Jak radzić sobie z wychodzeniem chorego z domu
: środa 18 lip 2012, 09:13
Witam wszystkich. Mam problem z tzw. błądzeniem matki w nocy po mieszkaniu i przymusem wychodzenia z domu. Tak to sobie nazwałam. Ponieważ udało mi się znaleść interesujące uwagi psychologa w tym temacie, zamieszczone na stronie internetowej DPS w Chodzieży, podaję link do tej strony: http://www.dpschodziez.pl/psycholo.php. Są tam też informacje na inne tematy, które z pewnością Was zainteresują. Tymczasem o sposobach zachowania, gdy chory wychodzi z domu, mimo, że nie powinien.
"Kiedy chory chce wyjść z domu, czyli zaburzenia zachowania w chorobie Alzheimera."
Choroba Alzheimera zmienia osobowość człowieka, mimo to należy pamiętać, że chory to wciąż to ta sama osoba. Nie można chorego traktować jak dziecko, należy zaakceptować go takim, jakim jest teraz, mając świadomość, że nigdy już nie będzie zdrowy. Jednym z najczęstszych problemów związanych z zaburzeniami zachowania jest uporczywa chęć chorego, aby wyjść z domu. Im bardziej opiekun namawia i tłumaczy choremu, że nie może teraz wyjść, tym chory jest coraz bardziej uparty w dążeniu do wyjścia. Często opiekunowie sami poszukują rozwiązania tego problemu, stosując nieraz bardzo pomysłowe metody nakłaniania chorego do pozostania. Niestety, najczęściej jest to bezskuteczne. Chory nie daje się przekonać. Taka powtarzająca się kilka razy dziennie sytuacja powoduje, że opiekun traci cierpliwość i staje się bezsilny. Czasami potrafi powiedzieć choremu coś przykrego, czego później żałuje. Sam chory,który dąży do celu, czyli do wyjścia z domu, traktuje opiekuna jako przeszkodę w osiągnięciu tego celu i staje się agresywny, wzrasta u niego niepokój psychoruchowy i powstaje bardzo trudna sytuacja, rodząca wiele stresu zarówno u opiekuna, jak i u chorego. Część osób po prostu ulega i wychodzi z chorym, jednak po powrocie chory nadal chce wyjść. Jak poradzić sobie z takimi problemami? Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie należy rozważyć dwa aspekty tej sytuacji. Po pierwsze należy zrozumieć, dlaczego chory tak bardzo dąży do tego, aby wyjść. Pamiętajmy, że chory jest zagubiony w swojej chorobie. Otoczenie, które go otacza nie jest najczęściej jego domem. Duży odsetek opiekunów zabiera swoich chorych rodziców do własnych domów, których chorzy nie znają z przeszłości. Nawet jeśli chorzy pozostają we własnych domach, także czują się w nich wyobcowani. Pogłębiające się zaburzenia pamięci wpływają na to, że chorzy poszukują wyjścia z domu, który jest w ich pamięci obcy. Chcą się dostać do "swojego" domu, czyli do miejsca, które już nie istnieje i którego sami nie są w stanie sobie wyobrazić. Wiedzą tylko, że chcą wyjść i iść do domu, nie pamiętają nawet jak wygląda ten dom. Przykładem obrazującym tę sytuację jest opowieść jednego z opiekunów. Chora na Alzheimera mama przeprowadziła się do córki i mieszkała z nią cztery lata. Pewnego dnia udało jej się wyjść z mieszkania w bloku i pojechać 30 km w kierunku swojej rodzinnej miejscowości. Tam wysiadła z autobusu ( kierowca nie zorientował się, że pani ma zaawansowane otępienie) i udała się do domu, który miał już nowych właścicieli. Kobieta weszła, rozejrzała się i powiedziała, że musi już iść. Gdy ludzie zapytali- dokąd- odpowiedziała, że ...do domu. Historia skończyła się dobrze, gdyż rozsądni ludzie zatrzymali chorą i zadzwonili po rodzinę kobiety. Ciekawe jest, dlaczego chorzy tak dobrze i długo pamiętają właśnie to, że chcą iść do domu. Tłumaczyć to należy tym, że chęć powrotu do domu rodzinnego wyzwala