problemy z chodzeniem czy to normalne?
: poniedziałek 12 wrz 2016, 12:58
Witam
Opiekuję sie chorą teściową i w związku z tym, że choroba spadla na nas jak "grom z jasnego nieba" i postępuje w zastraszającym tempie często szukam pomocy na tym forum, ale dopiero teraz zdecydowałam się na czynne uczestniczenie, razem z mężem uczylismy się w praktyce z czym wiąże się ta choroba i w pewnym sensie na każdy etap byliśmy przygotowani, choroba postępowała bardzo szybko dowiedzieliśmy się o niej w styczniu 2015 roku kiedy jeszcze teściowa była osobą zupełnie sprawną i fizycznie i umysłowo, leczyliśmy ją na depresję bo nie podobały nam się niektóre jej zachowania i od momentu diagnozy do dnia dzisiejszego stan posunął się na tyle że mama nie je sama, nie jesteśmy w stanie się z nią porozumieć, czynności fizjologiczne sprawiają jej ogrmony problem po prostu nie rozumie po co ją prowadzę do łazienki, przeszliśmy już też wszystkie etapy opieki przez ten czas, na początku próbowaliśmy sami, później zatrudniliśmy opiekunkę na kilka godzin, potem na cały dzień, potem całodobowo i w końcu podjęliśmy decyzję o umieszczeniu mamy w prywatnym domu opieki w którym ma fachową pomoc. To już wszystko za nami. Ale wracając do meritum - masę rzeczy które dzieją się z człowiekiem przy tej chorobie jest opisanych ale wiadomo każdy przypadek jest inny, ostatnio niepokoi mnie jedna rzecz. Mama pomimo bardzo dobrych wyników badań, ma ogromne problemy z chodzeniem tzn raz jest ok i panie które się nią opiekują mówią że sama chodzi a nieraz głównie jak widzi nas (przynajmniej tak nam się wydaje) robi się tragicznie, plączą jej się nogi , kiwa się na boki, wygląda jakby nie miała siły się podnieść ani chodzić, nie wiemy czy robi to specjalnie czy to faktycznie efekt choroby, do tego jest coraz bardziej przygarbiona i przekrzywiona, tak jakby robiły jej się przykurcze - czy ktoś może mi ze swojego doświadczenia poradzić i podpowiedzieć co mnie czeka, i czy to jest efekt choroby?
Opiekuję sie chorą teściową i w związku z tym, że choroba spadla na nas jak "grom z jasnego nieba" i postępuje w zastraszającym tempie często szukam pomocy na tym forum, ale dopiero teraz zdecydowałam się na czynne uczestniczenie, razem z mężem uczylismy się w praktyce z czym wiąże się ta choroba i w pewnym sensie na każdy etap byliśmy przygotowani, choroba postępowała bardzo szybko dowiedzieliśmy się o niej w styczniu 2015 roku kiedy jeszcze teściowa była osobą zupełnie sprawną i fizycznie i umysłowo, leczyliśmy ją na depresję bo nie podobały nam się niektóre jej zachowania i od momentu diagnozy do dnia dzisiejszego stan posunął się na tyle że mama nie je sama, nie jesteśmy w stanie się z nią porozumieć, czynności fizjologiczne sprawiają jej ogrmony problem po prostu nie rozumie po co ją prowadzę do łazienki, przeszliśmy już też wszystkie etapy opieki przez ten czas, na początku próbowaliśmy sami, później zatrudniliśmy opiekunkę na kilka godzin, potem na cały dzień, potem całodobowo i w końcu podjęliśmy decyzję o umieszczeniu mamy w prywatnym domu opieki w którym ma fachową pomoc. To już wszystko za nami. Ale wracając do meritum - masę rzeczy które dzieją się z człowiekiem przy tej chorobie jest opisanych ale wiadomo każdy przypadek jest inny, ostatnio niepokoi mnie jedna rzecz. Mama pomimo bardzo dobrych wyników badań, ma ogromne problemy z chodzeniem tzn raz jest ok i panie które się nią opiekują mówią że sama chodzi a nieraz głównie jak widzi nas (przynajmniej tak nam się wydaje) robi się tragicznie, plączą jej się nogi , kiwa się na boki, wygląda jakby nie miała siły się podnieść ani chodzić, nie wiemy czy robi to specjalnie czy to faktycznie efekt choroby, do tego jest coraz bardziej przygarbiona i przekrzywiona, tak jakby robiły jej się przykurcze - czy ktoś może mi ze swojego doświadczenia poradzić i podpowiedzieć co mnie czeka, i czy to jest efekt choroby?