Strona 1 z 1

Witajcie

: czwartek 13 lis 2014, 20:25
autor: butterfly
Sama się zastanawiam, dlaczego dopiero teraz Was znalazłam... może sama przed sobą bałam się szukać pomocy... może udawałam zbyt silną, sama poradząc sobie ze wszystkim... w każdym bądź razie... WITAJCIE :) Oto moja historia...
Jestem 30 letnią mamą 3 letniego "żywego sreberka", córką alkoholika i wnuczką chorego na Alzheimera...
Trochę duży bagaż, ale staram się go dźwigać. Mój dziadek jest "chodzący", ale zupełnie nie ma z nim kontaktu, mowa już jest niezrozumiała, chyba, że w chwili zdenerwowania przeklina to wtedy bardzo wyraźnie ;) nie kojarzy żadnych faktów, osób z imienia, czegokolwiek. Nosi pampersy, ale sika gdzie popadnie, w nocy zamiast spać wstaje, chodzi lub siedzi na łóżku... za to kupę zrobi bez pardonu w majtki bądź pampersa, nie każe się myć, ubierać, karmić, zero współpracy, a nawet utrudnianie. Wiem, że to choroba, że on nie wie co robi, że nie robi tego celowo, ale czasem mnie to już przerasta :( najbardziej dobija mnie ojciec, który nigdy nie żył w zgodzie ze swoim ojcem i teraz pała do niego nienawiścią, w ogóle się nie włącza w opiekę, zresztą popołudniami i tak jest w stanie upojenia i ma wszystko głęboko gdzieś :( Moja mama na tyle ile może pomaga, dzielimy się obowiązkami, ale ona też pracuję, zostały jej 2 lata do emerytury i nie może zrezygnować z pracy. Ja póki co jestem na urlopie wychowawczym i niestety muszę zrezygnować z pracy, gdyż dziadek nie pozwala na jakąkolwiek opiekę ze strony obcej osoby. Nawet mojego męża traktuje trochę jak obcego, bo jego choroba zaczęła się przed naszym ślubem i niejako go już nie kojarzy. Do tego mój synek coraz bardziej nie rozumie dlaczego dziadek nie mówi do niego tak, żeby zrozumiał, albo dlaczego bierze i niszczy mu zabawki, widzę, że go to frustruje, a nie potrafi zrozumieć kiedy mówię, że dziadek jest chory. To wszystko sprawia, że praktycznie nie mam swojego życia, kiedy wszyscy są w domu nie mogę wyjść, ponieważ nigdy nie wiadomo co zrobi lub wymyśli dziadek (począwszy od chodzenia z nożami, wydłubywania kontaktów ze ścian po wydłubywaniu dziur w drewnianych oknach). Wieczorami to jestem tak padnięta, że nie w głowie mi wyjścia z koleżankami (których co prawda jest kilka, ale wydaje mi się, że nie bardzo rozumieją moją sytuację i moje zmęczenie, najlepsza przyjaciółka mieszka kawał drogi ode mnie). Mąż pracuje w korporacji i nieraz wraca późnymi wieczorami, a gdy uda mu się wcześniej wyrwać bawi się z synkiem, który bardzo tęskni za wspólnymi zabawami. Wiem, że większość z Was mnie rozumie i może potakujecie teraz głowami, bo wiecie o czym piszę ;) Fajnie, że mogłam to z siebie wydusić, zwierzyć się komuś...
najbardziej boli mnie fakt, że kocham dziadka z całego serca, a on nieraz tak agresywnie w stosunku do mnie reaguje :( A poza tym czuję się niedoceniona, brak mi czasu dla siebie, choćby na głupie pochodzenie po sklepach, takie oderwanie się od tej codzienności....

Re: Witajcie

: piątek 14 lis 2014, 14:02
autor: Tomek
Cześć,
z tego co czytam to przydałaby się dziadkowi konsultacja neurologiczna a najlepiej psychiatryczna żeby coś jednak zrobić z tym zachowaniem. Lekarze przynajmniej próbują coś robić w takich sytuacjach:

http://www.alzheimer-opiekuni.pl/forum/ ... ?f=11&t=88

i jeżeli nie ma przeciwwskazań to możecie spróbować z:

http://www.alzheimer-opiekuni.pl/forum/ ... ?f=11&t=61