"Zapomnienie" jednej osoby
"Zapomnienie" jednej osoby
Witam serdecznie
Przeczytałam wiele stron od alzhaimerze i chyba prawie wszystkie wątki na tym forum ale nie potrafię znaleźć odpowiedzi na moje pytanie. Dlatego też proszę o pomoc.
Czy może tak być, że osoba, u której trudno jeszcze postawić właściwą diagnozę czy to alzhaimer czy nie (można powiedzieć wczesne stadium objawiające się zapominaniem) może mieć miejsce taka sytuacja, że "zapomni" jednej osoby? I to właściwie najbliższej?
Mama po prostu "zapomniała" tatę. Swojego męża od 50 lat. Osobę, z którą przebywa praktycznie 24 godziny na dobę.
Od pewnego czasu jest pod opieką lekarza geriatry (następna wizyta w kwietniu). Właściwie lekarz nie postawił jeszcze jednoznacznej diagnozy. Testy wyszły całkiem dobrze, z rezonansu też nic nie wynika. Zapominani, zapominanie, zapominanie ... takich normalnych rzeczy, gdzie się coś położyło, co się robiło wczoraj, co było na obiad (chociaż po usilnym przypominaniu sobie jednak wiadomo co było na obiad). Aż pewnego razu moja Mama pyta "Kto to jest ten dziadek co z nami mieszka?". W jednej chwili mój świat przewrócił się do góry nogami. Myślałam, że zemdleję. Do tej pory łudziłam się, że to jednak nie alzhaimer ale teraz chyba w jednej sekundzie uświadomiłam sobie, że to jednak to.
Ale wracam do mojego pytania. Czy to możliwe, że Mama zapomniała tylko swojego męża? Zrobiła jej przepytywankę. Naprawdę pamięta wszystkich kuzynów, kuzynki, ciotki, wujów, braci, bratowe ich dzieci, swoich teściów i całą rodzinę swojego męża. Tylko swojego męża nie pamięta. Osoby z którą żyje od 50 lat, przebywa praktycznie 24 godziny na dobę, razem budzi się i zasypia. Jak to możliwe? Może się łudzę ale zastanawiam się czy to nie jakieś wyparcie z innych powodów niż alzhaimer. Mama całe życie byłą cicha, spokojna, spolegliwa. Tata zawsze był "nerwowy", szybko się denerwował, krzyczał a potem równie szybko uspokajał. Ale mam tego nie lubiła. Zawsze wolała zejść mu z drogi niż się pokółócić. Może to jakiś inny mechanizm, jakieś wyparcie a nie alzhaimer. Bo czy nie powinna zapomnieć też innych a naprawdę wydaje się, że wszystkich pamięta, koligacje rodzinne itp.
Czy miał ktoś z Was podobny przypadek?
Z góry dziękuję za odpowiedź.
Przeczytałam wiele stron od alzhaimerze i chyba prawie wszystkie wątki na tym forum ale nie potrafię znaleźć odpowiedzi na moje pytanie. Dlatego też proszę o pomoc.
Czy może tak być, że osoba, u której trudno jeszcze postawić właściwą diagnozę czy to alzhaimer czy nie (można powiedzieć wczesne stadium objawiające się zapominaniem) może mieć miejsce taka sytuacja, że "zapomni" jednej osoby? I to właściwie najbliższej?
Mama po prostu "zapomniała" tatę. Swojego męża od 50 lat. Osobę, z którą przebywa praktycznie 24 godziny na dobę.
Od pewnego czasu jest pod opieką lekarza geriatry (następna wizyta w kwietniu). Właściwie lekarz nie postawił jeszcze jednoznacznej diagnozy. Testy wyszły całkiem dobrze, z rezonansu też nic nie wynika. Zapominani, zapominanie, zapominanie ... takich normalnych rzeczy, gdzie się coś położyło, co się robiło wczoraj, co było na obiad (chociaż po usilnym przypominaniu sobie jednak wiadomo co było na obiad). Aż pewnego razu moja Mama pyta "Kto to jest ten dziadek co z nami mieszka?". W jednej chwili mój świat przewrócił się do góry nogami. Myślałam, że zemdleję. Do tej pory łudziłam się, że to jednak nie alzhaimer ale teraz chyba w jednej sekundzie uświadomiłam sobie, że to jednak to.
