Potrzebna pomoc
: czwartek 04 kwie 2013, 17:42
Witam Wszystkich serdecznie
Jestem tutaj nowa i bardzo się cieszę że znalazłam ten portal. Tak naprawdę to nie wiem od czego zacząć. Wiem tylko że potrzebuję pomocy ponieważ jestem już wyczerpana fizycznie i psychicznie. Może zacznę od początku. U mojej mamy chorobę Alzheimera zdiagnozowano w 2005 roku we wczesnym stadium, ale niestety z roku na rok było coraz gorzej.Mama zawsze była osobą agresywną, nerwową,wybuchową, kłótliwą / ale chyba dla tego że dostała od życia solidnie w kość ,nie miała łatwo/. Od początku 2012 r.choroba zaczęła drastycznie postępować. Od czerwca choroba galopuje w zastraszającym tempie.W chwili obecnej mama jest w trzecim stadium tej choroby,a ma 69 lat. Ja jestem jedyna do opieki nad mamą od samego początku tej choroby,brat nie chce się mamą opiekować a siostra na stałe przebywa za granicą. Aby zająć się mamą musiałam zrezygnować z pracy zawodowej i na stałe przeprowadzić się do mamy.I wtedy zaczął się jakiś koszmar, chyba nie byłam przygotowana na tę chorobę.Bardzo kocham mamę i chcę dla niej jak najlepiej, ale nieraz po prostu brakuje mi już cierpliwości :oops:Ani na chwilę nie może zostać sama..Trzeba pilnować ją cały czas nie można spuścić z oczu.Łapie za gorące garnki,gotującą wodę chce wypić bezpośrednia z czajnika lub leje sobie na nogi, próbuje gorącą zupę jeść bezpośrednio z garnka rękoma.Wyciąga jedzenie z szafek, lodówki chowa się z tym ,resztkami lub ogryzkami czy skórkami rzuca po całym mieszkaniu lub chowa czy wyrzuca gdzie popadnie, pluje tym jedzeniem wszędzie,a brudne ręce wyciera o firanki, zasłonki,koce czy wersalkę. Jest bardzo agresywna ,nie można jej zwrócić uwagi i oczywiście wszystko to nie ona. Bluźni ,leci z rękoma. Mama od dłuższego czasu nie załatwia się w ubikacji ,tylko w pampersy lub" gdzie popadnie", następnie sama siebie tym wszystkim smaruje a potem ,maluje ściany,okna,bierze czyste rzeczy z szafek i tym sprząta ,po czym pcha je z powrotem do szafek itd.Nie zdążę sprzątnąć jeszcze jednego ,a już mam następną niespodziankę w innym miejscu.Chodzi /to jest dużo powiedziane/ oczywiście w pieluchomajtkach,ale rwie je na strzępy i je też wyrzuca gdzie tylko popadnie,czy suche czy mokre wpycha w najmniejsze szczeliny,szuflady,szafki,lodówka czy np. chlebak itd..Następnie jak je porwie to ściąga i załatwia się tam gdzie tylko chce i ile chce i tak wkoło.Idzie bardzo dużo pampersów.Na przykład dzisiaj w nocy miała założone trzy/oczywiście jednego po drugim/no i miałam 4 zmiany pościeli.W ciągu dnia też kilka razy zmieniam pościel,koce, czy z niej ubrania.Chciałam żeby chodziła do dziennego domu na kilka godzin, nie przyjęli, ponieważ choroba jest bardzo zaawansowana /trzeba 8-10 punktów zdobyć żeby być przyjętym,nie zdobyła ani jednego/. Potem padła propozycja żebym może przywiozła ją raz w sobotę to zobaczą jak się zachowuje czy w ogóle się nadaje,po 2 godz. po mnie zadzwonili, żebym zabrała bo jest bardzo agresywna,niczym nie chce się zająć, zdezorganizowała wszystkich. Więcej ja nie chcieli.Ja nie mogę na krok ruszyć się z domu, bo ona wtedy jeszcze bardziej staje się agresywna,wobec mojego męża czy dzieci. Nikt z nią nie chce zostać nawet na chwilę, ale ja się wcale nie dziwię.Jestem zamknięta jak w więzieniu w którym żyje jak w kieracie i non stop w nerwach.Zupełnie mnie pochłonęła.Nie mogę się pogodzić z jej tą chorobą, jak patrzę co z nią wyrabia.A nie wyobrażam sobie oddać mamę do jakiegoś domu,chyba z żalu pękło by mi serce. Jest oczywiście leczona od samego początku tego cholerstwa, w tej chwili jest na Axura10 ,donesyn5, citabax20, kwetaplex25.Oczywiście są też chwile że jest potulna jak baranek. Nie wiem czy na tym etapie choroby, wszyscy chorzy się tak zachowują, czy tylko u mojej mamy tak to wygląda.Bardzo proszę o jakieś podpowiedzi i jak sobie Państwo -czyli opiekunowie z tym radzicie.Przepraszam ,że tak się rozpisałam.Pozdrawiam