Chyba się zaczyna :(

Tu dzielimy się naszymi historiami związanymi z chorobą Alzheimera lub innymi demencjami.
Awatar użytkownika
malwa
Posty: 58
Rejestracja: niedziela 14 kwie 2013, 23:42

Re: Chyba się zaczyna :(

Post autor: malwa »

wolta pisze:Przecież nie da się pogodzić pracy, życia z opieką.
Jeżeli chcesz zapewnić mamie właściwą opiekę musisz znaleźć jakieś rozwiązanie. Mama nie może mieszkać sama. Może poszukasz opiekunki wśród rodziny (choć z rodziną to bywa różnie) albo w sąsiedztwie. Są przecież osoby poszukujące pracy, może znajdziesz jakąś emerytowaną pielęgniarkę chcącą dorobić. Ja od dwóch lat mam opiekunkę na 8 godzin, w czasie gdy jestem w pracy. Po pracy rodzice (ojciec z Alzhaimerem, mama z otępieniem naczyniowym) są pod moją opieką. Często jedna opiekunka nie wystarcza, więc poszukałam emerytowanej pielęgniarki, która od czasu do czasu pomaga, np teraz gdy ojciec jest w szpitalu i muszę być przy nim a mama nie może sama pozostać w domu. Oczywiście emerytury rodziców idą na wynagrodzenie dla opiekunek, ale innego wyjścia nie znalazłam. Gdy zauważyłam, że tata potrzebuje już całkowitego nadzoru, to po prostu "zamknęłam się" z rodzicami w mieszkaniu na parterze, choć mamy piętrowy domek. Chodziłam z kluczem na szyi. W drzwiach balkonowych założyłam zamek, na szczęście nie próbował wychodzić z domu przez okna. Schowałam kluczyki do samochodu i dokumenty, które i tak odnalazł i nie wiadomo gdzie schował, bo choć minęło już parę lat od tego zdarzenia, nie odnalazły się. Z czasem tata się wyciszył, zaniechał prób wychodzenia z domu, ale i tak drzwi były zamykane. Był pod stałą kontrolą, był - bo od trzech miesięcy jest w szpitalu. Wolta, zrób naradę rodzinną i spróbujcie znaleźć osobę do opieki nad mamą.
wigi
Posty: 1068
Rejestracja: czwartek 10 lis 2011, 19:21

Re: Chyba się zaczyna :(

Post autor: wigi »

wolta pisze:Bardzo proszę jeszcze o taką poradę, co z bankiem ? Opłaty wszystkie są już przez bank płacone, ale boję się, że mama przekroczy dopuszczalny limit. Wzięła też bez mojej wiedzy kredyt. Niestety nie wiem na co i po co. W domu nic nowego nie przybyło, a pieniędzy nie ma. Trudno spłacimy, ale co zrobić żeby do tego nie dopuścić. Chyba nie mogę nic zastrzec bez jej zgody, czy potrzebne na to zaświadczenie lekarskie?
Jedynym wyjściem jest ubezwłasnowolnienie Mamy. Ale dopóki nie masz diagnozy lekarskiej to nic nie możesz zrobić.
Jedynie możesz załatwić sobie pełnomocnictwo w banku i pełnomocnictwo notarialne do reprezentowania Mamy we wszelkich możliwych sytuacjach. Zrób to jak najszybciej.
Oczywiście, zawsze możesz powiedzieć Mamie, że odtąd Ty się będziesz wszystkim zajmować... Ale skoro z nią nie mieszkasz to to będzie bardzo trudne... właściwie niewykonalne, by odciąć Mamę od dysponowania pieniędzmi...
Sama widzisz... Mama bez opieki może Ci narobić jeszcze wiele kłopotów...
wigi
Posty: 1068
Rejestracja: czwartek 10 lis 2011, 19:21

Re: Chyba się zaczyna :(

Post autor: wigi »

Jest chyba jeszcze jedna możliwość... Zdaje się, że jeśli będziesz współwłaścicielką konta Mamy to Mama bez Twojej zgody nie będzie mogła brać kredytów... Ale dokładnie to nie wiem, jak jest.
wolta
Posty: 7
Rejestracja: czwartek 20 lis 2014, 18:56

Re: Chyba się zaczyna :(

Post autor: wolta »

Bardzo dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Życzę wszystkim wytrwałości w opiece. Fajnie, że jest takie forum, gdzie można przynajmniej podyskutować z osobami, które mają podobny problem.
Niestety z psychiką nie jest łatwo. Tego chyba się nie da zaakceptować.
wigi
Posty: 1068
Rejestracja: czwartek 10 lis 2011, 19:21

Re: Chyba się zaczyna :(

Post autor: wigi »

wolta pisze:Niestety z psychiką nie jest łatwo. Tego chyba się nie da zaakceptować.
Rzecz w tym, żeby się nie dać wkręcić w roztrząsanie typu "za co", "dlaczego" itd... Trzeba chorobę przyjąć do wiadomości. I działać. Nikt nie mówi, że jest łatwo, niektórzy opiekunowie potrzebują nawet wsparcia farmakologicznego...