Ale wracam do mojego pytania. Czy to możliwe, że Mama zapomniała tylko swojego męża? Zrobiła jej przepytywankę. Naprawdę pamięta wszystkich kuzynów, kuzynki, ciotki, wujów, braci, bratowe ich dzieci, swoich teściów i całą rodzinę swojego męża. Tylko swojego męża nie pamięta. Osoby z którą żyje od 50 lat, przebywa praktycznie 24 godziny na dobę, razem budzi się i zasypia. Jak to możliwe? Może się łudzę ale zastanawiam się czy to nie jakieś wyparcie z innych powodów niż alzhaimer. Mama całe życie byłą cicha, spokojna, spolegliwa. Tata zawsze był "nerwowy", szybko się denerwował, krzyczał a potem równie szybko uspokajał. Ale mam tego nie lubiła. Zawsze wolała zejść mu z drogi niż się pokółócić. Może to jakiś inny mechanizm, jakieś wyparcie a nie alzhaimer. Bo czy nie powinna zapomnieć też innych a naprawdę wydaje się, że wszystkich pamięta, koligacje rodzinne itp.
Czy miał ktoś z Was podobny przypadek?
Z góry dziękuję za odpowiedź.
Re: "Zapomnienie" jednej osoby
Witaj, BeataB
Trudno powiedzieć, czy to "zapomnienie" przez Twoją Mamę "tylko" osoby Taty jest objawem choroby Alzheimera (czy innej choroby neurodegeneracyjnej mózgu) czy też nie. Czy to "zapomnienie" jest stałe? Czy też Mama raz pamięta Tatę a raz nie?
Proponuję skonsultować Mamę u neurologa, najlepiej specjalisty od choroby Alzheimera i chorób otępiennych. Niezależnie od wizyty u lekarza geriatry.
Trudno powiedzieć, czy to "zapomnienie" przez Twoją Mamę "tylko" osoby Taty jest objawem choroby Alzheimera (czy innej choroby neurodegeneracyjnej mózgu) czy też nie. Czy to "zapomnienie" jest stałe? Czy też Mama raz pamięta Tatę a raz nie?
Proponuję skonsultować Mamę u neurologa, najlepiej specjalisty od choroby Alzheimera i chorób otępiennych. Niezależnie od wizyty u lekarza geriatry.
Re: "Zapomnienie" jednej osoby
Ja bym stawiał na niedotlenienie mózgu.
Sprawy związane z sercem, naczyniami lub oddychaniem.
Przynajmniej w takich przypadkach spotkałem się z podobnymi objawami.
Sprawy związane z sercem, naczyniami lub oddychaniem.
Przynajmniej w takich przypadkach spotkałem się z podobnymi objawami.
Więcej informacji:
http://www.youtube.com/watch?v=dCp8mztMP8M
http://www.youtube.com/watch?v=dCp8mztMP8M
Re: "Zapomnienie" jednej osoby
Mama nie pamięta Taty cały czas. Również cały czas ją to nurtuje. Nie może pojąć jak to możliwe, że Ona przeżyła z Nim całe życie a w ogóle nie może sobie tego przypomnieć. Ciągle o to pyta tak jakby chciała rozwikłać jakąś zagadkę kryminalną do wyjaśnienia, której brakuje jej wszystkich danych.
Gwoli wyjaśnienia: pisząc "geriatra" poszłam na skróty. Pani doktor to psychiatra. W rozmowie telefonicznej (bo wizyta dopiero w kwietniu) stwierdziła, że normalna kolej rzeczy, że takie osoby nie pamiętają własnych domów, itp. - tak w niezbyt długiej rozmowie telefonicznej. Ale mnie zastanawia to, że tak szybko miałoby to przejść od zapominania gdzie się coś położyło czy co się zjadło na obiad do zapominania najbliższych osób. Jakby jakieś etapy zostały pominięte. Albo nagle taki piorunujący postęp choroby. Z drugiej strony w ostatnim czasie widzę też różne inne rzeczy: Mama nie pamięta o czym z kimś rozmawiała, zawsze mi mówi, że nic ciekawego nie ma do powtórzenia. Ale ja widzę (podejrzewam), że Ona po prostu nie pamięta o czym była mowa.
Jestem taka zagubiona
. Chciałabym bardzo, żeby to nie było TO czego się najbardziej obawiam i staram się to wyprzeć za wszelką cenę a jednocześnie WIEM, że to nieuniknione.
