mój dziadek -prośba o radę
: środa 08 sie 2012, 15:20
Kochani!
Jestem nowa i mam problem. Chcę chociaż zasięgnąć języka. Może ktoś z was ma jakiś pomysł. Tzn. nie oczekuję diagnozy, ale może komuś się zdarzyło tak akurat. Od dwóch lat zajmuję się dziadkiem, którym nie zajmowałam się dlatego że ma Alzheimera, miał zdiagnozowane "ledwie", choć nie wiem czy to właściwe słowo "lekkie zaburzenia przestrzenne" (gdy zmienial miejsce zamieszkania myślał, że jest u siebie), przestał dbać o higienę, nie orientował się za dobrze w pieniądzach, nie do końca był w stanie sprawie się ubierać, myć i właściwie bardziej z tego względu wzięłam go do siebie do domu. Jest nadal bardzo przemiłym człowiekiem, ale....
Parę dni temu powiedzial do mnie, mówiąc o swoim synu ( a moim ojcu),że gdy Ewa (czyli ja) przyjeżdża do nich, to to i tamto. Przyznam, że zignorowałam to, ale potem stało się co się stało. Niech mi Pani da telefon do wnuczki - powiedział. Wnuczka ma moje pieniądze (czyli ja). I tak z dnia na dzień zostałam Panią. Byłam zaskoczona tym, że on poznaje wszystkich włącznie z moim mężem i partnerką mojego brata. Wita się z nimi, poznaje obu synów , synowe. Mnie nie. Nigdy nie miałam z nim żadnych, absolutnie żadnych konfliktów, ponieważ sama byłam kiedyś ciężko chora i bardzo dobrze rozumiałam i jego bolączki i niedołężność bo przez trzy lata sama byłam mocno niedołężna , że tak powiem. Zawsze mimo wielkiej różnicy wieku trzymaliśmy się razem.. Radził sie mnie we wszystkich sprawach i też doradzał mnie. Miałam bardzo silną więź z tym człowiekiem mimo, że powstała na starość bo nie ukrywam, że dziadki mało się nami interesowały...
Od wczoraj się mnie boi. W desperacji zaczęłam wysyłać do niego męża z posiłkami, ponieważ widziałam, że dziwnie mi się przygląda. Dzisiaj zdecydowaliśmy o przewiezieniu go do syna (mojego taty)... być może źle, nie wiem sama co robić, jak opiekować się człowiekiem, który chyba się mnie boi. Oczywiście przeszliśmy z mężem fazę wyjasniania mu kim jestem - chyba z rozpaczy bardziej- pokazałam mu nawet dowód osobisty, że to wszystko mam o czym mówi te pieniążki jego i rzeczy osobiste. Upierał się, że w tej samej miejscowości jest gdzieś jego wnuczka z moim mężem a jak to jest możliwe, to on nie wie- to jest tajemnica powiedział....
Widziałam, że się zdenerwował straszliwie ale przyznaję, nie wytrzymałam tego psychicznie. Za tydzień ma tomografię, ale po prostu nie wiem, czy zmienić mu opiekuna, czy usunąć się całkiem. Łączyło mnie z nim bardzo wiele i nie ukrywam, że przeżywam to okropnie a widzę, że jestem już tylko w jego wspomnieniach...Nie chodzi mi tu o leczenie. On ma 82 lata i wiem, że po prostu z pewnymi sprawami muszę się pogodzić bo jest jak jest, ale może chociaż co byłoby dobre dla takiego czlowieka.
Mam też taki problem praktyczny. W Polsce jak to w Polsce, nawet z diagnozami ciężko...może do kogo się udać. Nie chcę go nigdzie oddawać ale z drugiej strony jeżeli on ma cierpieć u obcych- dzisiaj mi powiedział, że grzebię w szafkach u jego syna i dlaczego ja to robię... to nie wiem czy to ma sens.
