jak pomoc mamie?
: poniedziałek 20 sie 2012, 23:48
Witam,
bardzo sie ciesze ze odnalazlam to forum. czytam je od jakiegos czasu teraz chcialabym prosic o porade.
Mam 24 lata, studiuje w duzym miescie opuscilam dom rodzinny. Moja mama zostala w domu, opiekuje sie tata (swoim mezem) chorym na afazje pierwotna postepujaca. To wariant otepienia czolowo-skroniowego. Dodatkowo mama meiszka ze swoimi rodzicami, pomaga im w gospodarstwie i prowadzi firme po ojcu. Sama chodzi do swojej pracy w spzitalu- slowem ma na swojej glowie zdecydowanie za duzo obowiazkow.
Nie wiem jak moge jej pomoc. Staram sie przyjezdzac jak najczesciej , w wakacje na dluzej, dzwonic..Widze ze jej stan nie ejst najlepszy. Jest smutna, placze, latwo wyprowadzic ja z rownowagi. Z ojcem nie jest jeszcze najgorzej. Belkocze bezsensownie, klnie, ale smaodzielnie porusza sie. Trzeba przypilnowac aby zjadl, czasem trwa to godziny, ma juz problemy z zalatwianiem, oddaje mocz gdzie popadnie...Widze ze mama zle to znosi. Kazde zachowanie ojca wyprowadza ja z rownowagi, nie potrafi sie zdystansowac.
Sytuacja jest o tyle skomplikowana ze mama mieszka ze swoimi rodzicami i nigdy tak naprawde nie zaczela smaodzielnego zycia. Rodzice wykorzystuja ja do granic. Nie zrezygnuja z gospodarstwa bo to ich cale zycie. uwazaja ze jak je zamkna to nie bedzie juz domu, rodziny, niczego...nie zauwazaja ze mama ma juz za duzo. do tego oni sa schorowani, maja ponad 80 lat! w tym domu rzadzi dziwny etos pracy a ludzie nie przechodza na emeryture. Z babcia nie da sie juz normalnie rozmawiac, ciagle robi awantury, jest wsciekla ze sprawnosc nie pozwala jej robic wszystkiego tak jakby chciala. w pewnym sensie ma pretensje do mnie i do siostry ze mamy swoje zycie zdala od domu. Ma dziwny stosunek do choroby ojca, jego niezdolnosc do pracy traktuje jak lenistwo, kloci sie z nim, obraza, nie jest w stanie zrozumiec tej choroby...
Mam wyrozumialosc dla jej wieku, ale tak nie mozna w tej sytuacji.
Probuje namowic mame aby zrezygnowala z ktorejs pracy! niedlugo przejdize na emeryture- ale to nie odciazy jej az tak, poza tym bedzie wtedy w domy przez 24 godziny..to jeszcze gorsze. Nasz sytuacja materialna nie jest zla. Ja mieszkam ze starsza siostra, ktorej bardoz dobrze sie powodzi.
Jak pomoc mamie i wyciagnac ja na swiat choc troche? Widze ze kiedy ma wyjsc do ludzi juz dziwnie sie zahcowuje. z trudem namowilam ja by przyjela zaproszenie na wesele w rodzinie, gdy w zeszlym roku studiowalam za granica zmusilam ja zeby zorganizowala dwa dni i przyjechala, niestety nasz urlop zamienila w pieklo. wszystko wyprowadzalo ja z rownowagi , miala ow szystko pretensje.
