"Zapomnienie" jednej osoby
: poniedziałek 20 mar 2017, 17:56
Witam serdecznie
Przeczytałam wiele stron od alzhaimerze i chyba prawie wszystkie wątki na tym forum ale nie potrafię znaleźć odpowiedzi na moje pytanie. Dlatego też proszę o pomoc.
Czy może tak być, że osoba, u której trudno jeszcze postawić właściwą diagnozę czy to alzhaimer czy nie (można powiedzieć wczesne stadium objawiające się zapominaniem) może mieć miejsce taka sytuacja, że "zapomni" jednej osoby? I to właściwie najbliższej?
Mama po prostu "zapomniała" tatę. Swojego męża od 50 lat. Osobę, z którą przebywa praktycznie 24 godziny na dobę.
Od pewnego czasu jest pod opieką lekarza geriatry (następna wizyta w kwietniu). Właściwie lekarz nie postawił jeszcze jednoznacznej diagnozy. Testy wyszły całkiem dobrze, z rezonansu też nic nie wynika. Zapominani, zapominanie, zapominanie ... takich normalnych rzeczy, gdzie się coś położyło, co się robiło wczoraj, co było na obiad (chociaż po usilnym przypominaniu sobie jednak wiadomo co było na obiad). Aż pewnego razu moja Mama pyta "Kto to jest ten dziadek co z nami mieszka?". W jednej chwili mój świat przewrócił się do góry nogami. Myślałam, że zemdleję. Do tej pory łudziłam się, że to jednak nie alzhaimer ale teraz chyba w jednej sekundzie uświadomiłam sobie, że to jednak to.
Ale wracam do mojego pytania. Czy to możliwe, że Mama zapomniała tylko swojego męża? Zrobiła jej przepytywankę. Naprawdę pamięta wszystkich kuzynów, kuzynki, ciotki, wujów, braci, bratowe ich dzieci, swoich teściów i całą rodzinę swojego męża. Tylko swojego męża nie pamięta. Osoby z którą żyje od 50 lat, przebywa praktycznie 24 godziny na dobę, razem budzi się i zasypia. Jak to możliwe? Może się łudzę ale zastanawiam się czy to nie jakieś wyparcie z innych powodów niż alzhaimer. Mama całe życie byłą cicha, spokojna, spolegliwa. Tata zawsze był "nerwowy", szybko się denerwował, krzyczał a potem równie szybko uspokajał. Ale mam tego nie lubiła. Zawsze wolała zejść mu z drogi niż się pokółócić. Może to jakiś inny mechanizm, jakieś wyparcie a nie alzhaimer. Bo czy nie powinna zapomnieć też innych a naprawdę wydaje się, że wszystkich pamięta, koligacje rodzinne itp.
Czy miał ktoś z Was podobny przypadek?
Z góry dziękuję za odpowiedź.
Przeczytałam wiele stron od alzhaimerze i chyba prawie wszystkie wątki na tym forum ale nie potrafię znaleźć odpowiedzi na moje pytanie. Dlatego też proszę o pomoc.
Czy może tak być, że osoba, u której trudno jeszcze postawić właściwą diagnozę czy to alzhaimer czy nie (można powiedzieć wczesne stadium objawiające się zapominaniem) może mieć miejsce taka sytuacja, że "zapomni" jednej osoby? I to właściwie najbliższej?
Mama po prostu "zapomniała" tatę. Swojego męża od 50 lat. Osobę, z którą przebywa praktycznie 24 godziny na dobę.
Od pewnego czasu jest pod opieką lekarza geriatry (następna wizyta w kwietniu). Właściwie lekarz nie postawił jeszcze jednoznacznej diagnozy. Testy wyszły całkiem dobrze, z rezonansu też nic nie wynika. Zapominani, zapominanie, zapominanie ... takich normalnych rzeczy, gdzie się coś położyło, co się robiło wczoraj, co było na obiad (chociaż po usilnym przypominaniu sobie jednak wiadomo co było na obiad). Aż pewnego razu moja Mama pyta "Kto to jest ten dziadek co z nami mieszka?". W jednej chwili mój świat przewrócił się do góry nogami. Myślałam, że zemdleję. Do tej pory łudziłam się, że to jednak nie alzhaimer ale teraz chyba w jednej sekundzie uświadomiłam sobie, że to jednak to.
Ale wracam do mojego pytania. Czy to możliwe, że Mama zapomniała tylko swojego męża? Zrobiła jej przepytywankę. Naprawdę pamięta wszystkich kuzynów, kuzynki, ciotki, wujów, braci, bratowe ich dzieci, swoich teściów i całą rodzinę swojego męża. Tylko swojego męża nie pamięta. Osoby z którą żyje od 50 lat, przebywa praktycznie 24 godziny na dobę, razem budzi się i zasypia. Jak to możliwe? Może się łudzę ale zastanawiam się czy to nie jakieś wyparcie z innych powodów niż alzhaimer. Mama całe życie byłą cicha, spokojna, spolegliwa. Tata zawsze był "nerwowy", szybko się denerwował, krzyczał a potem równie szybko uspokajał. Ale mam tego nie lubiła. Zawsze wolała zejść mu z drogi niż się pokółócić. Może to jakiś inny mechanizm, jakieś wyparcie a nie alzhaimer. Bo czy nie powinna zapomnieć też innych a naprawdę wydaje się, że wszystkich pamięta, koligacje rodzinne itp.
Czy miał ktoś z Was podobny przypadek?
Z góry dziękuję za odpowiedź.