Wstrętna choroba!
Wstrętna choroba!
Witam wszystkich na forum, wiele razy czytałam tu różnych historii (może dlatego żeby wiedzieć że nie jestem z tym sama). W końcu postanowiłam przedstawić Wam moje doświadczenia z alzheimerem. Choroba dotyczy mojej(niedoszłej) teściowej kobiety która była zdrowa silna,sprzątała gotowała, chodziła na plotki do sąsiadki, wszytko zaczęło się 2 lata temu kiedy zmarł mój teść, jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy z czym mamy do czynienia. Na dwa tygodnie po pogrzebie teścia zostałam z teściową sama w domu mój TŻ miał do odbycia służbę wojskową. Przez dwa tygodnie nie spałam po nocach schudłam do 43 kg(-3kg) , nie mogłam jeść z nerwów, bo teściowa nocami chodziła krzyczała, że idzie do domu była tak jakby w amoku, wtedy myślałam że ją (Boże wybacz) zabije, psychika mi powoli siadała a znikąd pomocy. No i się zaczęło jazdy po lekarzach i pobyt w szpitalu gdzie postawiono diagnozę "choroba otępienna... chory wymaga 24 godz opieki". Przeszłam już różne etapy z chorobą m.in. pakowanie dosłownie wszystkiego o wpadło jej w ręce ubranie, buty, koce, łyżeczki, szklanki(chowanie w spodnie lub w majtki) teściowa jest mistrzynią w zawiązywaniu czegokolwiek na supełki( np.rogi kołdry). Były też urojenia i omamy, widziała ludzi którzy nas okradają, płacz że przyszli faceci do niej i majtki z niej ściągali bo chcieli ją zgwałcić, była również agresja i wyzwiska (ty złodziejko, kur.., dziw..) nie ukrywam że wiele razy doprowadziło mnie to do płaczu, nie jeden raz obudził mnie zapach gazu w domu odkręcała kurki przy kuchence tłumacząc że to nie ona, niejednokrotnie zalana była łazienka ( w takich sytuacjach nerwy strasznie ponoszą) ale co przecież jej nie zabije trzeba jakoś z tym żyć. Rozmowa z telewizorem była,albo gadała sama do siebie. Kiedy chciała iść do swojego "domu" miałam sposób na nią, mówiłam jej że pojedziemy jak wypijemy herbatę, ona że nie ma pieniędzy i pójdzie pieszo, a ja na to że odda mi jak będzie mieć, wtedy pijąc herbatę po chwili zapominała o całej sytuacji i miałam spokój do następnego dnia. Myślę że etapy agresji i pakowania się mam już za sobą, teraz jesteśmy na etapie majtek chłonnych, ponieważ pojawił się problem z nietrzymaniem moczu i problemy z załatwianiem się tam gdzie trzeba, wielokrotnie musiałam sprzątać kupę z podłogi w łazience myć cały sedes bo był ubabrany, podłoga w kuchni obsikana( uwierzcie mi to nic przyjemnego sprzątać take coś). Ostatnimi czasy problemy te się nasiliły, być może teściowa nie ma już czucia bo robi w gacie, nie rozumie prostych poleceń(np.unieś rękę), trzeba pomóc jej się ubierać, prowadzić do łazienki, bardzo źle widzi (jest prawie ślepa) i do tego mało je. Kiedyś jej nienawidziłam za to wszytko co o mnie mówiła do sąsiadów i swojej rodziny ale po tym czasie spędzonym z nią szczerze jej współczuje, powoli staje się rośliną. Jedno wiem na pewno nic nam nie dadzą nerwy i krzyki na osobę chorą bo ona i tak tego nie zrozumie, a nam tylko pomóc może wsparcie najbliższych, potrzebujemy osoby do której możemy się szczerze wygadać. NIENAWIDZĘ CIE TY ALZHEIMERZE CHOLERNY!!!!
Re: Wstrętna choroba!
