alzheimer,mama i ja
alzheimer,mama i ja
od 4 lat zajmuję się mamą .brak mi sił.nie jest spokojna ani cicha i uległa.czytam wszystkie wypowiedzi i chciałam się poużalać nad sobą ale tylko beczę.nie potrafię opowiadać o problemie.pozdrawiam wszystkich bohaterów
Re: alzheimer,mama i ja
Witaj, Anna.
Nie możesz ciągle beczeć ani użalać się nad sobą. Skoro masz taki problem z przystosowaniem się do tej trudnej sytuacji to dobrze byłoby, abyś udała się do lekarza (psychiatry) ze sobą i poprosiła o wsparcie farmakologiczne.
Chora wyczuwa Twój stan emocjonalny, którego najprawdopodobniej nie potrafisz przed nią ukryć i to pogłębia objawy jej choroby.
Nie możesz okazywać wobec chorej zdenerwowania, musisz być bardzo spokojna i opanowana.
Do osób z chorobą Alzheimera potrzeba bardzo dużo cierpliwości.
Nie możesz ciągle beczeć ani użalać się nad sobą. Skoro masz taki problem z przystosowaniem się do tej trudnej sytuacji to dobrze byłoby, abyś udała się do lekarza (psychiatry) ze sobą i poprosiła o wsparcie farmakologiczne.
Chora wyczuwa Twój stan emocjonalny, którego najprawdopodobniej nie potrafisz przed nią ukryć i to pogłębia objawy jej choroby.
Nie możesz okazywać wobec chorej zdenerwowania, musisz być bardzo spokojna i opanowana.
Do osób z chorobą Alzheimera potrzeba bardzo dużo cierpliwości.
Re: alzheimer,mama i ja
Witam,
kiedyś przez chwilę uczestniczyłam w życiu forum. Dalej jestem w kieracie i jest gorzej, coraz gorzej. Tak jak u założycielki tego wątku moja mama nie jest ani nigdy nie była miła. Potrzebowałam pomocy i częściowo ją tu otrzymałam. I teraz do meritum - Wigi jesteś super specjalistą ale takie odpowiedzi jak ta powyżej spowodowały, że zrezygnowałam z pisania tutaj. Mam dużo koleżanek które opiekują się rodzicami. Gdy o tym rozmawiamy jest jedna myśl przewodnia - my doskonale wiemy, że musimy być silne, że musimy dać radę, że nie możemy beczeć itd itp. A to czego potrzebujemy to zrozumienia jak bardzo przerąbane mamy i myślę że oprócz porad fachowych wiele osób szuka tu zrozumienia faktu, że już nie mają siły, że niejednokrotnie nie mają już siły żyć. A rady w których pobrzmiewają słowa " musisz dać radę, musisz być silny, musisz iść do psychologa, nie wolno ci beczeć bo chory jest najważniejszy " nie zawsze pomagają - bo dlaczego chory jest najważniejszy? Dlaczego ja, czy mój mąż nie jesteśmy ważni? Dlaczego moja mama która regularnie zatruwa mi życie od 45 lat ma być ważniejsza ode mnie i mojego małżeństwa? Dlaczego pod moją opieką ma super wyniki, dietę i ubrania pachnące jak nigdy w życiu, podczas gdy ja nie mam kiedy się wykąpać ani iść do dentysty a o moich wynikach nie chcę myśleć. Dlaczego całe otoczenie myśli że mam w domu miła otępiałą starszą panią, podczas gdy ja jestem gnojona każdego dnia i psychika mi siada a środki uspokajające nie wchodzą w rachubę bo ma pracę umysłową a od zmęczenia i niewyspania i tak jestem ledwo żywa. Ja niestety muszę pokrzykiwać na mamę -nie reaguje w ogóle na spokojny ton - musi być głośno, zdecydowanie i tonem rozkazującym. Dlatego Wigi - nie każdy może byś supermanem, czasami trzeba tylko przeżyć...
kiedyś przez chwilę uczestniczyłam w życiu forum. Dalej jestem w kieracie i jest gorzej, coraz gorzej. Tak jak u założycielki tego wątku moja mama nie jest ani nigdy nie była miła. Potrzebowałam pomocy i częściowo ją tu otrzymałam. I teraz do meritum - Wigi jesteś super specjalistą ale takie odpowiedzi jak ta powyżej spowodowały, że zrezygnowałam z pisania tutaj. Mam dużo koleżanek które opiekują się rodzicami. Gdy o tym rozmawiamy jest jedna myśl przewodnia - my doskonale wiemy, że musimy być silne, że musimy dać radę, że nie możemy beczeć itd itp. A to czego potrzebujemy to zrozumienia jak bardzo przerąbane mamy i myślę że oprócz porad fachowych wiele osób szuka tu zrozumienia faktu, że już nie mają siły, że niejednokrotnie nie mają już siły żyć. A rady w których pobrzmiewają słowa " musisz dać radę, musisz być silny, musisz iść do psychologa, nie wolno ci beczeć bo chory jest najważniejszy " nie zawsze pomagają - bo dlaczego chory jest najważniejszy? Dlaczego ja, czy mój mąż nie jesteśmy ważni? Dlaczego moja mama która regularnie zatruwa mi życie od 45 lat ma być ważniejsza ode mnie i mojego małżeństwa? Dlaczego pod moją opieką ma super wyniki, dietę i ubrania pachnące jak nigdy w życiu, podczas gdy ja nie mam kiedy się wykąpać ani iść do dentysty a o moich wynikach nie chcę myśleć. Dlaczego całe otoczenie myśli że mam w domu miła otępiałą starszą panią, podczas gdy ja jestem gnojona każdego dnia i psychika mi siada a środki uspokajające nie wchodzą w rachubę bo ma pracę umysłową a od zmęczenia i niewyspania i tak jestem ledwo żywa. Ja niestety muszę pokrzykiwać na mamę -nie reaguje w ogóle na spokojny ton - musi być głośno, zdecydowanie i tonem rozkazującym. Dlatego Wigi - nie każdy może byś supermanem, czasami trzeba tylko przeżyć...
