Boję się po pierwsze tego, że w końcu nie będę wiedziała co dać jej do jedzenia (karmiona jest w tym momencie przez tzw. "Żanetę"). Niby nie zrobi jej to różnicy, ale chciałabym, żeby ta dieta była zróżnicowana, a nie ciągle to samo. Czy ktoś mógłby mi podpowiedzieć coś na temat diety?
A po drugie obawiam się, że sama psychicznie się podłamię. Byłam niesamowicie zmęczona, kiedy pilnowałam jej, żeby niczego nie zepsuła (ale to nie cały czas), a co dopiero 24h/24h...
No i po trzecie... Nie chciałabym w żaden sposób zrobić jej krzywdy wykonując przy niej codziennie czynności... Naczytałam się wiele w internecie i teraz nie wiem, czy traktować ją jak piórko, czy zdecydowanie tak jak z dziećmi?
Pozdrawiam serdecznie!