Witaj Nela2407, gaz trzeba zakręcać, jak się nie gotuje na kuchence. Zawór gazu nie może być dostępny dla chorej.Nela2407 pisze:nie jeden raz obudził mnie zapach gazu w domu odkręcała kurki przy kuchence tłumacząc że to nie ona,
Wtedy chora może sobie kręcić kurkami ile wlezie i nic się nie stanie.
Teściowa musiała być chora już od dawna i od dawna też miała różne objawy. To nie jest tak, że ta choroba ujawnia się z dnia na dzień. Objawy narastają powoli.
Nie mamy co wierzyć. Doskonale to wiemy. Uwierz mi, że sprzątanie obsikanej kuchni czy innego pomieszczenia i ubabranej kupą łazienki to jeszcze nie jest takie straszne. Chory potrafi zrobić o wiele gorsze rzeczy, jak się go nie pilnuje...Nela2407 pisze:teraz jesteśmy na etapie majtek chłonnych, ponieważ pojawił się problem z nietrzymaniem moczu i problemy z załatwianiem się tam gdzie trzeba, wielokrotnie musiałam sprzątać kupę z podłogi w łazience myć cały sedes bo był ubabrany, podłoga w kuchni obsikana( uwierzcie mi to nic przyjemnego sprzątać take coś).
Niestety wielu chorych lubi się bawić własnymi odchodami... i wrzucać je, gdzie popadnie. Np. do szklanki z herbatą...
Tak, to jest straszna choroba...
Re: Wstrętna choroba!
A może pokochać te chorobę? Zwykle gdy opiekun się uspakaja i toleruje sytuacje to i chory zmienia swoje usposobienie. Spokoj i cierpliwość naprawde sa nieodzowna pomocą.
Ja kupuje mamie wiele zabawek aby ja zajac. W normalnym sklepie z zabawkami. Klocki piloty dzwiekowe układanki. Daje jej gazety które sobie rwie i układa. I do niczcgo nigdy mamy nie zmuszam. I uwierz mi .....mama zaczela prosić sama kiedy chce się zalatwic.
Ja mam naprawdę super efekty. Ale dużo z mama pracowałam. I nadal to robie. No i wielka dawka milosci. Powtarzam mamie ciagle ze jest ladna madra ze jest dzielna.
Takim chorym trzeba się po prostu zajac.
Ja kupuje mamie wiele zabawek aby ja zajac. W normalnym sklepie z zabawkami. Klocki piloty dzwiekowe układanki. Daje jej gazety które sobie rwie i układa. I do niczcgo nigdy mamy nie zmuszam. I uwierz mi .....mama zaczela prosić sama kiedy chce się zalatwic.
Ja mam naprawdę super efekty. Ale dużo z mama pracowałam. I nadal to robie. No i wielka dawka milosci. Powtarzam mamie ciagle ze jest ladna madra ze jest dzielna.
Takim chorym trzeba się po prostu zajac.
Re: Wstrętna choroba!
Ewa, czyżbyś myślała że nie zajmujemy się naszymi bliskimi którzy chorują na Alzheimera ? Bo z tego co piszesz to nie zajmujemy się odpowiednio , ja mężowi nie kupuję zabawek ani gazet do podarcia bo to jego po prostu nie interesuje , nie kojarzy co do czego i po co . Ta choroba ma różne stadia i naszą pomoc musimy dostosować do możliwości chorego , a nerwy jako opiekunowie tez mamy , nie jesteśmy robotami . W sobie nieraz się zagotuję co nie znaczy że daję odczuć choremu bo to do niego i tak nie dociera. Mimo tego że jestem gotowa na różne sytuacje to jednak mąż potrafi mnie jeszcze zaskoczyć swoim zachowaniem i z tego co się orientuję to opiekunowie w większości leczą się na depresję albo będą się leczyć bo to choroba odbijająca się rykoszetem . Wszystkim opiekunom życzę dużo siły psychicznej i fizycznej a to co robicie dla chorych jest niesamowite.