Dodam ze nasze relacje nie byly nigdy rozowe. Patrzac na to teraz wiem ze to wynika z teog ze nigdy nie odpepowila sie od rodzicow, z ojcem nie stworzyli zas udanego malzenstwa i cala energie zyciowa przeniosla na nas-dzieci. Dzieki jej ogromnym ambicjom odebralysmy najlepsze wyksztalcenie, i zaszlysmy daleko, ale tez wyhowano nas surowo. Mama czesto wymagala zbyt wiele, nie wiadomo czgeo wlasciwie, stawala z babcia w opozycji do nas i zawsze znjadowaly cos zlego, zawsze widzialy w nas to co zle. Odbilam sie po wyprowadzce z domu, stalam sie soba i spojrzalam na rodzine z dystansem. Moze to egoistyczne w obliczu choroby taty-ale ja wiem ze powrot do tego domu mnie unieszczesliwi. Mama wywiera na nas ogromna presje, czuje ze zostanie sama jesli jej rodzice umra, potem tata..., chcialaby miec przy sobie dzieci i wnuki. Czesto slysze rpetensje, ostatnio skrzyczala mnie bo rozstalam sie z chlopakiem, kaze mi rozgladac sie za mezem, itp. Wiem ze chce mojego szczescia i robi to w dobrej woli, ale doprowadza mnie do naprawde skrajnych stanow...siostra rozwaza powrot ale bylaby to dla niej ogromna degradacja zawodowa, ma tez chlopaka...
powiedzcie jak ulzyc rodzinie w tej sytuacji?
czuje sie winna bo to nie ja jestem obarczona opieka tylko mama, wspieram ja niewystarczajaco. boje sie o przyszlosc tej rodziny, o dom, jednoczesnie nie jestem w stanie zaplanowac zycia w tym wieku i zwyczajnie nie chce wracac do domu.
ja widze w tej sytuacji jakies pozytywy: jednak mamy siebie, mama moze byc z nas dumna, z ojcem ejszcze nie jest tak zle, ale mama tkwi w beznadzieinej sytuacji. Pracuje ponad sily, jest wyczerpana, nie ma czasu dla siebie. babcia wszczyna ciagle awantury. nie wiem co moge zrobic.
czasem jest tak fajnie. spedzamy razem czas, rozmawiamy milo, ojciec gdzies tam chodzi, i w zasadzie nie jest tak zle. wtedy czuje ze mam mame.
przepraszam ze tak duzo.
dzieki ze jestescie.
bardzo sie ciesze ze odnalazlam to forum. czytam je od jakiegos czasu teraz chcialabym prosic o porade.
Mam 24 lata, studiuje w duzym miescie opuscilam dom rodzinny. Moja mama zostala w domu, opiekuje sie tata (swoim mezem) chorym na afazje pierwotna postepujaca. To wariant otepienia czolowo-skroniowego. Dodatkowo mama meiszka ze swoimi rodzicami, pomaga im w gospodarstwie i prowadzi firme po ojcu. Sama chodzi do swojej pracy w spzitalu- slowem ma na swojej glowie zdecydowanie za duzo obowiazkow.
Nie wiem jak moge jej pomoc. Staram sie przyjezdzac jak najczesciej , w wakacje na dluzej, dzwonic..Widze ze jej stan nie ejst najlepszy. Jest smutna, placze, latwo wyprowadzic ja z rownowagi. Z ojcem nie jest jeszcze najgorzej. Belkocze bezsensownie, klnie, ale smaodzielnie porusza sie. Trzeba przypilnowac aby zjadl, czasem trwa to godziny, ma juz problemy z zalatwianiem, oddaje mocz gdzie popadnie...Widze ze mama zle to znosi. Kazde zachowanie ojca wyprowadza ja z rownowagi, nie potrafi sie zdystansowac.
Sytuacja jest o tyle skomplikowana ze mama mieszka ze swoimi rodzicami i nigdy tak naprawde nie zaczela smaodzielnego zycia. Rodzice wykorzystuja ja do granic. Nie zrezygnuja z gospodarstwa bo to ich cale zycie. uwazaja ze jak je zamkna to nie bedzie juz domu, rodziny, niczego...nie zauwazaja ze mama ma juz za duzo. do tego oni sa schorowani, maja ponad 80 lat! w tym domu rzadzi dziwny etos pracy a ludzie nie przechodza na emeryture. Z babcia nie da sie juz normalnie rozmawiac, ciagle robi awantury, jest wsciekla ze sprawnosc nie pozwala jej robic wszystkiego tak jakby chciala. w pewnym sensie ma pretensje do mnie i do siostry ze mamy swoje zycie zdala od domu. Ma dziwny stosunek do choroby ojca, jego niezdolnosc do pracy traktuje jak lenistwo, kloci sie z nim, obraza, nie jest w stanie zrozumiec tej choroby...