Pozdrawiam was wszystkich ciepło i dziękuję za wszystkie ewentualne odpowiedzi
Ewa
Jestem nowa i mam problem. Chcę chociaż zasięgnąć języka. Może ktoś z was ma jakiś pomysł. Tzn. nie oczekuję diagnozy, ale może komuś się zdarzyło tak akurat. Od dwóch lat zajmuję się dziadkiem, którym nie zajmowałam się dlatego że ma Alzheimera, miał zdiagnozowane "ledwie", choć nie wiem czy to właściwe słowo "lekkie zaburzenia przestrzenne" (gdy zmienial miejsce zamieszkania myślał, że jest u siebie), przestał dbać o higienę, nie orientował się za dobrze w pieniądzach, nie do końca był w stanie sprawie się ubierać, myć i właściwie bardziej z tego względu wzięłam go do siebie do domu. Jest nadal bardzo przemiłym człowiekiem, ale....
Parę dni temu powiedzial do mnie, mówiąc o swoim synu ( a moim ojcu),że gdy Ewa (czyli ja) przyjeżdża do nich, to to i tamto. Przyznam, że zignorowałam to, ale potem stało się co się stało. Niech mi Pani da telefon do wnuczki - powiedział. Wnuczka ma moje pieniądze (czyli ja). I tak z dnia na dzień zostałam Panią. Byłam zaskoczona tym, że on poznaje wszystkich włącznie z moim mężem i partnerką mojego brata. Wita się z nimi, poznaje obu synów , synowe. Mnie nie. Nigdy nie miałam z nim żadnych, absolutnie żadnych konfliktów, ponieważ sama byłam kiedyś ciężko chora i bardzo dobrze rozumiałam i jego bolączki i niedołężność bo przez trzy lata sama byłam mocno niedołężna , że tak powiem. Zawsze mimo wielkiej różnicy wieku trzymaliśmy się razem.. Radził sie mnie we wszystkich sprawach i też doradzał mnie. Miałam bardzo silną więź z tym człowiekiem mimo, że powstała na starość bo nie ukrywam, że dziadki mało się nami interesowały...
Od wczoraj się mnie boi. W desperacji zaczęłam wysyłać do niego męża z posiłkami, ponieważ widziałam, że dziwnie mi się przygląda. Dzisiaj zdecydowaliśmy o przewiezieniu go do syna (mojego taty)... być może źle, nie wiem sama co robić, jak opiekować się człowiekiem, który chyba się mnie boi. Oczywiście przeszliśmy z mężem fazę wyjasniania mu kim jestem - chyba z rozpaczy bardziej- pokazałam mu nawet dowód osobisty, że to wszystko mam o czym mówi te pieniążki jego i rzeczy osobiste. Upierał się, że w tej samej miejscowości jest gdzieś jego wnuczka z moim mężem a jak to jest możliwe, to on nie wie- to jest tajemnica powiedział....
Widziałam, że się zdenerwował straszliwie ale przyznaję, nie wytrzymałam tego psychicznie. Za tydzień ma tomografię, ale po prostu nie wiem, czy zmienić mu opiekuna, czy usunąć się całkiem. Łączyło mnie z nim bardzo wiele i nie ukrywam, że przeżywam to okropnie a widzę, że jestem już tylko w jego wspomnieniach...Nie chodzi mi tu o leczenie. On ma 82 lata i wiem, że po prostu z pewnymi sprawami muszę się pogodzić bo jest jak jest, ale może chociaż co byłoby dobre dla takiego czlowieka.
Mam też taki problem praktyczny. W Polsce jak to w Polsce, nawet z diagnozami ciężko...może do kogo się udać. Nie chcę go nigdzie oddawać ale z drugiej strony jeżeli on ma cierpieć u obcych- dzisiaj mi powiedział, że grzebię w szafkach u jego syna i dlaczego ja to robię... to nie wiem czy to ma sens.
Pozdrawiam was wszystkich ciepło i dziękuję za wszystkie ewentualne odpowiedzi
Ewa