Opadam z sił
Opadam z sił
Kochani jestem zupełnie nowa osoba na tym forum i chciałabym się z każdym z Was serdecznie przywitać. Moja historia w skrócie, otóż jestem partnerka od 10 lat mężczyzny którego mama od 15lat choruje na Alzeheimera, i od dobrych 10 lat żyje w koszmarze. Chora zajmuje się jej maz, ktory dosłownie juz ma obsesje na jej punkcie, wie co niby dla niej najlepsze, nie wietrzy mieszkania bo panicznie się boi zapalenia pluc, w domu jest smród, zaduch i aż się słabo robi. Przez wiele lat mieszklalismy razem ale ja juz nie mogłam, nie mogłam znieść mysli ze przyjdę do domu i znow ten jeden wielki syf i brud, zaduch i masa jeszcze innych rzeczy. Tata partnera niby stara się jak moze. Moje relacje z K .sa stresujące, partner też ma tego dosyc.
Re: Opadam z sił
Nie chce nawet ja sama decydować się na slub bo się boje, boje się ze teraz marnuje swoje zycie, mimo ze kocham strasznie moja polowke. Boje się ze On też zachoruje i co wtedy? Nie moge nawet racjonalnie myśleć o dzieciach bo czy to jest sens?! Kochani jest we mnie tyle żalu, złości, bezsilności. Mama partnera zachorowała w wieku 50lat. Cala noc czytałam to forum, wiem ze są tu osoby które też maja ten problem (wczesne zachorowanie na Ch.A).Mam dosyc bycia jednym wielkim klebem nerwów, i myśleć kiedy ja bede mogła normalnie żyć."????? Czy jeszcze mozna??? Chora jest od lat juz bez kontaktu, nie je sama tzn nie przemyka, ma PEG, ssak o którym czytałam na forum. Jej brat, siostra i tata zmarli na Alzeheimera rowniez.Prosze pomóżcie. Moja rodzina nie rozumie, czemu ja się wpakowalam w takie problemy, jestem według nich nieodpowiedzialna, bo kto mi pomorze jak mój partner zachoruje.
Re: Opadam z sił
Droga Haniu,
jako matka, podobnie odradzałabym córce wiązanie przyszłości z mężczyzną potencjalnie obciążonym Alz. Jest jeszcze wiele innych chorób, które można odziedziczyć w "genotypie". Ale jak piszesz kochasz swojego partnera...Decyzję podejmiesz tylko Ty.
Sytuacją w rodzinie należałoby zainteresować miejski ośrodek pomocy społecznej lub powiatowe centrum pomocy rodzinie, przy pomocy Twojego partnera, a syna chorej. Być może, że mąż chorej sam wymaga specjalistycznej pomocy lekarskiej. Wszystko pomoże rozeznać mops, podpowie stosowne rozwiązania. Pozdrawiam serdecznie,
jako matka, podobnie odradzałabym córce wiązanie przyszłości z mężczyzną potencjalnie obciążonym Alz. Jest jeszcze wiele innych chorób, które można odziedziczyć w "genotypie". Ale jak piszesz kochasz swojego partnera...Decyzję podejmiesz tylko Ty.
Sytuacją w rodzinie należałoby zainteresować miejski ośrodek pomocy społecznej lub powiatowe centrum pomocy rodzinie, przy pomocy Twojego partnera, a syna chorej. Być może, że mąż chorej sam wymaga specjalistycznej pomocy lekarskiej. Wszystko pomoże rozeznać mops, podpowie stosowne rozwiązania. Pozdrawiam serdecznie,
Re: Opadam z sił
Tanganika, mops i pomoc jest. Mamy pielęgniarkę która przychodzi, rehabilitanta, jeszcze prywatna pielęgniarkę która oplacamy. Chodzi mi ze ja mam chyba większy problem ze soba, co mam robic, jak moge obwiniać męża za to ze ma takie geny a raczej jego matka. Nie mogę juz patrzeć na ta kobietę. Jestem okropna wiem. Wstyd mi ale ile ten koszmar moze jeszcze trwać. To jest tragedia. Samo wypróżnianie jest okropne. Od lat w pampersie, aby zrobiła kupę to przygotowania ze 3dni, jabłko, senes, herbatki. Trace chyba ludzkie uczucia i cala empatię. Przepraszam jesli kogoś urazilam tym, ale ciagle mam nerwy na to, ze chorym jest jednak lepiej w domach opieki.
