Jak to jest, że osoba z chorobą Alzheimera potrafi czytać?
: niedziela 05 kwie 2015, 23:07
Witam, jestem tu nowa. Moja babcia ma chorobę Alzheimera bądź demencję (nigdy nie wiedziałam, czy to jest to samo?)
W każdym razie... Powoli zaczynała wszystko zapominać. Kiedyś zapominała tylko to co jest teraźniejsze, a z zapałem opowiadała mi swoje dawne historie. Teraz już nie pamięta tego co było kiedyś. Mówi półsłówkami, nie potrafi nazywać rzeczy. Jej stałe zdania, to "zimno na dworzu?" , "zobacz ile ich tam jest" (pokazując na jakiekolwiek zgromadzenie ludzi w telewizji). Nie zachowuje się wrogo, ale nie potrafi określić więzi rodzinnej, nie wie, że ja jestem wnuczką, nawet chyba nie wie, jak mam na imię. Ale jest miła. Pytam "co to?" wskazując na szklankę, a ona odpowiada "no to, stoi tu" i tak ze wszystkim, jakby wstydziła się tego, że nie pamięta nazwy. Przesadnie zajmuje się jedzeniem - wybiera pieprz z kiełbasy, wszystko co czarne np. pieczarki odkłada na bok myśląc, że to niedobre. Talerzyk skrobie łyżką jak już zje posiłek, żeby nic a nic na nim nie zostało. Cytrynę wyciska do ostatniej kropli, ciągle coś poprawia, wyciśniętą cytrynę odkłada i poprawia sto razy na talerzu, żeby "ładnie" leżała, tak samo jak i resztki, które odkłada. Rzeczy, resztki jedzenia chowa, co pleśnieje, a rzeczy, które schowała nie może znaleźć. Zdarzyło się, że raz wpuściła do domu kogoś (nie wiadomo kogo - powiedziała, że ktoś był) pewnie kogoś kto namawia do kupienia czegoś. Ciocia (jej córka) mieszka z nią, gdy nie ma dziadka, a musi wyjść na chwilę, zamyka ją, gdy wraca zamek jest otwarty, ale babcia jest w domu. Nie wie, że trzeba się umyć, kładzie się spać w ciuchach. Pije wodę z kranu. Bardzo dużo je i pije. Mam wrażenie, że pije z nudów - pije, żeby mieć coś w ręce? Ile człowiek może wypić? Dziś święto, zjadła 7 kawałków ciasta, na przemian z rybą, sałatką i wypiła chyba z 10 dolewek herbaty, napojów, a co dziwne... ani razu nie była na toalecie. Pytam - jak to możliwe? Czasem jeszcze potrafi mnie zaskoczyć czymś co powie - że pamięta. Ale to już teraz sporadycznie, kiedyś częściej. To tak po krótce...
Zastanawia mnie kilka spraw. Ciągle czyta. Czyta jedno i to samo, nie wie co czyta. Naprawdę ciągle. Przy mnie czytała 2 godziny bez przerwy, na głos lub nie, pytana "co przeczytałaś" mówi "no to". Powiedzcie mi proszę, dlaczego osoba chora pamięta litery? Jak to możliwe, że umie czytać? I podobna sprawa - chodzi do kościoła - zna WSZYSTKIE pieśni i je śpiewa (słyszę), tak samo na Boże Narodzenie - w telewizji lecą kolędy - babcia śpiewa z nimi. Dlaczego pamięta? Kiedyś myślałam, że to jest tak, że pamięta stare zdarzenia i to czego kiedyś się nauczyła, że ta pamięć nie zanika... jednak zanika, bo już nie pamięta nic ze swojej przeszłości. To dlaczego pamięta pieśni?
Pozdrawiam i mam nadzieję, że odpowie mi ktoś na moje nurtujące pytania.
W każdym razie... Powoli zaczynała wszystko zapominać. Kiedyś zapominała tylko to co jest teraźniejsze, a z zapałem opowiadała mi swoje dawne historie. Teraz już nie pamięta tego co było kiedyś. Mówi półsłówkami, nie potrafi nazywać rzeczy. Jej stałe zdania, to "zimno na dworzu?" , "zobacz ile ich tam jest" (pokazując na jakiekolwiek zgromadzenie ludzi w telewizji). Nie zachowuje się wrogo, ale nie potrafi określić więzi rodzinnej, nie wie, że ja jestem wnuczką, nawet chyba nie wie, jak mam na imię. Ale jest miła. Pytam "co to?" wskazując na szklankę, a ona odpowiada "no to, stoi tu" i tak ze wszystkim, jakby wstydziła się tego, że nie pamięta nazwy. Przesadnie zajmuje się jedzeniem - wybiera pieprz z kiełbasy, wszystko co czarne np. pieczarki odkłada na bok myśląc, że to niedobre. Talerzyk skrobie łyżką jak już zje posiłek, żeby nic a nic na nim nie zostało. Cytrynę wyciska do ostatniej kropli, ciągle coś poprawia, wyciśniętą cytrynę odkłada i poprawia sto razy na talerzu, żeby "ładnie" leżała, tak samo jak i resztki, które odkłada. Rzeczy, resztki jedzenia chowa, co pleśnieje, a rzeczy, które schowała nie może znaleźć. Zdarzyło się, że raz wpuściła do domu kogoś (nie wiadomo kogo - powiedziała, że ktoś był) pewnie kogoś kto namawia do kupienia czegoś. Ciocia (jej córka) mieszka z nią, gdy nie ma dziadka, a musi wyjść na chwilę, zamyka ją, gdy wraca zamek jest otwarty, ale babcia jest w domu. Nie wie, że trzeba się umyć, kładzie się spać w ciuchach. Pije wodę z kranu. Bardzo dużo je i pije. Mam wrażenie, że pije z nudów - pije, żeby mieć coś w ręce? Ile człowiek może wypić? Dziś święto, zjadła 7 kawałków ciasta, na przemian z rybą, sałatką i wypiła chyba z 10 dolewek herbaty, napojów, a co dziwne... ani razu nie była na toalecie. Pytam - jak to możliwe? Czasem jeszcze potrafi mnie zaskoczyć czymś co powie - że pamięta. Ale to już teraz sporadycznie, kiedyś częściej. To tak po krótce...
Zastanawia mnie kilka spraw. Ciągle czyta. Czyta jedno i to samo, nie wie co czyta. Naprawdę ciągle. Przy mnie czytała 2 godziny bez przerwy, na głos lub nie, pytana "co przeczytałaś" mówi "no to". Powiedzcie mi proszę, dlaczego osoba chora pamięta litery? Jak to możliwe, że umie czytać? I podobna sprawa - chodzi do kościoła - zna WSZYSTKIE pieśni i je śpiewa (słyszę), tak samo na Boże Narodzenie - w telewizji lecą kolędy - babcia śpiewa z nimi. Dlaczego pamięta? Kiedyś myślałam, że to jest tak, że pamięta stare zdarzenia i to czego kiedyś się nauczyła, że ta pamięć nie zanika... jednak zanika, bo już nie pamięta nic ze swojej przeszłości. To dlaczego pamięta pieśni?
Pozdrawiam i mam nadzieję, że odpowie mi ktoś na moje nurtujące pytania.