A co,jeśli W.zawsze był i jest złym człowiekiem?

Tu dzielimy się naszymi historiami związanymi z chorobą Alzheimera lub innymi demencjami.
Iwona
Posty: 63
Rejestracja: piątek 13 sty 2012, 18:07

Re: A co,jeśli W.zawsze był i jest złym człowiekiem?

Post autor: Iwona »

A ja mam problem z okresem odwykowym. Moje chore nie żyją.
W dzień, dwa po śmierci mamy otrzymałam propozycję zaopiekowania się pewną chorą staruszką, jedna staruszka sama do mnie zadzwoniła, no i jeszcze zgłaszają się do mnie nieznajome osoby ( działałam trochę w sprawach zwierząt bezdomnych) żebym poprowadziła dom tymczasowy, albo zaopiekowała się zwierzętam, bo ktoś idzie do szpitala itp. A ja nie mam chęci nawet na zrobienie czegokolwiek dla siebie. Za to ludzi, ktorzy chcą "zorganizować" mi czas jest nadmiar.
Ale to już jest temat nie na ten wątek.
Ostatnio zmieniony poniedziałek 08 cze 2015, 20:51 przez Iwona, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Dara
Posty: 85
Rejestracja: piątek 13 mar 2015, 20:07
Lokalizacja: Górny Śląsk

Re: A co,jeśli W.zawsze był i jest złym człowiekiem?

Post autor: Dara »

Iwonka,koniecznie napisz to jeszcze raz w dziale dla byłych opiekunów.Wygadanie się ma ogromną siłę uzdrawiającą a dodatkowo zawsze ktoś coś doradzi,tak jak mnie.Oczywiście bardzo potrzebujesz też fachowej pomocy.Czytałam wątki o takich właśnie sytuacjach,w jakiej Ty jesteś,ale przyznaję,że nie do końca to rozumiem.
W tej chwili jestem na etapie rozpaczy dlatego,że na mnie te obowiązki spadną i będę czekać,aż to minie,żeby poczuć ulgę.Tak rozumiem to teraz.Ale coraz bardziej dostrzegam też,że istnieje jakieś drugie dno o którym nie mam pojęcia...
Iwona
Posty: 63
Rejestracja: piątek 13 sty 2012, 18:07

Re: A co,jeśli W.zawsze był i jest złym człowiekiem?

Post autor: Iwona »

Ja już napisałam w tamtym wątku. Zanim napisałam tutaj Na tym forum jestem już jakiś czas. Byłam też na starym. Tu napisałam w kontekście wizyty u psychiatry. Że opiekuni często i po śmierci swoich chorych potrzebują pomocy psychiatry.
niki
Posty: 21
Rejestracja: sobota 17 sty 2015, 19:55

Re: A co,jeśli W.zawsze był i jest złym człowiekiem?

Post autor: niki »

Dara, widzę, że jednak postanowiłaś zająć się W. A co z Twoimi planami, by się rozstać?

Obawiam się, że skoro już teraz musisz leczyć depresję, to będzie coraz gorzej. :( W przypadku wymuszonej opieki nad kimś, z kim nie chce się mieć do czynienia, bo wiążą się z tą osobą tylko złe wspomnienia, nie wiem, czy nie lepiej zrealizować wcześniejsze zamiary.
Awatar użytkownika
Dara
Posty: 85
Rejestracja: piątek 13 mar 2015, 20:07
Lokalizacja: Górny Śląsk

Re: A co,jeśli W.zawsze był i jest złym człowiekiem?

Post autor: Dara »

Niki,rozwód czy definitywne rozstanie w moim przypadku niczego mi nie ułatwi z powodu jego choroby.Po pierwsze powody czysto formalne: mieszkanie jest MOJE a W. niestety stopniowo je dewastuje,wiec jak go tam zostawić? Co innego,gdyby nie był chory na AD.Po drugie nawet po rozwodzie byłabym zobowiązana do alimentacji na rzecz byłego małżonka(piszę w dużym skrócie) a W. na pewno by się "kwalifikował" do tego,żeby mnie sąd tym obarczył.

