ataki agresji w chorobie Alzheimera
: sobota 23 mar 2013, 21:27
Witajcie,
Piszę tutaj ponieważ jak większość z Was mam w rodzinie osobę chorą na Alzheimera. Jest nią moja babcia. Babcia choruje od 10 lat. Obecnie jest w stadium gdzie nie może już praktycznie sama chodzić bez pomocy innych osób, nie je sama, nie kontroluje potrzeb fizjologicznych, poznaje bliskie osób ale nie zawsze. Ma doskonałą opiekę. Mieszka z nią moja mama, która przez tą chorobę nie ma życia prywatnego. Zaraz po pracy opiekuje się babcią. W ciągu dnia jak jest w pracy przychodzi opiekunka na te 8h dziennie. Babcia dostaje leki, krople na uspokojenie itp. Od jakiegoś czasu a dokładnie od ponad miesiąca ma ataki lęku i agresji. W nocy niezależnie od podanej dawki leku śpi 6h po czym budzi się i zaczyna krzyczeć : ratunku biją mnie, pomocy. O Jezu, biją mnie ci ludzie, co ona mi robi (np czy zmianie pieluchy). Po tym zapada w krótki pół sen na 10 min i akcja się powtarza do rana. Następnie śpi ze 2h po umyciu i nakarmieniu i krzyczy cały dzień, ale nie ma w tym przerwy. Dosłownie gada tak całe dnie, zmieniając tylko ton, raz mówi głośnie a raz krzyczy. Nie idzie wytrzymać w pokoju z nią parę minut. Obecnie czekamy na wizytę do psychiatry w połowie kwietnia będzie dopiero. Zaznaczę, iż z babcią można normalnie logicznie się dogadać, gdy uda się nam ją na chwilę uspokoić. Nie wiem jak mam pomóc mamie. Widzę jak się wykańcza nerwowo, praca-dom-chora babcia i tak ciągle bez chwili odpoczynku. Ja nie mieszkam w domu z nimi już, obecnie jestem w ciąży rodzę za parę dni i nie mogę już tak często jeździć do domu jak kiedyś. Wiem, że mamie będzie przez to też ciężko. Ostatnio przyznała mi się, że sięga czasem po alkohol bo sobie sama już nie radzi. Decyzja o oddaniu babciu do domu opieki nie jest taka prosta to jednak jej matka a moja babcia, która zawsze była pełnym ciepła i dobra człowiekiem.
Proszę niech wypowiedzą się osoby, których bliscy mieli podobne napady agresji i lęku. Co robiliście? Dodam, że specjalnie dla babci był kupiony pies, ale nawet jego obecność nic nie pomaga.
Piszę tutaj ponieważ jak większość z Was mam w rodzinie osobę chorą na Alzheimera. Jest nią moja babcia. Babcia choruje od 10 lat. Obecnie jest w stadium gdzie nie może już praktycznie sama chodzić bez pomocy innych osób, nie je sama, nie kontroluje potrzeb fizjologicznych, poznaje bliskie osób ale nie zawsze. Ma doskonałą opiekę. Mieszka z nią moja mama, która przez tą chorobę nie ma życia prywatnego. Zaraz po pracy opiekuje się babcią. W ciągu dnia jak jest w pracy przychodzi opiekunka na te 8h dziennie. Babcia dostaje leki, krople na uspokojenie itp. Od jakiegoś czasu a dokładnie od ponad miesiąca ma ataki lęku i agresji. W nocy niezależnie od podanej dawki leku śpi 6h po czym budzi się i zaczyna krzyczeć : ratunku biją mnie, pomocy. O Jezu, biją mnie ci ludzie, co ona mi robi (np czy zmianie pieluchy). Po tym zapada w krótki pół sen na 10 min i akcja się powtarza do rana. Następnie śpi ze 2h po umyciu i nakarmieniu i krzyczy cały dzień, ale nie ma w tym przerwy. Dosłownie gada tak całe dnie, zmieniając tylko ton, raz mówi głośnie a raz krzyczy. Nie idzie wytrzymać w pokoju z nią parę minut. Obecnie czekamy na wizytę do psychiatry w połowie kwietnia będzie dopiero. Zaznaczę, iż z babcią można normalnie logicznie się dogadać, gdy uda się nam ją na chwilę uspokoić. Nie wiem jak mam pomóc mamie. Widzę jak się wykańcza nerwowo, praca-dom-chora babcia i tak ciągle bez chwili odpoczynku. Ja nie mieszkam w domu z nimi już, obecnie jestem w ciąży rodzę za parę dni i nie mogę już tak często jeździć do domu jak kiedyś. Wiem, że mamie będzie przez to też ciężko. Ostatnio przyznała mi się, że sięga czasem po alkohol bo sobie sama już nie radzi. Decyzja o oddaniu babciu do domu opieki nie jest taka prosta to jednak jej matka a moja babcia, która zawsze była pełnym ciepła i dobra człowiekiem.
Proszę niech wypowiedzą się osoby, których bliscy mieli podobne napady agresji i lęku. Co robiliście? Dodam, że specjalnie dla babci był kupiony pies, ale nawet jego obecność nic nie pomaga.