Poczytaj forum. Tutaj zgromadziliśmy już sporo wiedzy...
Awatar użytkownika
malwa
Posty: 58
Rejestracja: niedziela 14 kwie 2013, 23:42

Re: Chyba się zaczyna :(

Post autor: malwa »

wolta pisze:Tego chyba się nie da zaakceptować.
Musisz zaakceptować, żeby - napiszę brutalnie - nie zwariować!. Dopóki walczyłam z ojcem i jego chorobą, byłam jednym kłębkiem nerwów. Na szczęście był to krótki okres i gdy dojrzałam do tego, że chcę a nie muszę opiekować się ojcem, wszystko zaczęło się lepiej układać i lepiej wyglądać; uspokoiłam się ja a z czasem również ojciec. Pewnie, że czasem było bardzo trudno i myślałam, że już nie dam rady. "Przyjacielu mój, pomóż mi" - takie słowa usłyszałam kiedyś od mojego kochanego taty, gdy potrzebował pomocy w dojściu do łazienki (miał już wtedy problemy z samodzielnym chodzenie i wypowiedzeniem się). Tych słów nigdy nie zapomnę, były i są najlepszą nagrodą za mój trud i poświęcenie. Wiele razy usłyszałam również "dziękuję", wiele razy ojciec ucałował moją rękę. Teraz tato leży w szpitalu z powodu zapalenia płuc z komplikacjami, może być różnie. I mimo tego, że czasem było bardzo trudno, wiele bym uczyniła, żeby miniony czas wrócił...

Wolta, spróbuj wszystko spokojnie przemyśleć i poukładać. Twoja mama z pewnością też nie zawsze miała łatwo, gdy ty byłaś dzieckiem ... Życie czasem samo przynosi rozwiązania.
Tomek
Posty: 865
Rejestracja: środa 09 lis 2011, 22:09

Re: Chyba się zaczyna :(

Post autor: Tomek »

wigi pisze:
wolta pisze:Zdaję sobie sprawę, że mama nie może być sama. Może pomogłyby np. jakieś duże karki typu :wyłącz gaz itd.
Żadne kartki tu nie pomogą. Mama kartkę zgubi (przełoży gdzieś i zapomni, gdzie położyła). Musi być ktoś, kto będzie ją nadzorował przy korzystaniu z gazu. A w momencie, gdy z gazu się nie korzysta dopływ gazu musi być zamykany.
Nie chodzi zresztą tylko o gaz.... Również o elektryczność i wodę...
Dodatkowo u chorych pojawia się z czasem aleksja (niezdolność rozumienia słowa pisanego) bądź inne zaburzenia zmysłu wzroku związane z uszkodzeniem układu nerwowego.
wolta
Posty: 7
Rejestracja: czwartek 20 lis 2014, 18:56

Re: Chyba się zaczyna :(

Post autor: wolta »

Regularnie wchodzę i czytam większość postów. Nad niektórymi historiami po prostu głośno płaczę. Rozpoznanie u mojej mamy brzmi Alzheimer niestety. Dzisiaj rozmawiałam z nią przez telefon. A ona opowiada mi, że była w Zus-ie i u lekarza i to załatwiła i tamto, a ja łzy przełykam...Może zabiorę ją na jakąś wycieczkę. Jestem w trakcie załatwiania opiekunki. Mama twierdzi, że nikogo nie chce. Będę ją przekonywać do tego.
Proszę nie piszcie, że powinnam ją wziąć i bez tego czuję się okropnie. To po prostu nie wchodzi w grę.
Pozdrawiam Was serdecznie.
wigi
Posty: 1068
Rejestracja: czwartek 10 lis 2011, 19:21

Re: Chyba się zaczyna :(

Post autor: wigi »

wolta pisze:Proszę nie piszcie, że powinnam ją wziąć i bez tego czuję się okropnie. To po prostu nie wchodzi w grę.
Wolta, Twoja Mama nie może mieszkać sama. Decyzja, co zrobić należy do Ciebie i Ty za nią ponosisz odpowiedzialność.
triska
Posty: 6
Rejestracja: sobota 04 sty 2014, 14:38

Re: Chyba się zaczyna :(

Post autor: triska »

Czytam ten post i wiem przez co przechodzisz. Tak jak pisała malwa- trzeba to wszystko zaakceptować żeby nie zwariować.U mojej mamy prawdziwy poczatek choroby, taki z "fajerwerkami" ( lęki, złosci, agresja fizyczna i słowna, podejrzliwość i wszystkie te trudne zachowania) zaczął się rok temu. Pamiętam jakie smutne była święta.Choroba galopuje a współistniejące choroby ( cały cholerny zestaw) bardzo jej "pomaga". Mama choruje na otępienie naczyniowe. Poczatek roku i w zasadzie cały rok był dla mnie i dla taty bardzo ciężki. Ja mieszkam zagranicą, ale ostatnio więcej czasu spędzam w Polsce, bo tato zaczyna mieć problemy z udźwignieciem wszystkich obowiązków. Moje życie prywatne przestało istnieć. Mój narzeczony ciągle jest sam a ja w Polsce. Strasznie mi cieżko bo nie mogę nic planować, o załozeniu rodziny w tym momencie nawet nie myślę. W domu jest jeszcze prawie 90 letni dziadek, który zaczyna mieć pierwsze objawy demencji. Boję się przyszłości, ale ostatnio zaczynam być bardziej spokojna. Początek roku przypłaciłam ciężką depresją, ale tylko dzięki miłości mojego ukochanego i miłości do moich rodziców stanęłam na nogi. Moja mama nie ma nawet 60 lat. Pamiętam ją sprzed dwóch lat, kiedy jeszcze nawet nie przychodziło nam do głowy co ją spotka a w rezultacie nas. Bardzo ciężko jest mi się pogodzić z reorganizacją życia i rezygnacją z tego o czym marzę. Kocham ją jednak tak bardzo i serce mi pęka jak cierpi ( nie mozemy jej wyciągnąc z depresyjnego stanu).Czasami w momentach największej bezsilności zastanawiam się, dlaczego nas to spotkało i wierzę, że wszystko ma sens. Znowu przytoczę słowa malwy- życie czasem samo przynosi rozwiązania. Wszystko ma swój początek i wszystko ma swój koniec. Bardzo Was wszystkich serdecznie pozdrawiam i życzę ogromu cierpliwości i miłości.
ODPOWIEDZ