Jest jednak jeszcze inna strona tej historii.Otóż bezspornie W. był i jest nadal największą pomyłką i zarazą mojego życia. Zachowuje się cały czas tak samo złośliwie i fałszywie.Ale zauważam,że coraz mniej jest w tym zachowaniu dawnego,świadomego W. a coraz więcej innego,chorego człowieka,którego wcześniej nie znałam.Kiedy w tych swoich czarnych wizjach jawi mi się,jako bezrozumna(ale nadal dokuczliwa) istota,to odczuwam nawet jakiś rodzaj współczucia.Nigdy nie było we mnie nienawiści czy chęci zemsty nawet w stosunku do tych,którzy mnie krzywdzili.A nazbierało się ich trochę.Tym bardziej jak nienawidzić kogoś,kto nie ma pojęcia dlaczego na niego krzyczą? Nawet gdyby to była moja matka,od której zaznałam wyłącznie zła-nie mogłabym się mścić na kimś,kto już nią nie jest.Niki,wg mnie Ty już nie masz matki.Ona odeszła razem z chorobą,tak jak świadomy,paskudny W. odejdzie razem z AD. Rodzi się nowy o takim samym charakterze,ale tworzy historię innego człowieka.Myślę,że o tyle będzie mi łatwiej niż Tobie,że zamknę te 13 wspólnych lat i nie będę rozpamiętywać do końca życia wszystkich złych rzeczy,które mi zrobił.Tak,jak nie wracam do wspomnień z dzieciństwa i młodości. Nie mogę pozwolić,aby moja matka dręczyła mnie nadal.To wynika z mojego zdrowego egoizmu.Pozwoliłam jej odejść i nawet współczuję,że żyła z takim ogromem nienawiści do własnego dziecka.Ja moje kocham i jak mi z tym dobrze!

Nie jest jednak tak,że nie myślę o sobie.Znalazłam rozwiązanie tymczasowe-ten czas określi choroba W. Otóż mój syn kupił na kredyt większe mieszkanie a dotychczasowe po przeprowadzce chce sprzedać.Dzisiaj z nim ustaliłam,że tamto będzie moją oazą spokoju do czasu,aż W. zapomni gdzie jest łazienka lub jak się używa gazu a ja im pomogę w spłacie kredytu.Oczywiście będe zaglądała do W. codziennie,ale posprzątam z raz na tydzień(może na początku wystarczy),wrzucę jego rzeczy do prania,raz na pół roku umyję okna,itp.Nie wiem jeszcze co na te moje plany powie synowa,bo jest do poniedz. za granicą.Ale nawet jeśli uzna,że jej to nie odpowiada,to mam na oku coś podobnego.

Tak więc nie wybiegam już za bardzo w przyszłość dzięki (niestety) prochom,ale podejmuję działania,żeby jak najdłużej chronić siebie.I właśnie prochy mi to ułatwiają,bo już porządnie zaczęłam fiksować.Myślę,że bilans wychodzi na zero.
Iwona
Posty: 63
Rejestracja: piątek 13 sty 2012, 18:07

Re: A co,jeśli W.zawsze był i jest złym człowiekiem?

Post autor: Iwona »

