A co,jeśli W.zawsze był i jest złym człowiekiem?

Tu dzielimy się naszymi historiami związanymi z chorobą Alzheimera lub innymi demencjami.
Awatar użytkownika
Dara
Posty: 85
Rejestracja: piątek 13 mar 2015, 20:07
Lokalizacja: Górny Śląsk

Czy uświadamiać W.,że coraz bardziej pogrąża się w chorobie?

Post autor: Dara »

Pod wpływem dzisiejszego postu Toni zabrałam się w końcu na zamieszczenie mojego pytania: Czy uświadamiać W.,że coraz bardziej pogrąża się w chorobie? Że doskonale widzę,jak mnie próbuje oszukiwać i ukryć przede mną,że znów o czymś zapomniał,że znów coś pokręcił?
W. reaguje złością na takie uwagi a ja tak bardzo bym chciała,żeby ze mną „współpracował”,abym mogła mu pomóc.Żeby mi zaufał i nie posądzał,że kłamię mówiąc,że zapomniał o czymś ważnym już wiele,wiele razy? Jak większość z nas zostałam z problemem sama.Jego brat i bratowa nawet nie zadzwonią do mnie,żeby spytać,jak W. się czuje. O zaproponowaniu jakiejkolwiek pomocy z ich strony nawet nie ma co marzyć. Może kiedy (nawet w drastyczny sposób) uświadomię mu jego (nasze) położenie,będziemy RAZEM się wspierać? Przecież czas,kiedy jeszcze mogę jakoś do niego dotrzeć,kurczy się w zastraszającym tempie.
Nie wiem co mam robić i brak odpowiedzi na pytanie "Czy uświadamiać choremu,że coraz bardziej pogrąża się w chorobie?" dręczy mnie coraz bardziej.
Tonia
Posty: 49
Rejestracja: poniedziałek 25 lut 2013, 17:17

Re: A co,jeśli W.zawsze był i jest złym człowiekiem?

Post autor: Tonia »

Daro, nie mów.
W. nie zrozumie. Przecież on nie ukrywa choroby przed Tobą, tylko przed samym sobą! Poproś lekarza o przedstawienie W. diagnozy w Twojej obecności.
Moja Mama długo wypierała chorobę ( choć na początku, kiedy jeszcze w ogóle nie widać było żadnych objawów,podejrzewając Alzheimera, chciała iść do psychiatry...), a kiedy lekarz w nadzwyczaj kulturalny i empatyczny sposób jej przedstawił diagnozę, szybko o tym fakcie zapomniała.
Psycholog kliniczny uświadomił mnie, że dopóki się opiekuję Mamą, zawsze będę dla niej "sprawcą" jej choroby: kiedy Mama WIE, że jest chora, to ja jej o Alz. przypominam (opiekując się nią, podając leki itp.),co ją złości; zaś kiedy traci poczucie choroby, to też ja jestem "winna" jej ułomności, bo ciągle czegoś od niej chcę, czego ona nie jest w stanie zrozumieć (np. trudnej rzeczy: umycia się) i to doprowadza ją stanów lękowych, przerażenia, agresji. Przerwać to zapętlenie może tylko rozwój choroby (kiedy W. już nie będzie kontaktował), lub zmiana opiekuna.
To już niedługo termin badania? Trzymaj się! Mam nadzieję, że prochy Ci trochę pomogły.
Serdeczności! Tonia
wigi
Posty: 1068
Rejestracja: czwartek 10 lis 2011, 19:21

Re: Czy uświadamiać W.,że coraz bardziej pogrąża się w choro

Post autor: wigi »

Dara pisze:Pod wpływem dzisiejszego postu Toni zabrałam się w końcu na zamieszczenie mojego pytania: Czy uświadamiać W.,że coraz bardziej pogrąża się w chorobie? Że doskonale widzę,jak mnie próbuje oszukiwać i ukryć przede mną,że znów o czymś zapomniał,że znów coś pokręcił?
Nie mówić. Nie uświadamiać. Udawać, że to jest normalne, że o czymś zapomnial. Chory musi mieć poczucie, że go akceptujesz mimo choroby, wtedy da się łatwiej prowadzić. Rozumiem, ze dla Ciebie to jest trudne, ale tu nie ma innego sposobu. Chory sam ma poczucie, że jest z nim coś nie tak i tym się denerwuje. Trzeba go uspokoić.
Awatar użytkownika
Dara
Posty: 85
Rejestracja: piątek 13 mar 2015, 20:07
Lokalizacja: Górny Śląsk

Re: A co,jeśli W.zawsze był i jest złym człowiekiem?