Gwoli wyjaśnienia: pisząc "geriatra" poszłam na skróty. Pani doktor to psychiatra. W rozmowie telefonicznej (bo wizyta dopiero w kwietniu) stwierdziła, że normalna kolej rzeczy, że takie osoby nie pamiętają własnych domów, itp. - tak w niezbyt długiej rozmowie telefonicznej. Ale mnie zastanawia to, że tak szybko miałoby to przejść od zapominania gdzie się coś położyło czy co się zjadło na obiad do zapominania najbliższych osób. Jakby jakieś etapy zostały pominięte. Albo nagle taki piorunujący postęp choroby. Z drugiej strony w ostatnim czasie widzę też różne inne rzeczy: Mama nie pamięta o czym z kimś rozmawiała, zawsze mi mówi, że nic ciekawego nie ma do powtórzenia. Ale ja widzę (podejrzewam), że Ona po prostu nie pamięta o czym była mowa.
Jestem taka zagubiona
Re: "Zapomnienie" jednej osoby
To raczej nie jest charakterystyczny objaw choroby Alzheimera. Aczkolwiek nic to nie przesądza.BeataB pisze:Mama nie pamięta Taty cały czas. Również cały czas ją to nurtuje. Nie może pojąć jak to możliwe, że Ona przeżyła z Nim całe życie a w ogóle nie może sobie tego przypomnieć.
Na ogół chorzy dobrze pamiętają osoby najbliższe - najbliższych opiekunów, tych z którymi przebywają cały czas. Mogą pomylić imiona czy pokrewieństwo ale pamiętają to, że jest to osoba bliska.
Proponuję koniecznie wybrać się do neurologa.
Re: "Zapomnienie" jednej osoby
Witam po tak długim czasie.
Tak jak mi wówczas poradziliście, umówiłam mamę do neurologa (takiego który zajmuje się chorymi z Alzheimerem) ale to będzie dopiero po długim weekendzie majowym.
Na razie jestem przerażona coraz bardziej bo albo to coś innego alb ten Alzheimer tak piorunująco postępuje. Mam wrażenie, że teraz z dnia na dzień jest gorzej. Czasem mama wchodzi i mówi, że mamy gościa. Jakiego gościa? No wuja Janek przyjechał i siedzi w pokoju. A to jest oczywiście mój ojciec, jej mąż. Albo mówi, że dzisiaj mamy gościa. Jakiego gościa? No mój mąż nas odwiedził, przyjechał. Niby jak jej siostra tłumaczy (moja siostra, bo rodzice mieszkają z moją siostrą), że to jest Twój mąż to mówi, że już rozumie "...ano tak, rzeczywiście ..." ale wydaje mi się, że wcale nie rozumie tylko tak udaje, że zrozumiałą.
Był też taki przypadek, kiedy całą rodziną byli u mnie na Święta (wszystkie świąteczne dni) i było wszystko w miarę w porządku i mama położyła się na drzemkę w ciągu dnia. Za jakiś czas zastałam ją jak siedziała na łóżku zmartwiona, jakby strasznie zagubiona. Pytam co się stało a mama mówi "skąd ja się tutaj znalazłam? To przecież nie jest mój dom?" Wytłumaczyłam jej spokojnie że przyjechała do mnie na Święta, że jestem jej córką i że to mój dom, przytuliłam, powiedziałam, żeby się nie bała. I zrozumiała wszystko i po pewnym czasie się uspokoiła. Ale miałam takie wrażenie, że przysnęła i jakby ten sen przerwał jej świadomość - nie wiem jak to inaczej nazwać, mam nadzieję, że zrozumiecie co mam na myśli. Bo do drzemki wszystko pamiętała, co robiliśmy, ipt. A da drzemka jakby "rozładowała" w jakimś sensie jej świadomość.
W ogóle zastanawiam się czy to, że te zmiany są tak piorunujące nie jest to od działania leków. Kiedy byłyśmy na ostatniej wizycie u Pani psychiatry (to była gdzieś połowa lutego) to przepisała mamie Pregabalin i Dulsevię. Wtedy nie było z tą pamięcią zbyt dobrze ale teraz jest wręcz tragicznie. Nie chcę tu opisywać przypadków ale wrażenie jest takie, że z dnia na dzień jest gorzej.
A może to jakaś schizofrenia?
Państwo macie ogromne doświadczenie i wiedzę. Proszę o pomoc.
Tak jak mi wówczas poradziliście, umówiłam mamę do neurologa (takiego który zajmuje się chorymi z Alzheimerem) ale to będzie dopiero po długim weekendzie majowym.