Pokochać tej choroby Ewo się nie da , kochajmy naszych bliskich co wcale łatwe w tej chorobie nie jest .
Pokochać tej choroby Ewo się nie da , kochajmy naszych bliskich co wcale łatwe w tej chorobie nie jest .
Re: Wstrętna choroba!
Oj oj oj.Wcale nie powiedziałam ze ktoś cos zle robi. Chcialam tylko pomoc. Wiem ze nie jest latwo ale spokoj naprawdę pomaga. .Pomaga i opiekunowi i choremu. Sama się tego nauczyłam szukając pomocy o zachowaniach wlasnie na forum. Oczywiście jeżeli zajmujemy się kims kogo kochamy jest zawsze latwiej niż kims kto dokuczal nam i przyprawial przykrości cale zycie. Jeszcze tego brakowało byśmy się tutaj zaczeli atakować. 
Re: Wstrętna choroba!
Tak....żeby to wszystko było takie proste....też bym chciała dać teściowej zabawki,pluszaczki,puzzle i inne drobiazgi,żeby tylko w jakiś sposób zająć i nawet zgromadziłam już co nie co,ale moją teściową nic nie interesuje! Dosłownie nic! Gazetek to ma już pokaźny stosik. I podkładam jej kolejne próbując zainteresować to i tak to nic nie daje. Raczej nie jest zadowolona. I rzeczywiście nie da się pokochać tej choroby!!!! Ja szczerze chorób otępiennych nienawidzę!!! Odcisnęło się to wszystko bardzo na moim zdrowiu,więc takie mam zdanie....pozdrawiam wszystkich.
Re: Wstrętna choroba!
Nie wierzę w to, że da się "pokochać" chorobę Alzheimera. Patrzenie na osobę bliską, która z dnia na dzień traci rozum jest po prostu straszne.
Oczywiste, że wobec chorego trzeba zachowywać spokój. Nerwowość i niepokój opiekuna udziela się choremu. A chory musi być spokojny, bo wtedy łatwiej nim kierować i nad nim zapanować.
Inna sprawa, jak opiekun nie znajduje się w obecności chorego. Wtedy może sobie pozwolić na rozładowanie emocji...
Opieka nad chorym z tępieniem jest bardzo wyczerpująca psychicznie.
Oczywiste, że wobec chorego trzeba zachowywać spokój. Nerwowość i niepokój opiekuna udziela się choremu. A chory musi być spokojny, bo wtedy łatwiej nim kierować i nad nim zapanować.
Inna sprawa, jak opiekun nie znajduje się w obecności chorego. Wtedy może sobie pozwolić na rozładowanie emocji...
Opieka nad chorym z tępieniem jest bardzo wyczerpująca psychicznie.
Re: Wstrętna choroba!
No wiec ja Was wszystkich bardzo przepraszam ale jamoze nie jestem normalna. Kocham moja Mame bardzo. Nawet bardziej niz bardzo. I razem z nia pokochalam te chorobe. Czasami nie jest latwo ale milosc dla mojej Mamy jest ponad te chorobe. Spotkalismy razem z moja siostra na swojej drodze wiele dobrych osob ktore pomogly. Głownie rada. Pomogli w walce o Mame. Moze to szczescie. Przeszlismy wiele kryzysow bardziej z niemocy niz z braku sił. Uczyłysmy sie ciagle czegos i ciagle uczymy. Kiedys Mama nie spala w nocy, wychodzila z domu w koszuli nocnej .....nie myslcie ze zawsze bylo łatwo. Ale walka o Mame była ważniejsza. Bo my Mame po prostu kochamy. Ta choroba nauczyla mnie ogromnej organizacji, cierpliwosci nauczyla obserwacji i logicznego myslenia bo tak jak piszecie leki przypisuje lekarz ale opiekun musi byc ciagle w stanie zaobserwować jak i co zmienia sie z chorym. Bardzo duzo poswiecamy Mamie czasu. Duzo rozmawiamy. Sluchamy wiele