Post autor: Dara »

Ależ ja błądzę w ciemności z tą chorobą.Byłam przekonana prawie na 100% (raczej szukałam potwierdzenia,że słusznie myślę),że mi odpowiecie:tak,jak najbardziej,uświadamiaj,póki masz jeszcze czas! Ale Wasze argumenty powaliły mnie słusznością i prostotą zarazem. W tej chwili odczuwam nawet pewną ulgę,bo uniknę kosmicznej awantury,która na pewno by wybuchła i której się bałam.No i jak wynika z Waszych doświadczeń nic by dobrego nie przyniosła.
Dziękuję z całego serca,bo kompletnie się pogubiłam.

Tak Toniu,termin badania zbliża się nieubłaganie,18-go. Oboje jesteśmy lekko spanikowani,ale najważniejsze,żeby miał już to za sobą. A prochy w dawce 2/3 Trittico nadal działają,więc jej nie zwiększam,chociaż zdarzają mi się jeszcze napady paniki,kiedy w nocy przypomnę sobie co nowego nawywijał W. w ciągu dnia.Nadal prowadzę zeszyt (jakoś nie mogę się zabrać na wrzucenie tego do komp.) i zauważyłam,że w sierpniu był prawdziwy wysyp takich "atrakcji".
A jak znów za bardzo zaczynam się bać jak sobie poradzę,to czytam historię (a właściwie dwie),które opisała Krystja66 (cudowna istota) i stawia mnie to na nowo do pionu.W takich sytuacjach jak nasze nie zawsze łatwo jest kochać i dbać nawet o kogoś,kto był dla nas dobry. A co dopiero jak był wręcz okrutny.
Zacytuję tylko fragmenty z jej historii ku pokrzepieniu serc.

wtorek 19 lut 2013, 23:21
Ale szybko doszłam do wniosku , że nerwami i złością nic nie zrobię , tylko pogłębię złe relacje między nami .Więc zaczęłam moją mamcie traktować nie jak osobę chorą , tylko jak dziecko ,które wychowuje się bezstresowo w dobroci i miłości . Lepiej zapobiegać ... Co się robi z dzieckiem ? ..Kocha się je organizuje różne zabawy ,chodzi na spacery ,karmi , ładnie ubiera ,kąpie ,zmienia pampersy ,czyta książki ,ogląda zdjęcia ,tańczy ,organizuje różne gry , w miarę możliwości zabiera się wszędzie ze sobą ,oglądamy telewizję .i DUŻO TŁUMACZYĆ. Przychodziło mi to z wielkim trudem gdyż nigdy nie miałam dobrych relacji z mamcią ona nie umiała rozmawiać tylko bić i krzyczeć .

poniedziałek 17 cze 2013, 21:25
Bardzo pięknie dziękuję za pomoc i wsparcie Niestety pokochałam Alzheimera ale nie pokonałam zabrał mi mamcie na wieki . Jest mi bardzo ciężko pogodzić się z tą myślą .Wierzyłam że obdarzając ją wielką miłością dobrocią czułością dożyje 100 lat .Była taka szczęśliwa radosna wciąż powtarzała że mnie kocha ja jej też ,śpiewała 100 lat .była wesołym szczęśliwym dzieckiem. Pozdrawiam KOCHAJCIE te nieporadne zagubione istoty ,bo odchodzą od nas bezpowrotnie.

