Witam,
Przepraszam, że tak długo nie odpisuję na odpowiedzi. Po prostu wydawało mi się, że o aktywności w moich postach będę informowany. Niestety nie wiem jak to zrobić więc obiecuje zaglądać tu częściej

.
Cieszę się z tak zagorzałej dyskusji i już pędzę z odpowiedziami.
Tak jak się przedstawiałem - nie jestem opiekunem. Siedzę w temacie od 2 lat, głównie ze względu na to, że chcę by GPS Life było usługą praktyczną, użyteczną i pomocną. I wiem, że działa. Jest wiele "ale" i mankamentów, jednak użytkownicy naszej usługi odnajdują swoich podopiecznych zanim zdążą zgłosić ich zaginięcie. To jest najlepsze potwierdzenie że to co zrobiliśmy ma sens i jest potrzebne.
Co nie oznacza że nie zgadzam się z przedmówcami, bowiem usługa ta nie jest dla wszystkich.
W Polsce (i nie tylko u nas) diagnozuje się ponoć zaledwie 70-80% przypadków Alzheimera. Reszta po prostu jest. Zachowanie naszych podopiecznych nazywamy sklerozą lub starością - po prostu. Jest to bardzo niedobre, ale cóż. Świadomość tej choroby (w ogóle otępień) wymaga e-d-u-k-a-c-j-i.
Pan Tomasz opisał wiele sytuacji niebezpiecznych dla chorego. Sęk w tym, że kiedy taki system monitoringu którego jestem współpomysłodawcą ma sens - to wczesne etapy choroby. Wczesne - czyli tak naprawdę - nieczęste. Właśnie ze względu na diagnostykę. Winni są lekarze (pierwszego kontaktu) oraz rodzina - oni to bagatelizują problem, który z czasem dramatycznie się ujawnia. Niestety wtedy bywa już zbyt późno ...
Zdecydowanie zgadzam się Panie Tomaszu z tym, że żaden automatyczny system wsparcia opieki nie zastąpi opiekuna. To co zrobiliśmy jest tylko narzędziem. I jak każde narzędzie nie działa zawsze. Dlaczego jednak nie korzystać z tego wsparcia?
Z moich dotychczasowych doświadczeń wynika że podopieczny który może z takiego systemu korzystać to najczęściej osoba która nie mieszka jeszcze z opiekunem. Uparła się, że wszystko jest OK i zgodziła się na lokalizator. W takiej wersji korzystanie z GPS Life nabiera nowego znaczenia, nieprawdaż?
Odpowiadając na Pana Tomka pytanie " Co takiego te testy pozwoliły zaobserwować jeśli chodzi o zachowania chorych?"
Nie traktowaliśmy rodzin dotkniętych demencją jako eksperyment czy też test. Po prostu daliśmy im urządzenia i dostęp do GPS Life.
To co usłyszeliśmy po kilku tygodniach przejęło nas do głębi. Po prostu wielu podopiecznych dowiedziało się, że ich bliscy już dawno wymagają stałej opieki. Wychodzenie w środku nocy daleko poza miasto (pomimo mrozu), gubienie się i tragiczne historię kiedy nie można nasz system był pomocny mówią same za siebie.
Nie podeszliśmy do tematu eksperymentalnie lecz użytecznie. Powiedzieliśmy opiekunom "Macie, choć może uznajecie to za ciekawostkę - sprawdźcie jak to działa". Okazało się skuteczne - i dzięki za to - bo dziś dowiedziałem się o 1100 poprawce interfejsu użytkownika tej usługi.
Post Pana Rafała odnosi się do osób w fazie choroby niepozwalającej na samodzielne wychodzenie z domu. Nie są to osoby dla których jest sens stosować w/w rozwiązanie. Ale, kiedy była w tamtym roku organizowana europejska konferencja Alzheimerowska w Warszawie - gościem honorowym była osoba chora, która samodzielnie przyleciała do nas z Warszawy. Jak widać wczesna diagnostyka pozwala na całkiem sporo...
Już i tak sporo się rozpisałem. Mam nadzieję, że zostanę właściwie zrozumiany i każdy kto przeczyta ten post i będzie miał możliwość pomóc opiekunowi dla którego to co napisałem będzie pomocne - podpowie mu to rozwiązanie.
Pozdrawiam serdecznie