pozytywne emocje w umyśle chorego, który zagubiony w swojej chorobie dąży do uzyskania poczucia bezpieczeństwa. Choremu wydaje się, że osiągnięcie celu, czyli wyjście zaspokoi tę potrzebę. Chory nie potrafi ocenić sytuacji. Dlatego też nawet, gdy dotrze do domu, w którym się urodził i wychował, nadal chce iść i szukać czegoś innego, bo potrzeba czucia się bezpiecznym i szczęśliwym nie została zaspokojona. Czasami chory podaje przyczynę potrzeby wyjścia z domu, np. "bo tam zostawiłam malutkie dziecko". Osobie chorej wydaje się, że jest młodą matką, która opiekuje się dzieckiem, potrzeba zaopiekowania się nim jest niezwykle silna, dlatego upór, ab wyjść z domu jest również silny. Drugi aspekt tego problemu to często nieprawidłowa reakcja opiekunów. Większość z nich próbuje racjonalnie wytłumaczyć podopiecznemu, dlaczego nie może wyjść. Tłumaczenia są bardzo różne, np. bo teraz jest noc lub że teraz tutaj jest dom chorego. Żaden z tych argumentów nie jest ważny dla chorego, argumenty opiekuna podnoszą tylko poziom niepokoju psychoruchowego, czasem nawet wyzwalają agresję. Sytuacja staje się trudna i frustrująca. Rozwiązanie problemu, ujmującego jego obydwa aspekty, jest często bardzo proste. Opiekun od początku zaistnienia sytuacji powinien odwrócić uwagę chorego, zainteresować osobę chorą inną czynnością. Na początku chory nadal będzie chciał wyjść, jednak, gdy opiekun obieca, że będzie to możliwe za chwilę, jak tylko zrobi coś innego, wtedy chory chętniej zrezygnuje ze swoich zamiarów. Pamiętajmy, że jeśli opiekun ulegnie prośbom chorego, nie postąpi dobrze. Jeżeli chory wyjdzie, będzie miał poczucie, że zaraz spełni się jego dążenie, że dotrze do wyimaginowanego domu, co jednak nie nastąpi. Lepiej jest szybko odwrócić uwagę chorego, zainteresować go czymś, co sprawi, że poczuje się zadowolony. Przedmiot zainteresowania chorego bywa różny w zależności od osoby, może to być np. oglądanie książki lub przekładanie gazet np. Pewna chora bardzo chętnie przekłada gazety z jednego miejsca na drugie i wszyscy traktują to bardzo poważnie. Chora jest chwalona, że ładnie przekłada gazety, że już jej niewiele zostało itp. Ktoś może powiedzieć, że to nie ma sensu. Tymczasem, jeśli ta aktywność sprawia, że chora ma zajęcie, czuje się zadowolona i nie stoi zaniepokojona pod drzwiami wyjściowymi, wtedy ma to głęboki sens. Pomysł na znalezienie sposobu odwrócenia uwagi chorego może poddać nam przeszłość. Jeśli ktoś lubił szydełkować, to teraz także należy mu dać szydełko i nici, nawet jeśli serwetki nie będą ładne. Ważne jest, aby chory był zainteresowany tym, co robi. Terapia zajęciowa oparta jest właśnie o takie założenia. Chory może także wykonywać elementy, które później zostaną wykorzystane do tworzenia wyklejanek . W przypadku pewnej chorej kobiety, zawsze gotującej synowi, który pozwolił jej to robić również w trakcie choroby. Mimo, iż chora musiała być pod nadzorem opiekunki i zupa nie nadawała się do spożycia, chora miała zajęcie, myślała, że to, co jedzą jest ugotowane przez nią, dzięki czemu czuła się szczęśliwa. A przecież nam właśnie chodzi o poprawienie samopoczucia naszych podopiecznych. Warto stosować tę metodę również w innych sytuacjach, np. Gdy chory jest agresywny lub nie chce się rano ubrać. Poproszony o dokończenie układania znaczków, zapomina, że wcześniej nie chciał się ubrać itp. Ważne jest, aby w trudnej sytuacji opiekun mówił do chorego spokojnym tonem głosu, aby był pozytywnie do niego nastawiony i konsekwentnie prosił, by chory zajął się inną aktywnością, czyli tym co lubi.
