Strona 3 z 4

Re: My i choroba Dziadziusia

: sobota 11 lut 2012, 22:40
autor: martuś
Witam. Co do krzesła- w naszym przypadku nie ma jeszcze takiej potrzeby gdyż mama chodzi , ale znam przypadek, gdzie sprawdziło się znakomicie i to w czasach kiedy na rynku nie było dostępnych do kupienia, tylko w zwykłym krześle z podłokietnikami trzeba było wyciąć dziurę i podstawić wiadro. Pozdrawiam.

Re: My i choroba Dziadziusia

: sobota 11 lut 2012, 22:41
autor: Wiosna
Kochani Dziadziuś bierze dobowo (oprócz innych leków wymienionych wcześniej) 4 tabletki Hydroxiziny. Od wczoraj ma opuchnięte dłonie i stopy, oddaje mało moczu. Czy można Mu jakoś pomóc? Od razu do lekarza? (z Nim chyba nie uda się pójść ze względu na stan - zupełny brak sił..)

Re: My i choroba Dziadziusia

: sobota 11 lut 2012, 22:41
autor: wigi
Zadzwońcie po dyżurnego lekarza z POZ. Niech przyjedzie do domu i zdecyduje co robić dalej...

Re: My i choroba Dziadziusia

: sobota 11 lut 2012, 22:42
autor: Wiosna
Dziękuję wigi! W poniedziałek będziemy się najprawdopodobniej widzieć z neurologiem prowadzącym na spotkaniu Grupy Wsparcia. Na ulotce Hydroxiziny jest napisane, że zatrzymuje mocz niestety..

Re: My i choroba Dziadziusia

: sobota 31 mar 2012, 20:48
autor: Wiosna
Witajcie

Chciałam tylko napisać, że po ostatnich miesiącach męczarni dziś odszedł od nas Dziadziuś.

Re: My i choroba Dziadziusia

: sobota 31 mar 2012, 21:07
autor: rafal
Wiosna, wyrazy współczucia z powodu śmierci Dziadziusia.

Re: My i choroba Dziadziusia

: sobota 31 mar 2012, 22:11
autor: Tomek
Trzymaj się i pamiętaj, że zawsze możesz tutaj z nami porozmawiać.
My Wiosny też potrzebujemy gdy śnieg za oknem.

Re: My i choroba Dziadziusia

: sobota 31 mar 2012, 22:36
autor: Wiosna
Dziękuję Kochani. To były bardzo ciężkie tygodnie, dlatego mniej zaglądałam - Dziadziusia wypisali ze szpitala w kiepskim stanie, już leżącego, ze skierowaniem do ZOL-u. Zbieranie papierów zajęło ze 2 tygodnie, okres oczekiwania ok 6 miesięcy...
W międzyczasie udało się wyprosić (tu też za sprawą biurokracji nie do ogarnięcia) żeby przychodziła pielęgniarka do opieki stałej (czyt: 3 razy w tyg na 15 minut): zmiany opatrunków, cewnika, podłączenie kroplówki itd.
Odleżyny pomimo materaca, przekręcania, kremów, maści ze srebrem i kwasu bornego stały się na tyle paskudne, że chwilami nie dało się wytrzymać w pokoju (szczególnie przy zmianie opatrunków). Pielęgniarka (rewelacyjna Kobieta) od pierwszego spotkania twierdziła, że Dziadziuś wymaga opieki ambulatoryjnej i zabiegu chirurgicznego jednej z odleżyn (na pośladku), Tata załatwił wizytę domową lekarza rodzinnego z nadzieją, że da skierowanie do szpitala.. ale gdzie tam.... Stwierdziła, że zabieg może być wykonany w warunkach domowych.... Chirurg był kilka dni temu (oczywiście odpłatnie, bo nie w szpitalu).
Dziadziuś coraz mniej jadł (wczoraj przedostatnia z 4 kroplówek), ok 80ml na śniadanie, 80ml herbaty, 80ml miksowanej zupy na obiad i 70ml kolacji (wszystko podawane strzykawką).... Leki na Alzheimera (oprócz Rivastigminy) zostały odstawione już po szpitalu.
Dziś skończyło się cierpienie Dziadziusia, a dla nas zaczęło się nowe.
Tak, to prawda, że lepiej jest mieć chorego obok, nawet jak wydaje się, że nie da się już rady. Jak GO zabraknie jest jeszcze gorzej.

Re: My i choroba Dziadziusia

: sobota 31 mar 2012, 23:22
autor: Tomek
Kiedyś na pierwszym forum napisałem, że opiekun osoby z chorobą otępienną przeżywa śmierć bliskiej osoby dwukrotnie. Najpierw jest to śmierć osobowości/sprawności umysłowej - osoba z którą się spotykamy już nie zachowuje się tak jak ta, którą zawsze znaliśmy. Później nadchodzi ta śmierć ostateczna i tak jak piszesz na pewno nie jest lżejsza od tego co było wcześniej. Teraz musisz dać sobie trochę czasu na poukładanie tego wszystkiego.

Re: My i choroba Dziadziusia

: niedziela 01 kwie 2012, 07:38
autor: wirginia
Serdeczne wyrazy współczucia dla Ciebie, Wiosno i Twoich najbliższych.