Re: Opadam z sił
Haniu, sama wiem jak ciężko jest czasami osobom, gdzie w domu jest tzw szpital. Rozumiem, ze czasami sprawa Ciebie przerasta. Żyliśmy z mężem prawie 7lat pod jednym dachem z jego chora Mama, i tata ktory się ja opiekuje. Od jakiegoś czasu staramy się mieć własne zycie. Urlopy często spędzamy właśnie przy chorej, aby chociaz trochę odciążyć tescia, ktory radzi sobie fantastycznie. Wiem, ze dom juz nie wygląda tak samo, wiem ze podłogi i okna juz nie te, wiem ze kobieca ręką powinna być tam każdego dnia (chociaz uważam ze niektórzy mężczyźni radzą sobie fantastycznie z prowadzeniem domu). Często byłam poirytowana, ze sciana znow zachlapana zupa, podłoga się klei, duszno w mieszkaniu, śmieci nadal w kuble, a teść drzemie na kanapie. I człowiek tak wracał po całym dniu styrany do domu i walka z wiatrakami kolejny raz. Jednak w glowie mialam ciagle ta sama myśl, ten człowiek wstaje w nocy wiele razy na każde chrzakniecie tesciowe, na kaszel, aby odesscac, aby sprawdzićic pozycje pieluchę.
Re: Opadam z sił
A to czy podłoga bedzie lsnic, czy firany będą prane raz na miesiąc schodzi już na dalszy plan. Wiec teraz, mimo ze juz nie mieszkamy razem, kiedy tylko się da, robimy tesciowi dzien dziecka, czyli on jedzie do rodziny, do znajomych, idzie na spacer, lub po prostu robi to co kiedys jeszcze tak kochał, a ja zadzieram rękawy i robię z mężem tzw ""odgruzowywanie. "
Jedyny problem to mamy z zapachem. Pieluchy są często zmieniane, podkłady też, chora jest wystarczająco nawodniona, ale ten specyficzny zapach czuć. Moze gdyby było więcej wietrzone jak nas tam nie ma, ale teść się aż trzęsie ze bedzie kolejny katarek lub znow zapalenie płuc i szpital.
Jedyny problem to mamy z zapachem. Pieluchy są często zmieniane, podkłady też, chora jest wystarczająco nawodniona, ale ten specyficzny zapach czuć. Moze gdyby było więcej wietrzone jak nas tam nie ma, ale teść się aż trzęsie ze bedzie kolejny katarek lub znow zapalenie płuc i szpital.
Re: Opadam z sił
Witam wszystkich ! Jestem tutaj nowa i wypowiadam sie na tym forum po raz pierwszy. Ja rowniez bardzo czesto opadam z sil i zastanawiam sie co bedzie dalej. Mam wrazenie ze nie mam juz calkowicie mojego zycia osobistego z mezem ,ktorego kocham.Ciagle jestem wkurzona i zmeczona ,ze na nic nie mam ochoty. Moje zycie leglo w gruzach 15 lat temu, kiedy zmarl moj tata. Moja mama zrezygnowala ze swojego zycia osobistego a calkowicie uczepila sie mnie. Jako ,ze ja jestem jedynaczka musialam sie nia zaopiekowac. Nawet sama nie wiem ,jak ja sie dalam tak okienlzac. Poki mieszkalysmy w Polsce, bylo jako tako, bo mialysmy oddzielne mieszkania co bylo dla mnie zbawieniem. Ale moja mama ciagle marzyla zeby mieszkac razem. No i spelnily sie jej marzenia, mieszkamy pod wspolnym dachem,czego ja mam serdecznie dosyc.Poniewaz ,tak sie zlozylo ze mieszkam w UK od 6 lat, oczywiscie musialam ja zabrac, bo nie moglam samej bez opieki zostawic. Mama nie zna jezyka,pozostaje calymi dniami sama,ma dosyc rozwinieta demencje na tle naczyniowym,a a na mnie wyczekuje kazdego dnia jak na upragniona maskotke, kiedy wracam z pracy. Czuje sie tak jakbym pracowala na 2-ch etatach,jeden- moja posada,wykonuje odpowiedzialna prace, a druga- dama do towrzystwa i opiekun / bo sama nie potrafi wziac sobie jedzenia z lodowki.Wiec na same powitanie- warcze. Wiem ,ze to brzmi okrutnie- mam serdecznie dosyc spedzania kazdej wolnej chwili z mama, kazdego popoludnia i kazdego weekendu. Mam depresje,czuje sie rozstrojona nerwowo, nie dam rady spac, czuje sie caly czas winna i zarazem zbuntowana. I takie uczucia mna targaja od wczesnej mlodosci.Jako ,ze, bylam jedynaczka a moja mama byla nadopiekuncza dla mnie, caly czas usilowalam sie wyzwolic od zbyt czestego obcowania z nia.Co niestety mi sie nie udalo. JZ60