Zebrała:
Iwona Lipczyńska
za: "Bliżej Alzheimera" 2/2007 "
Pozdrawiam, Jolanta
"Kiedy chory chce wyjść z domu, czyli zaburzenia zachowania w chorobie Alzheimera."
Choroba Alzheimera zmienia osobowość człowieka, mimo to należy pamiętać, że chory to wciąż to ta sama osoba. Nie można chorego traktować jak dziecko, należy zaakceptować go takim, jakim jest teraz, mając świadomość, że nigdy już nie będzie zdrowy. Jednym z najczęstszych problemów związanych z zaburzeniami zachowania jest uporczywa chęć chorego, aby wyjść z domu. Im bardziej opiekun namawia i tłumaczy choremu, że nie może teraz wyjść, tym chory jest coraz bardziej uparty w dążeniu do wyjścia. Często opiekunowie sami poszukują rozwiązania tego problemu, stosując nieraz bardzo pomysłowe metody nakłaniania chorego do pozostania. Niestety, najczęściej jest to bezskuteczne. Chory nie daje się przekonać. Taka powtarzająca się kilka razy dziennie sytuacja powoduje, że opiekun traci cierpliwość i staje się bezsilny. Czasami potrafi powiedzieć choremu coś przykrego, czego później żałuje. Sam chory,który dąży do celu, czyli do wyjścia z domu, traktuje opiekuna jako przeszkodę w osiągnięciu tego celu i staje się agresywny, wzrasta u niego niepokój psychoruchowy i powstaje bardzo trudna sytuacja, rodząca wiele stresu zarówno u opiekuna, jak i u chorego. Część osób po prostu ulega i wychodzi z chorym, jednak po powrocie chory nadal chce wyjść. Jak poradzić sobie z takimi problemami? Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie należy rozważyć dwa aspekty tej sytuacji. Po pierwsze należy zrozumieć, dlaczego chory tak bardzo dąży do tego, aby wyjść. Pamiętajmy, że chory jest zagubiony w swojej chorobie. Otoczenie, które go otacza nie jest najczęściej jego domem. Duży odsetek opiekunów zabiera swoich chorych rodziców do własnych domów, których chorzy nie znają z przeszłości. Nawet jeśli chorzy pozostają we własnych domach, także czują się w nich wyobcowani. Pogłębiające się zaburzenia pamięci wpływają na to, że chorzy poszukują wyjścia z domu, który jest w ich pamięci obcy. Chcą się dostać do "swojego" domu, czyli do miejsca, które już nie istnieje i którego sami nie są w stanie sobie wyobrazić. Wiedzą tylko, że chcą wyjść i iść do domu, nie pamiętają nawet jak wygląda ten dom. Przykładem obrazującym tę sytuację jest opowieść jednego z opiekunów. Chora na Alzheimera mama przeprowadziła się do córki i mieszkała z nią cztery lata. Pewnego dnia udało jej się wyjść z mieszkania w bloku i pojechać 30 km w kierunku swojej rodzinnej miejscowości. Tam wysiadła z autobusu ( kierowca nie zorientował się, że pani ma zaawansowane otępienie) i udała się do domu, który miał już nowych właścicieli. Kobieta weszła, rozejrzała się i powiedziała, że musi już iść. Gdy ludzie zapytali- dokąd- odpowiedziała, że ...do domu. Historia skończyła się dobrze, gdyż rozsądni ludzie zatrzymali chorą i zadzwonili po rodzinę kobiety. Ciekawe jest, dlaczego chorzy tak dobrze i długo pamiętają właśnie to, że chcą iść do domu. Tłumaczyć to należy tym, że chęć powrotu do domu rodzinnego wyzwala pozytywne emocje w umyśle chorego, który zagubiony w swojej chorobie dąży do uzyskania poczucia bezpieczeństwa. Choremu wydaje się, że osiągnięcie celu, czyli wyjście zaspokoi tę potrzebę. Chory nie potrafi ocenić sytuacji. Dlatego też nawet, gdy dotrze do domu, w którym się