muzyki. Tej ktora jej sie podoba a co widac po jej minie bo jest zaciekawiona. Myzyke powazna, muzyke z jej mlodosci. Kiedys powiedzialam to memu znajomemu lekarzowi ze kocham Mame i te jej chorobe. Reakcja byla taka jak wasza. Ale uwierzcie mi ze mozna. Mialysmy rozne sytuacje. Kiedys Mama przez 5 dni nie wstawala z lozka. Mozna powiedziec ze prawie sie nawet nie przekrecała. Myslalysmy ze walka pezegrana ale...tak poznalismy mini udary. Potem wstala i wrociła do siebie jakby nigdy nic. Byl okres kiedy przez trzy tygodnie ciagle byla w kryzysie nerwowym. Wytrzymalismy razem z Mama. Wtedy zapisalam sie tutaj na forum. Pamietam jak Tomek poradzil by wiecej oczekiwac od psychiatry albo go zmienic. Zapaliła sie w mnie nowa lampka siły. Byl okres kiedy Mama nie chciala spac w swoim pokoju bo to nie jej. Wchodzila i chciala uciekac. Zmienilam obrazy na te z łąką,w pudełeczka pochowałam rozne drobiazgi ktore byly mi potrzebne na codzien a ktore moze powodowaly w jej glowie nieład. Zmienilam pościel na bardziej radosna.Mama znowu pokochala swój pokoj.
Potem zaczely się zabawki dla dzieci. Najpierw były klocki potem układanki jakiś akustyczny pilot. Ale żeby mama się zainteresowala były to początkowo wspólne zabawy.
Ta choroba to nie tylko leki to takze cała reszta.
Pfu pfu pfu.....jakos nam to wychodzi. A ja.....nauczyłam sie wiele.
Wielu naszych znajomych mowi....wasza mama to ma szczescie.
Ja tylko powiem....Mama nas zawsze bardzo kochala. Teraz czas zeby choc troche jej tej milosci zwrocic. teraz czas aby zawalczyć o Mame tak jak cale zycie Ona walczyla o nas.
Potem zaczely się zabawki dla dzieci. Najpierw były klocki potem układanki jakiś akustyczny pilot. Ale żeby mama się zainteresowala były to początkowo wspólne zabawy.
Ta choroba to nie tylko leki to takze cała reszta.
Pfu pfu pfu.....jakos nam to wychodzi. A ja.....nauczyłam sie wiele.
Wielu naszych znajomych mowi....wasza mama to ma szczescie.
Ja tylko powiem....Mama nas zawsze bardzo kochala. Teraz czas zeby choc troche jej tej milosci zwrocic. teraz czas aby zawalczyć o Mame tak jak cale zycie Ona walczyla o nas.
Ostatnio zmieniony piątek 24 lis 2017, 16:28 przez EwaB, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Wstrętna choroba!
Jeszcze jedno. Ciagle mowie Mamie co robie, gdzie ide.....mamo poczekaj obieram ziemniaki,mamo ide po bulki, mamo robie pranie i mama jest bardziej spokojna. Nauczylam mego brata przytulać mame i mowic kiedy przychodzi...to ja Mamo twój syn. Bo go nie poznawala. Nauczylam male dzieci w rodzinie szacunku do choroby Babci a nie było latwo.Ja uważam ze walka z ta choroba to caly ciagly proces stwarzania bezpieczeństwa. To milosc.
Fakt mniej się spotykam ze znajomymi, mniej robie dla siebie ale jak bym ciagle o tym myslala wpadłabym naprawdę w depresje a mnie nie wolno...teraz mnie potrzebuje Mama.
Fakt mniej się spotykam ze znajomymi, mniej robie dla siebie ale jak bym ciagle o tym myslala wpadłabym naprawdę w depresje a mnie nie wolno...teraz mnie potrzebuje Mama.
Re: Wstrętna choroba!
.
Ostatnio zmieniony sobota 03 mar 2018, 12:37 przez zyta, łącznie zmieniany 1 raz.