Witam,
opiekuję się babcią, która ma 84 lata i od roku ma stwierdzonego A. chodź choroba trwa już od paru lat gdyż bardzo się zmieniła teraz przynajmniej wiemy dlaczego.
Od kilku miesięcy leży, jeszcze miesiąc temu chodziła ale po upadku z tapczanu i złamaniu kości udowej chodzenie się skończyło. Jej pobyt w szpitalu dwie operacje plus zawał bardzo ją spustoszyły. Sama już nie je, nie chodzi, nie siada....jestem wykończona.
Mam 24 lata i przyjechałam do domu na wakacje mieszkam z dziadkiem i mamą ale tylko ja jestem do opieki nad babcia. Mama jest po poważnych operacjach a dziadek raz ze ma swój wiek a dwa do wszystkiego ma dwie lewe potrafi tylko krzyczeć na babcie. Siedzę całymi dniami w domu bo wiecznie coś trzeba zrobić a jak np dzisiaj pojechałam na dosłownie 3 godziny do sklepu po buty to była jedna wielka obraza jak ja się ośmieliłam wyjść i to po duperele skoro wiedziałam że zaraz będzie pora karmienia i ma przyjść lekarz. Tylko czy ja jestem jedyna osobą do wykonywania tych czynności? Przecież nikomu ręce nie odpadną jeśli nakarmi babcie i poda jej leki. Wszystko spadło na mnie zaczynam mieć problemy zdrowotne a jak pomyśle że za miesiąc wracam na studia to mi się niedobrze robi bo nie mam już na nic sił. Najgorsze jest jednak to że padam psychicznie. Czy to normalne? Takie załamania nerwowe? Jak sobie z nimi radzić?
Mój dzien polega na karmieniu myciu przewijaniu i tak w kółko, naprawdę nie mam już sił. Może ktoś z Was pomyśli że się użalam nad sobą ale mam już dość. Od wielu lat nie mam własnego życia bo najpierw opiekowałam się mamą a teraz babcią gdzie reszta mojej rodziny ma wszystko w nosie i jeździ sobie na wakcje bo jest zmęczona.
Babcia czasami traci całkowicie kontakt z rzeczywistością i bawimy się w zgaduj zgadula ale czasami jest jeszcze całkiem kumata a nawet złośliwa.
Wchodząc na to forum miałam tyle pytań dotyczące choroby a teraz mam pustkę.
Martwię się o to co będzie dalej niby próbujemy postawić babcie jeszcze na nogi poprzez rehabilitację ale sama nie wiem jak to będzie.
W naszym kraju panuje straszna spychoterapia lekarze odsyłają do innych lekarzy a człowiek nie wie co ma robić.
Babcia ma złe wyniki morfologii, pojawiła się krew w moczu najpierw w cewniku a potem w badaniu laboratoryjnym, przyszedł bezmocz a lekarz na SORze mnie wyśmiał i powiedział że wszystko jest w porządku a badanie moczu zostało źle wykonane. Ręce mi opadły bo widzę że babcia cierpi a tutaj znikąd pomocy.
Macie jakieś sposoby na zmuszanie takiej osoby do picia? Babcia też za mało pije i ma niską diurezę.
Wybaczcie mi ten wywód
ja i babcia
Re: ja i babcia
Cześć, ciężko użyć słowa "normalne" - jest to faktycznie bardzo często spotykane w przypadku opiekunów i wszystko zależy od charakteru i sytuacji. Ciężkie są szczególnie trzy momenty - zauważenie, że bliska osoba się zmienia i choruje, utrata kontaktu z chorą osobą (brak komunikacji) oraz śmierć. Dodatkowo jest wspomniany trud codziennej opieki i wszelkie trudne z tym sytuacje i okoliczności. Jak przejrzysz dział "Nasze historie" to zobaczysz potwierdzenie tego.brennan21 pisze:Czy to normalne? Takie załamania nerwowe? Jak sobie z nimi radzić?
/.../
Macie jakieś sposoby na zmuszanie takiej osoby do picia? Babcia też za mało pije i ma niską diurezę.
Wybaczcie mi ten wywód
Jeśli chodzi o picie, to spróbuj zauważyć czy jest to niechęć sama w sobie czy problem np. połykaniem lub formą podania. Zdarza się, że ciężko jest już komuś pić z kubka i wtedy można kupić dużą strzykawę i podawać picie drobnymi ilościami wlewając wodę, herbatę lub sok do ust na polik (tak aby nie było bezpośrednio w gardło).
Więcej informacji:
http://www.youtube.com/watch?v=dCp8mztMP8M
http://www.youtube.com/watch?v=dCp8mztMP8M
Re: ja i babcia
Zauważyłam, że nie chce pić sama w sobie. Jak narazie nie ma problemów z połykaniem, na szczescie znalazłam na Nią sposób, gdyż babcia ma problem z połknięciem tabletek a że łyka ich dużo to przynajmniej musi je popić sporą ilościa herbaty
po za tym dowiedziałam się, że jeżeli jest problem z piciem to zamiast płynu można podawać np. Kisiele czy budynie.
Każdego dnia ucze sie czegoś nowego, każdego dnia sytuacja jest inna.
Jestem już naprawde zmeczona ale wciąż za jeden najmniejszy uśmiech babci jestem w stanie zrobić wszystko.
Pozdrawiam wszystkich!
Każdego dnia ucze sie czegoś nowego, każdego dnia sytuacja jest inna.
Jestem już naprawde zmeczona ale wciąż za jeden najmniejszy uśmiech babci jestem w stanie zrobić wszystko.
Pozdrawiam wszystkich!