Re: alzheimer,mama i ja
To nie tak. Chorym trzeba się zaopiekować w taki sposób, by sprawiał jak najmniej kłopotu. Dlatego opiekun nie może przy chorym beczeć, ani na chorego krzyczeć. Ta podstawowa zasada bierze się z praktyki opiekunów.basik pisze:myślę że oprócz porad fachowych wiele osób szuka tu zrozumienia faktu, że już nie mają siły, że niejednokrotnie nie mają już siły żyć. A rady w których pobrzmiewają słowa " musisz dać radę, musisz być silny, musisz iść do psychologa, nie wolno ci beczeć bo chory jest najważniejszy " nie zawsze pomagają - bo dlaczego chory jest najważniejszy? Dlaczego ja, czy mój mąż nie jesteśmy ważni? Dlaczego moja mama która regularnie zatruwa mi życie od 45 lat ma być ważniejsza ode mnie i mojego małżeństwa?
To, że chory nigdy nie był, ani nie jest miły... Teraz jest chory. I to na dzieciach głównie spoczywa obowiązek, by się zająć Rodzicami. Jeśli się nie da z chorym wytrzymać to zawsze można oddać go do domu opieki, prawda? Każdy podejmuje decyzje samemu. My tu na forum staramy się nie forsować żadnej z opcji. Każda taka decyzja jest bardzo trudna.
Opiekun musi o siebie zadbać, bez przerwy piszemy przecież na forum, by robić wszystko, aby nie opiekować się chorym samemu.
Rada, by udać się do psychologa wcale nie jest zła. Jeśli ktoś potrzebuje popłakać i poużalać się nad samym sobą to właśnie psycholog jest tu najlepszą osobą (choć na ogół nie jest kompetentny, by coś poradzić w kwestii opieki). Jeśli ktoś chce się wypłakać na forum, to też nie ma przeszkód.
Ja rozumiem, że masz żal do Mamy, że była taka a nie inna wobec Ciebie przez całe Twoje życie. Ale to jest kolejny powód, by udać się do psychologa i tam przed nim wylać wszystkie swoje żale i zadawnione urazy do Mamy.
Co do leków. Są takie leki, które uspokajają ale nie otępiają. I nie ma żadnych przeszkód, by brać je także wtedy, gdy ma się pracę umysłową. Ale te leki musi dobrać psychiatra, bo zwykłe uspokajacze nie wchodzą w rachubę. Sama przez wiele lat opieki nad moimi Rodzicami musiałam się wspomagać lekami. Więc dobrze wiem co piszę.
I popełniasz wielki błąd. Nie wolno na chorego krzyczeć.basik pisze: Ja niestety muszę pokrzykiwać na mamę -nie reaguje w ogóle na spokojny ton - musi być głośno, zdecydowanie i tonem rozkazującym.
Nie jestem żadnym supermanem tylko byłym opiekunem.
Re: alzheimer,mama i ja
Też mi się zdarzyło na początku wkurzyć i podnieść głos. Szybko z tego zrezygnowałam, bo pomimo, że Heniu jest bardzo spokojny, to wywoływało u niego złość.
Teraz staram się by mój głos był łagodny i spokojny pomimo burzy w środku.
W zależności od stanu Henia biorę środki uspakajające, ale łagodne. Od samego początku nasza psychiatra naciskała na mnie, żebym koniecznie zadbała o siebie.
Dopóki dawałam sobie radę sama nie prosiłam o pomoc, później jak się zmieniło na gorsze to musiałam się przemów i poprosić rodzinę.
Niby są chętni, ale i tak muszę cały czas pilnować i przypominać i to jest wkurzające.
Teraz staram się by mój głos był łagodny i spokojny pomimo burzy w środku.
W zależności od stanu Henia biorę środki uspakajające, ale łagodne. Od samego początku nasza psychiatra naciskała na mnie, żebym koniecznie zadbała o siebie.
Dopóki dawałam sobie radę sama nie prosiłam o pomoc, później jak się zmieniło na gorsze to musiałam się przemów i poprosić rodzinę.
Niby są chętni, ale i tak muszę cały czas pilnować i przypominać i to jest wkurzające.
Re: alzheimer,mama i ja
basik już Ciebie lubię.myślałam,że coś sensownego napiszę ale ta strona doprowadza mnie do łez.świetnie,że można liczyć na wsparcie ale zbyt dużo mnie to kosztuje.jest pocieszające,że nie tylko ja się zmagam z tymi problemami