Jestem wstrząśnięta,chociaż nie powinnam być(chyba).
: niedziela 10 sty 2016, 19:17
Wspominałam niedawno o sąsiadce chorej na AD,po 80-ce,którą opiekowała się córka.Drąc się zresztą prawie za każdym razem.Jakoś chyba od dwóch,może trzech tygodni za ścianą ucichło.Dzisiaj się dowiedziałam,że oddała ją do jakiegoś domu opieki.
Nie chcę jej oceniać,bo oboje z mężem pracują a czasami nawet dwa razy dziennie była u matki.
Dla jednej i drugiej był to stres.Chodzi mi o to,że nagle zaległa cisza.Osoba,którą znam od 12 lat z dnia na dzień zniknęła a jeszcze miesiąc temu poznawała mnie i zagadywała (rzadko,niestety,z sensem),ale doskonale wiedziała gdzie jest i za nic na świecie nie chciała iść do córki.Chciała umrzeć we własnym mieszkaniu.
Ze dwa miesiące temu tak samo cicho zniknęła sąsiadka z klatki obok.Też z AD i też oddała ją córka.
Kurcze,tak mi zawsze było ( i jest) źle z W.,że do tej pory marzyłam o takim wyjściu z kłopotów. Ale dzisiaj od rana nie mogę przestać myśleć o tej kobiecie.Wyobraziłam sobie W.,siebie i ją w takiej sytuacji. A może jednak już przestała rozumieć cokolwiek? Taką mam nadzieję.
Nigdy bym się nie spodziewała,że tak ciężko to przyjmę.Kiepska noc przede mną.
Czyżbym chciała męczyć się z W. do czasu,aż nie będzie wiedział,gdzie jest?
Tak tylko chciałam się wygadać przed Wami,no bo przed kim?
Nie chcę jej oceniać,bo oboje z mężem pracują a czasami nawet dwa razy dziennie była u matki.
Dla jednej i drugiej był to stres.Chodzi mi o to,że nagle zaległa cisza.Osoba,którą znam od 12 lat z dnia na dzień zniknęła a jeszcze miesiąc temu poznawała mnie i zagadywała (rzadko,niestety,z sensem),ale doskonale wiedziała gdzie jest i za nic na świecie nie chciała iść do córki.Chciała umrzeć we własnym mieszkaniu.
Ze dwa miesiące temu tak samo cicho zniknęła sąsiadka z klatki obok.Też z AD i też oddała ją córka.
Kurcze,tak mi zawsze było ( i jest) źle z W.,że do tej pory marzyłam o takim wyjściu z kłopotów. Ale dzisiaj od rana nie mogę przestać myśleć o tej kobiecie.Wyobraziłam sobie W.,siebie i ją w takiej sytuacji. A może jednak już przestała rozumieć cokolwiek? Taką mam nadzieję.
Nigdy bym się nie spodziewała,że tak ciężko to przyjmę.Kiepska noc przede mną.
Czyżbym chciała męczyć się z W. do czasu,aż nie będzie wiedział,gdzie jest?
Tak tylko chciałam się wygadać przed Wami,no bo przed kim?