urodził i wychował, nadal chce iść i szukać czegoś innego, bo potrzeba czucia się bezpiecznym i szczęśliwym nie została zaspokojona. Czasami chory podaje przyczynę potrzeby wyjścia z domu, np. "bo tam zostawiłam malutkie dziecko". Osobie chorej wydaje się, że jest młodą matką, która opiekuje się dzieckiem, potrzeba zaopiekowania się nim jest niezwykle silna, dlatego upór, ab wyjść z domu jest również silny. Drugi aspekt tego problemu to często nieprawidłowa reakcja opiekunów. Większość z nich próbuje racjonalnie wytłumaczyć podopiecznemu, dlaczego nie może wyjść. Tłumaczenia są bardzo różne, np. bo teraz jest noc lub że teraz tutaj jest dom chorego. Żaden z tych argumentów nie jest ważny dla chorego, argumenty opiekuna podnoszą tylko poziom niepokoju psychoruchowego, czasem nawet wyzwalają agresję. Sytuacja staje się trudna i frustrująca. Rozwiązanie problemu, ujmującego jego obydwa aspekty, jest często bardzo proste. Opiekun od początku zaistnienia sytuacji powinien odwrócić uwagę chorego, zainteresować osobę chorą inną czynnością. Na początku chory nadal będzie chciał wyjść, jednak, gdy opiekun obieca, że będzie to możliwe za chwilę, jak tylko zrobi coś innego, wtedy chory chętniej zrezygnuje ze swoich zamiarów. Pamiętajmy, że jeśli opiekun ulegnie prośbom chorego, nie postąpi dobrze. Jeżeli chory wyjdzie, będzie miał poczucie, że zaraz spełni się jego dążenie, że dotrze do wyimaginowanego domu, co jednak nie nastąpi. Lepiej jest szybko odwrócić uwagę chorego, zainteresować go czymś, co sprawi, że poczuje się zadowolony. Przedmiot zainteresowania chorego bywa różny w zależności od osoby, może to być np. oglądanie książki lub przekładanie gazet np. Pewna chora bardzo chętnie przekłada gazety z jednego miejsca na drugie i wszyscy traktują to bardzo poważnie. Chora jest chwalona, że ładnie przekłada gazety, że już jej niewiele zostało itp. Ktoś może powiedzieć, że to nie ma sensu. Tymczasem, jeśli ta aktywność sprawia, że chora ma zajęcie, czuje się zadowolona i nie stoi zaniepokojona pod drzwiami wyjściowymi, wtedy ma to głęboki sens. Pomysł na znalezienie sposobu odwrócenia uwagi chorego może poddać nam przeszłość. Jeśli ktoś lubił szydełkować, to teraz także należy mu dać szydełko i nici, nawet jeśli serwetki nie będą ładne. Ważne jest, aby chory był zainteresowany tym, co robi. Terapia zajęciowa oparta jest właśnie o takie założenia. Chory może także wykonywać elementy, które później zostaną wykorzystane do tworzenia wyklejanek . W przypadku pewnej chorej kobiety, zawsze gotującej synowi, który pozwolił jej to robić również w trakcie choroby. Mimo, iż chora musiała być pod nadzorem opiekunki i zupa nie nadawała się do spożycia, chora miała zajęcie, myślała, że to, co jedzą jest ugotowane przez nią, dzięki czemu czuła się szczęśliwa. A przecież nam właśnie chodzi o poprawienie samopoczucia naszych podopiecznych. Warto stosować tę metodę również w innych sytuacjach, np. Gdy chory jest agresywny lub nie chce się rano ubrać. Poproszony o dokończenie układania znaczków, zapomina, że wcześniej nie chciał się ubrać itp. Ważne jest, aby w trudnej sytuacji opiekun mówił do chorego spokojnym tonem głosu, aby był pozytywnie do niego nastawiony i konsekwentnie prosił, by chory zajął się inną aktywnością, czyli tym co lubi.
Zebrała:
Iwona Lipczyńska
za: "Bliżej Alzheimera" 2/2007 "
Pozdrawiam, Jolanta