I tu się z Tobą Daro po tysiąckroć zgadzam. Chorzy przestają być tymi, którymi byli. Moja ukochana ciocia, świadomie piszę, że ukochana, bo taka była w moim sercu, w chorobie była agresywna, czasem klęła, choć w "normalnym" życiu nigdy tego nie robiła. Opowiadała rzeczy tak nie pasujące do niej, że ktoś kto jej przedtem nie znał, nigdy by nie uwierzył, że to jest ta mądra, piękna i inteligentna kobieta, jaką była. To nie była ta sama osoba. To już była moja ciocia.
Mama, introwertyczka, tacy nie okazują uczuć, często płakała, a przed śmiercią powtarzała mi, jak bardzo mnie kocha. W "normalnym" życiu mi tego nie mówiła.
I zgadzam się, nie wybiegaj w przyszłość, nawet gdybyś nie brała prochów, bo to nie ma sensu. Choroba jest tak nieobliczalna, nieprzewidywalna, że może mieć tak zaskakujący przebieg, jakiego byśmy się nigdy nie spodziewali.
Planowałam wiele spraw związanych z chorą już mamą zupełnie niepotrzebnie. Zaprzątałam sobie tym umysł, martwiłam się. Na nic. Bo i tak życie napisało swój scenariusz.
Z perspektywy moich doświadczeń, uważam, że planować cokolwiek, co wiąże się z opieką nad chorym i z samym chorym, można najwyżej na kolejny dzień. Dalej nie warto sobie tym zaprzątać głowy. Bo większość planów i tak zweryfikuje choroba, która oczywiście wciąż stawia przed opiekunem nowe, inne zadania.
A już napewno nie wolno zapominać o sobie. O tym mówią i piszą nawet najwięksi znawcy tematu.
Awatar użytkownika
Dara
Posty: 85
Rejestracja: piątek 13 mar 2015, 20:07
Lokalizacja: Górny Śląsk

Re: A co,jeśli W.zawsze był i jest złym człowiekiem?

Post autor: Dara »

Iwona pisze:A już na pewno nie wolno zapominać o sobie. O tym mówią i piszą nawet najwięksi znawcy tematu.
I za to ostatnie zdanie dziękuję Ci najbardziej,bo już zaczynało mnie podgryzać sumienie...
niki
Posty: 21
Rejestracja: sobota 17 sty 2015, 19:55

Re: A co,jeśli W.zawsze był i jest złym człowiekiem?

Post autor: niki »

Jeśli mieszkanie jest Twoje, to może i tak będzie lepiej. Tylko zabierz z niego, co wartościowe, zostaw tylko rzeczy niezbędne. Tak by W. miał jak najmniej do niszczenia. W końcu po co mu "srebra rodowe", biżuteria czy obrazy?

Ja przed prochami się bronię. Po pierwsze, muszę normalnie funkcjonować. Po drugie, nie mam problemów ze snem, tylko z bólem (który, niestety, prawdopodobnie jest spowodowany stresem związanym z matką, co mnie wkurza, oczywiście), który nie poddaje się żadnemu leczeniu już ponad 2,5 roku. :( Po trzecie, bardzo źle toleruję większość leków, na wiele jestem uczulona. Po czwarte, kto ma takie leki płacić? Ja? Mowy nie ma!

Daro
, moja mama jako matka odeszła wtedy, gdy po raz pierwszy zagroziła mi oddaniem do domu dziecka za... 10-cio minutowe spóźnienie i tak mnie zlała, że nie mogłam usiaść. Od tego czasu tolerowałam ją, bo musiałam. Potem odchodziła wiele razy, ostatni raz chyba wtedy, gdy kazała mi się w styczniu wynosić na śnieg i 30-to stopniowy mróz z mężem i dwumiesięcznym niemowlakiem. Nie żywię do niej żadnych uczuć, ani pozytywnych, ani negatywnych, jest mi obojętna jak przysłowiowy zeszłoroczny śnieg; chcę tylko być od niej jak najdalej i nie życzę sobie, by mnie wkurzała i irytowała. Odkryłam wreszcie, choć trochę za późno, że przecież telefon mogę zawsze wyłączyć, nie tylko w pracy.

Co do planów, nie da się tak. Moja praca wymaga planowania, często z wyprzedzeniem na rok i więcej. W pracy telefon mam nie wyciszony, a wyłączony, bo inaczej się nie da, a że mam nietypową pracę, to zazwyczaj nie ma mnie pod telefonem przez cały weekend. I bywa, że nie tylko pod telefonem, bo na niektóre z tych weekendów wyjeżdżam. Co nie znaczy, że nikt do mamy w te dni nie przychodzi czy nie dzwoni. W kwestii mamy planuję DPS i ZOL, ale to odleglejsza przyszłość. Plus leki, lekarzy, zakupy na bieżąco. Wkurza mnie, że nie mogę sobie zaplanować urlopu, z różnych przyczyn nie byłam nigdzie od 10 lat. O ile opiekę nad zwierzakami zapewnię bez problemu i bezstresowo, to mama zostałaby tylko na jednej głowie, a taką świnią nie jestem.
Awatar użytkownika
Dara
Posty: 85
Rejestracja: piątek 13 mar 2015, 20:07
Lokalizacja: Górny Śląsk

Re: A co,jeśli W.zawsze był i jest złym człowiekiem?