Mam wyrozumialosc dla jej wieku, ale tak nie mozna w tej sytuacji.
Probuje namowic mame aby zrezygnowala z ktorejs pracy! niedlugo przejdize na emeryture- ale to nie odciazy jej az tak, poza tym bedzie wtedy w domy przez 24 godziny..to jeszcze gorsze. Nasz sytuacja materialna nie jest zla. Ja mieszkam ze starsza siostra, ktorej bardoz dobrze sie powodzi.
Jak pomoc mamie i wyciagnac ja na swiat choc troche? Widze ze kiedy ma wyjsc do ludzi juz dziwnie sie zahcowuje. z trudem namowilam ja by przyjela zaproszenie na wesele w rodzinie, gdy w zeszlym roku studiowalam za granica zmusilam ja zeby zorganizowala dwa dni i przyjechala, niestety nasz urlop zamienila w pieklo. wszystko wyprowadzalo ja z rownowagi , miala ow szystko pretensje.
Dodam ze nasze relacje nie byly nigdy rozowe. Patrzac na to teraz wiem ze to wynika z teog ze nigdy nie odpepowila sie od rodzicow, z ojcem nie stworzyli zas udanego malzenstwa i cala energie zyciowa przeniosla na nas-dzieci. Dzieki jej ogromnym ambicjom odebralysmy najlepsze wyksztalcenie, i zaszlysmy daleko, ale tez wyhowano nas surowo. Mama czesto wymagala zbyt wiele, nie wiadomo czgeo wlasciwie, stawala z babcia w opozycji do nas i zawsze znjadowaly cos zlego, zawsze widzialy w nas to co zle. Odbilam sie po wyprowadzce z domu, stalam sie soba i spojrzalam na rodzine z dystansem. Moze to egoistyczne w obliczu choroby taty-ale ja wiem ze powrot do tego domu mnie unieszczesliwi. Mama wywiera na nas ogromna presje, czuje ze zostanie sama jesli jej rodzice umra, potem tata..., chcialaby miec przy sobie dzieci i wnuki. Czesto slysze rpetensje, ostatnio skrzyczala mnie bo rozstalam sie z chlopakiem, kaze mi rozgladac sie za mezem, itp. Wiem ze chce mojego szczescia i robi to w dobrej woli, ale doprowadza mnie do naprawde skrajnych stanow...siostra rozwaza powrot ale bylaby to dla niej ogromna degradacja zawodowa, ma tez chlopaka...
powiedzcie jak ulzyc rodzinie w tej sytuacji?
czuje sie winna bo to nie ja jestem obarczona opieka tylko mama, wspieram ja niewystarczajaco. boje sie o przyszlosc tej rodziny, o dom, jednoczesnie nie jestem w stanie zaplanowac zycia w tym wieku i zwyczajnie nie chce wracac do domu.
ja widze w tej sytuacji jakies pozytywy: jednak mamy siebie, mama moze byc z nas dumna, z ojcem ejszcze nie jest tak zle, ale mama tkwi w beznadzieinej sytuacji. Pracuje ponad sily, jest wyczerpana, nie ma czasu dla siebie. babcia wszczyna ciagle awantury. nie wiem co moge zrobic.
czasem jest tak fajnie. spedzamy razem czas, rozmawiamy milo, ojciec gdzies tam chodzi, i w zasadzie nie jest tak zle. wtedy czuje ze mam mame.
przepraszam ze tak duzo.
dzieki ze jestescie.