Krystja66 niestety nie zagląda już na nasze forum. Ale zostawiła tu kawałek swojego dobrego serduszka.Chcę wierzyć,że u niej wszystko OK.
Nie wiem,czy kiedykolwiek uda mi się doścignąć ją i Was,ale będę się starała.Jestem na forum osób z problemami z biodrami,z twardziną,z Parkinsonem.Wszędzie są wspaniali ludzie,którzy pomagają innym,ale jednak głównie troszczą się o swoje zdrowie.Tu jest inny świat...
wigi
Posty: 1068
Rejestracja: czwartek 10 lis 2011, 19:21

Re: A co,jeśli W.zawsze był i jest złym człowiekiem?

Post autor: wigi »

Dara pisze:Ależ ja błądzę w ciemności z tą chorobą.Byłam przekonana prawie na 100% (raczej szukałam potwierdzenia,że słusznie myślę),że mi odpowiecie:tak,jak najbardziej,uświadamiaj,póki masz jeszcze czas! Ale Wasze argumenty powaliły mnie słusznością i prostotą zarazem. W tej chwili odczuwam nawet pewną ulgę,bo uniknę kosmicznej awantury,która na pewno by wybuchła i której się bałam.No i jak wynika z Waszych doświadczeń nic by dobrego nie przyniosła.
Dara, awantur trzeba unikać. Chory musi być spokojny, bo to jest najważniejsze. Choremu trzeba powiedzieć, że ma kłopoty z pamięcią - bo on sam to czuje. Ale raczej nic ponadto. Ja swojej Mamie nie mówiłam, że ma chorobę Alzheimera, zresztą ona nie wiedziała na czym ta choroba polega, a ja jej nie uświadamiałam. Myślę, że dobrze zrobiłam. Najważniejsze, by chory czuł się bezpieczny i akceptowany...
Awatar użytkownika
Dara
Posty: 85
Rejestracja: piątek 13 mar 2015, 20:07
Lokalizacja: Górny Śląsk

Re: A co,jeśli W.zawsze był i jest złym człowiekiem?

Post autor: Dara »

wigi pisze: Najważniejsze, by chory czuł się bezpieczny i akceptowany...
Ech,Wigi,sama to czuję przez skórę,ale tak mało we mnie cierpliwości dla W. Mojego chorego na Parkinsona ojca kochałam ponad wszystko i potrafiłam opiekować się nim z miłością i cierpliwością.Więc jednak drzemie we mnie to uczucie,ale teraz mam do czynienia z człowiekiem o zupełnie innym charakterze.Najważniejsze,że jest we mnie dobra wola.
Napiszę,jak już poznam wyniki TK.
Dziękuję,że okazujecie mi wsparcie.
Awatar użytkownika
Dara
Posty: 85
Rejestracja: piątek 13 mar 2015, 20:07
Lokalizacja: Górny Śląsk

TK a RM - różnice w wynikach.

Post autor: Dara »

No to mam w końcu wyniki TK W.

Zacznę jednak od siebie.Poniżej dwa badania,które miałam przeprowadzone w odstępie roku.
Moje TK: wypis z 13.08.2013r.
Pojedyncze, drobne zwapnienia w jądrach soczewkowatych. Subtelne, odcinkowe pogrubienie błony śluzowej w komórkach sitowia.
Poza tym gęstość istoty białej i szarej mózgowia prawidłowa.

Mój RM: wypis z 21.08.2014r.
W obrębie istoty białej, zwłaszcza okołokomorowo widoczne są liczne ogniska o podwyższonej intensywności sygnałów w obrazach T2 – zależnych od FLAIR.
Wnioski: Zmiany degeneracyjne naczyniopochodne w obrębie istoty białej.

Wyniki TK napełniły mnie optymizmem.Po RM lekko przysiadłam z wrażenia.Po linii mojego taty odziedziczyłam Parkinsona a jego mama po 70-ce przestała rozpoznawać swoje dzieci i wnuki,które widywała na co dzień.Dziadek dopiero po 80-ce.Fajna perspektywa :D

A teraz TK W.:
Zaniki korowo-podkorowe miernego stopnia. Okołokomorowe obszary o obniżonej gęstości istoty białej związane z wiekiem. Drobne zwapnienia w jądrach podkorowych. Poza tym gęstość istoty białej i szarej mózgowia prawidłowa. Torbiel pajęczynówki w tylnym dole czaszki ,pośrodkowo o wym. 25,4x15mm.Miażdżycowo wysycone ściany widocznych odcinków tętnic szyjnych i kręgowych.

