W dodatku nie wiem,czy optymistyczny opis TK i równie entuzjastyczna reakcja neurologa odpowiadają rzeczywistości.
Moje życie od 13-u lat u boku despoty bez serca jakoś się toczyło.Nie rozpoznawałam pierwszych objawów AD,przytłaczały mnie moje kolejne choroby.Ale najbardziej dobijała mnie narastająca głuchota W. W tej chwili nie słyszy gwizdka od czajnika,pukania do drzwi czy dzwonka.To znaczy,czasem słyszy,jak akurat jakimś cudem nie ryczy telewizor (tylko polityka).A ryczy od rana do nocy.
W. nie chce nosić aparatu,bo mówi,że jemu "lekki brak słuchu" nie przeszkadza.No tak,jemu nie,bo to ja zdzieram gardło jak do niego mówię,pilnuję czajnika i otwieram drzwi.Nie pomagają prośby ani awantury.Nigdy nie miał serca ani empatii.Szczególnie dla mnie.
Od 10-u lat siedzę zamknięta w bardzo słonecznym pokoju,żeby jak najmniej słyszeć tych wszystkich polityków. Tego lata,kiedy znów smażyłam się żywcem (wiadomo,jakie było lato) postanowiłam,że muszę wreszcie złapać oddech,pomyśleć o sobie,bo ten potwór mnie zniszczy zanim zdążę w życiu przeżyć coś dobrego.Jak do tej pory nie mam żadnych dobrych wspomnień.
A więc do rzeczy-30 września skończę 61 lat i zacznę przenosić się do mieszkania,z którego wyprowadza się mój syn.Zrobię to powoli,żeby W. stopniowo zaczął się oswajać z nową sytuacją.Najpierw będę tam spędzać jedynie popołudnia i wieczory,potem dojdą noce i poranki.W CISZY! Rany boskie,aż nie mogę uwierzyć,że będę chodziła po cichym domu w samych skarpetach,bo wreszcie zawsze będę miała czyste podłogi (W.jest flejtuchem).I nie będę,pomimo ciągłego sprzątania,kleiła się do blatów w kuchni!
W. jeszcze nic nie wie.Trochę się boję tych najbliższych dni,bo jest agresywny i bez sumienia.Postaram się zachować spokój i mu wyjaśnić,że to tymczasowa sytuacja i że nie zostawię go w potrzebie.Może w końcu uświadomi sobie,że nie jest najważniejszy na świecie? Nie wiem jak to przebiegnie,ale mam już zamówione łóżko do nowego mieszkanka i materac ortopedyczny.Kupuję też inne niezbędne rzeczy.Od maja mam wreszcie emeryturkę,kiepską,ale mam.Całe życie oszczędzałam i wszystkie moje pieniądze zmarnował W.Teraz będę musiała zmienić też nasze finansowe układy.
Podsumowuję: jeśli za tydzień lub dwa przestanę pisać na tym forum,to będzie oznaczało,że W. mnie zamordował