Post autor: Dara »

Ponieważ od poniedz. ciągle znajduję sobie powód do nowego napadu histerii pomyślałam,że chyba muszę się chociaż wygadać.Może pomoże.

W poniedz. mieliśmy w budynku sprawdzaną szczelność instalacji gazowej.Od 3 lat,kiedy to sąsiadka na górze rozwalała swoje mieszkanie, mam problemy,bo spowodowała rozszczelnienie inst.gaz. u mnie. W. jak co roku zachowywał spokój,co mnie w końcu lekko zirytowało. Powiedziałam rozżalona:Ciebie jak zwykle nic nie obchodzi! Na to on:A po co mam się martwić na zapas?
Zatkała mnie ta prosta prawda.Ja się ciągle zamartwiam na zapas.Dotarło do mnie,że z moją głową w tej chwili jest chyba gorzej,niż z jego.

Z poniedz. na wtorek zaliczyłam tylko 3 godz. snu,bo miałam iść do neurologa od W. Roztelepana wewnętrznie,rano chciałam sobie walnąć neurol,ale ponieważ w ulotce napisali,że może(ale nie musi) powodować "niepamięć",dałam sobie spokój.Po jakie licho pójdę,jak albo zapomnę po co,ale co powiedział?
Najpierw weszłam spytać,czy mnie przyjmie na chwilkę w sprawie męża.
-Jak będę miał czas.
-To mam zaczekać?
-Jak pani chce.
Gdyby nie pani w recepcji wróciłabym do domu.Dzięki niej w końcu weszłam,ale do ostatniej chwili w panice wertowałam notatki z zeszytu o W,aby nie zapomnieć najważniejszych rzeczy.(Jeszcze raz dziękuję za podpowiedź,żeby takie coś prowadzić!)Jak najkrócej wszystko przekazałam bardzo uważając,aby pan dr nie poczuł się urażony,że dał się oszukać W.
Po chwili rzeczywiście zaczął słuchać tego,co mówiłam.W sumie wypowiedział tylko 3 krótkie kwestie: Dzień dobry,jakie nazwisko,do widzenia.Oraz kiwnął głową,jak powiedziałam,że mąż nic nie wie,że tu jestem.

Dzisiaj jest środa a ja znów się martwię,czym się zakończy w czwartek wizyta W. u niego.
A w czwartek od rana będę fiksować,dopóki nie wróci.
Postanowiłam więc najpierw zamiast 1/3 tabl. trittico wziąć 2/3 tak,jak mi kazał psychiatra a potem się wygadać.A rano neurol,który mam brać rano i w południe a nie zażyłam jeszcze ani jednej tabletki.
Mieliście rację,nie można samemu ustawiać sobie dawek!
No i już mi trochę lżej...
Ostatnio zmieniony sobota 05 wrz 2015, 20:31 przez Dara, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Dara
Posty: 85
Rejestracja: piątek 13 mar 2015, 20:07
Lokalizacja: Górny Śląsk

Re: A co,jeśli W.zawsze był i jest złym człowiekiem?

Post autor: Dara »

Jest OK,neurolog dał dzisiaj W. skierowanie na TK.Co prawda termin jest wyznaczony dopiero na 18.09.15r. ale JEST! W. był bardzo zdziwiony,że ot tak po prostu dostał to,o co chciał walczyć.Gdyby wiedział dlaczego to chyba by mi łeb urwał.
W. odległy termin TK skomentował spokojnie: Przecież chyba do 18 września całkiem nie zgłupieję?

Tak więc moja histeria chwilowo przycichła,prochy biorę zgodnie z zaleceniami i mam nadzieję,że nie będę już robić szalonych wpisów,tylko zacznę powracać trochę do normalności.Przynajmniej do czasu otrzymania wyników z TK :)
ODPOWIEDZ