Był z tym u neurologa,który uznał,że nie ma czym się przejmować.Lekarstw nie przepisał żadnych (no i dobrze).We mnie pozostał jednak duży niepokój.Co by pokazało badanie RM?
Zresztą W. traci pamięć w ekspresowym tempie,ma kłopoty z płaceniem za zakupy,coraz częściej gubi się w naszym mieście,nie potrafi prawidłowo oceniać tego,co się wokół dzieje,itp,itd.Mój zeszyt się rozrasta.Sami to znacie z doświadczenia z Waszymi bliskimi.No i znów będę miała problem ze złodziejską "firmą",u której zrobił zamówienie,ale o tym napiszę gdzie indziej.

Doszłam do wniosku,że tak naprawdę to te wszystkie wyniki badań W. -dopóki nie wynajdą jakiegoś lekarstwa na choroby otępienne-w tej chwili mnie osobiście do niczego nie są potrzebne.Gorzej,kiedy już przestanie sobie samodzielnie radzić i będę potrzebowała pomocy z zewnątrz.Ale na teraz podjęłam już decyzję o tym,żeby dopóki się da,chronić wreszcie siebie.
Napiszę o tym następnym razem,bo nie chcę przynudzać zbyt długimi postami.
wigi
Posty: 1068
Rejestracja: czwartek 10 lis 2011, 19:21

Re: A co,jeśli W.zawsze był i jest złym człowiekiem?

Post autor: wigi »

Dara, koniecznie zmień neurologa. Zaniki korowo-podkorowe, nawet mierne - z tego co mi wiadomo - to nie jest normalna sprawa w obrazie mózgu u osób starszych. W. według mnie, potrzebuje specjalistycznych leków, by powstrzymać proces narastania objawów.
Tomek
Posty: 865
Rejestracja: środa 09 lis 2011, 22:09

Re: A co,jeśli W.zawsze był i jest złym człowiekiem?

Post autor: Tomek »

wigi pisze:Dara, koniecznie zmień neurologa. Zaniki korowo-podkorowe, nawet mierne - z tego co mi wiadomo - to nie jest normalna sprawa w obrazie mózgu u osób starszych. W. według mnie, potrzebuje specjalistycznych leków, by powstrzymać proces narastania objawów.
3,5 roku temu już dyskutowaliśmy na ten temat :)

http://www.alzheimer-opiekuni.pl/forum/ ... p?f=5&t=74

ale ponowna konsultacja u innego specjalisty raczej nie powinna zaszkodzić.
Awatar użytkownika
Dara
Posty: 85
Rejestracja: piątek 13 mar 2015, 20:07
Lokalizacja: Górny Śląsk

Re: A co,jeśli W.zawsze był i jest złym człowiekiem?

Post autor: Dara »

Wigi,Tomku,dziękuję za odpowiedzi.
Co prawda różnicie się w opinii ;) ,ale ja też jestem rozdarta,bo z jednej strony bardzo chcę wierzyć lekarzowi(który mi już podpadł) a z drugiej widzę,że stan W. się pogarsza w szybkim tempie.
Ale mam jeszcze zaufanie do naszej lekarki rodzinnej-W. ma jutro pójść do niej z wynikami. Ona jest zbyt delikatna,żeby mu wypalić prosto z mostu,jesli by ją coś zaniepokoiło,ale umówiłyśmy się,że będę z nią w kontakcie.Jutro nie chcę się do niej rejestrować,chociaż pretekst mam,ale W. mógłby zacząć coś podejrzewać.Wybiorę się za tydzień i porozmawiam.
Bo przecież,jeśli założyć,że ma "nieznaczne zmiany",to u licha dlaczego tak często nie pamięta tego,co mówił czy co się działo nawet 5 min. temu? Jest to dla mnie bardzo ważne szczególnie teraz,kiedy postanowiłam choć na jakiś czas zatroszczyć się wreszcie o siebie.
Ale o tym zaraz napiszę w innym dziale.
ODPOWIEDZ