...Nasze starania...
: poniedziałek 16 kwie 2012, 12:25
To,że z moim teściem COŚ się dzieje zauważyliśmy kilka miesięcy po wyprowadzce, wcześniej mieszkaliśmy razem więc wszystko było pod kontrolą. Zaczęło się od pustej lodówki, nie płacenia rachunków, znikających pieniędzy... Mój mąż postanowił zwiększyć kontrolę nad opłatami dziadka i w dniu kiedy dziadkowi wpływała emerytura przyjeżdżał i razem z nim robili opłaty, zakupy itp. Na jaw wyszły też ogromne długi teścia,które z własnej kieszeni musieliśmy opłacić żeby teść uniknął odpowiedzialności. Jeszcze wtedy nie sądziliśmy ,że to choroba- teść jest osobą skrytą, ufną, myśleliśmy,że ktoś go po prostu naciągał. Nasze przerażenie sięgnęło zenitu gdy teść z powodu zasłabnięcia trafił do szpitala- po konsultacjach z neurologiem okazało się,że to demencja starcza. Ze szpitala teść pojechał do nas, przygotowaliśmy mu pokój, miał u nas wydobrzeć, chcieliśmy go poobserwować. Jednocześnie robiliśmy niezbędne badania- całą masę w tym TK. Ogólne wyniki były dobre, adekwatne do wieku (72 lata) ale na tomografii wyszło ,że w mózgu jest obszar zaniku korowo- podkorowy wielkości 13 mm ,padło słowo Alzheimer... Porozmawialiśmy z mężem i doszliśmy do wniosku,że teść nie może być sam. Problemem jednak było to,że oboje pracujemy i teść musiałby od 7 do 16 być w domu sam. Poprosiliśmy o pomoc siostrę mojego męża która mieszka po drugiej stronie ulicy i po pewnych oporach zgodziła się przynosić dziadkowi pod naszą nieobecność obiad i podać mu leki. Tak było rok temu... Początkowo teść nie sprawiał nam kłopotów, pomagał mi nawet w ogródku, spacerował oglądał gazety itp, sam chodził do łazienki, czasami tylko robił coś dziwnego np zabierał mi wszystkie sztućce i je chował, zakładał na siebie wszystkie swoje ubrania które miał w pokoju itp w sumie nic strasznego... Gorzej zaczęło się robić na początku tego roku- dziadek zaczął nam uciekać z domu, np w nocy i po przejściu paru kilometrów w kapciach przywoziła go nam nieświadomym policja
zaczęliśmy trzymać go pod kluczem, nie buntował się na szczęście, ale spytany o to gdzie on poszedł mówił,że szedł do babci (która nie żyje od 16 lat)
. Jakoś ze dwa miesiące temu teść znowu trafił do szpitala, sami go zawieźliśmy do mm znalazł w łazience teścia nadgryzioną kostkę toaletową. W szpitalu miał płukanie żołądka, wszystkie badania krwi, które na szczęście wyszły dobrze. Na oddziale sprawiał kłopot - wyrywał sobie wenflon, próbował uciekać więc został przywiązany do łóżka. Widok był okropny
. Lekarz prowadzący stwierdził też u teścia lekki przerost prostaty i zatrzymanie moczu- konieczny był cewnik. W domu teść strasznie walczył z cewnikiem, nie pomagało nic, raz nawet wyrwał go sobie. Mocz wylewa z worka gdzie popadnie lub odpina go sobie całkiem i cały się moczy... Mam nadzieję,że zabieg mu pomoże. Zapisaliśmy już teścia w kolejkę i w przeciągu miesiąca zabieg ma się odbyć... W tamtym tygodniu teściowi mocno się pogorszyło, ma problemy z chodzeniem , jedzeniem, byliśmy u lekarza i okazało się,że jest jakaś infekcja i lekka niewydolność nerek, więc nie wiadomo teraz jak będzie z zabiegiem. Jednak najbardziej martwi mnie to ,że teść może sobie coś zrobić, boję się,że się przewróci i zrobi sobie krzywdę. Ja od lutego jestem na L4 z powodu zagrożenia poronieniem, jestem w piątym miesiącu ciąży, i nie zawsze dam radę pomóc teściowi, mój mąż pracuje a jego siostra nie pomaga nam w opiece bo uważa ,że skoro my "bierzemy" dziadka emeryturę to my mamy się nim zajmować. Boję się,że dziadkowi stanie się coś i wszyscy będą mnie obwiniać o to- bo przecież ja z nim jestem w domu cały czas
. Martwię się też o mojego męża bo widzę jak ta cała sytuacja go męczy. Staram się jednak zachować pogodę ducha i nie załamywać się, wiem,że z dziadkiem nie będzie już lepiej ale mam nadzieję,że będzie mu u nas dobrze, do końca...