor: Bona »

OK-masz czas na zastanowienie się,przemyślenia.Ja mam dzięki Bogu siostrę ,która zamieszkała u rodziców.Kiedy ona wyjeżdża do siebie-200 km od naszego miasta-ja się wprowadzam , i tak na zmianę.Na szczęście moja młodsza córka wyjechała na studia,starsza ma własną już rodzinę,ja jestem na emeryturze.Można powiedzieć ,że mam komfortową sytuację w porównaniu z innymi tu na forum
ODPOWIEDZ