Na razie jestem przerażona coraz bardziej bo albo to coś innego alb ten Alzheimer tak piorunująco postępuje. Mam wrażenie, że teraz z dnia na dzień jest gorzej. Czasem mama wchodzi i mówi, że mamy gościa. Jakiego gościa? No wuja Janek przyjechał i siedzi w pokoju. A to jest oczywiście mój ojciec, jej mąż. Albo mówi, że dzisiaj mamy gościa. Jakiego gościa? No mój mąż nas odwiedził, przyjechał. Niby jak jej siostra tłumaczy (moja siostra, bo rodzice mieszkają z moją siostrą), że to jest Twój mąż to mówi, że już rozumie "...ano tak, rzeczywiście ..." ale wydaje mi się, że wcale nie rozumie tylko tak udaje, że zrozumiałą.
Był też taki przypadek, kiedy całą rodziną byli u mnie na Święta (wszystkie świąteczne dni) i było wszystko w miarę w porządku i mama położyła się na drzemkę w ciągu dnia. Za jakiś czas zastałam ją jak siedziała na łóżku zmartwiona, jakby strasznie zagubiona. Pytam co się stało a mama mówi "skąd ja się tutaj znalazłam? To przecież nie jest mój dom?" Wytłumaczyłam jej spokojnie że przyjechała do mnie na Święta, że jestem jej córką i że to mój dom, przytuliłam, powiedziałam, żeby się nie bała. I zrozumiała wszystko i po pewnym czasie się uspokoiła. Ale miałam takie wrażenie, że przysnęła i jakby ten sen przerwał jej świadomość - nie wiem jak to inaczej nazwać, mam nadzieję, że zrozumiecie co mam na myśli. Bo do drzemki wszystko pamiętała, co robiliśmy, ipt. A da drzemka jakby "rozładowała" w jakimś sensie jej świadomość.
W ogóle zastanawiam się czy to, że te zmiany są tak piorunujące nie jest to od działania leków. Kiedy byłyśmy na ostatniej wizycie u Pani psychiatry (to była gdzieś połowa lutego) to przepisała mamie Pregabalin i Dulsevię. Wtedy nie było z tą pamięcią zbyt dobrze ale teraz jest wręcz tragicznie. Nie chcę tu opisywać przypadków ale wrażenie jest takie, że z dnia na dzień jest gorzej.
A może to jakaś schizofrenia?
Państwo macie ogromne doświadczenie i wiedzę. Proszę o pomoc.
Re: "Zapomnienie" jednej osoby
BeataB, nie jesteśmy lekarzami. Nie da się zresztą postawić diagnozy przez net.
Dlaczego lekarka zapisała Mamie te leki? Bo uznała, że Mama ma depresję?
A w ogóle, jakie Mama bierze leki (wszystkie)?
To nie jest żadna schizofrenia, bo Mama nie ma urojeń tylko po prostu nie pamięta Twojego Taty.
Czy to może być reakcja na te leki? Nie wiem. To można sprawdzić tylko w jeden sposób - odstawiając te leki. Ale poczekaj z tym do wizyty u neurologa.
Dlaczego lekarka zapisała Mamie te leki? Bo uznała, że Mama ma depresję?
A w ogóle, jakie Mama bierze leki (wszystkie)?
To nie jest żadna schizofrenia, bo Mama nie ma urojeń tylko po prostu nie pamięta Twojego Taty.
Czy to może być reakcja na te leki? Nie wiem. To można sprawdzić tylko w jeden sposób - odstawiając te leki. Ale poczekaj z tym do wizyty u neurologa.
Re: "Zapomnienie" jednej osoby
Może był jakiś spadek ciśnienia. Nadal bym stawiał na sprawy sercowo-naczyniowe.BeataB pisze:Ale miałam takie wrażenie, że przysnęła i jakby ten sen przerwał jej świadomość - nie wiem jak to inaczej nazwać, mam nadzieję, że zrozumiecie co mam na myśli. Bo do drzemki wszystko pamiętała, co robiliśmy, ipt. A da drzemka jakby "rozładowała" w jakimś sensie jej świadomość.
Tak z ciekawości spytam. Jak pokażesz jakieś zdjęcie z taty z mamą z lat młodości to mama rozpozna?
Więcej informacji:
http://www.youtube.com/watch?v=dCp8mztMP8M
http://www.youtube.com/watch?v=dCp8mztMP8M