Moja historia
: czwartek 07 lis 2019, 13:34
Witam serdecznie wszystkich. Pięć lat temu u mojego ojca zdiagnozowano alzheimera , niestety mama również podupadła na zdrowiu i przestała chodzić . Na szczęście mieszkam z żoną i synem obok domu rodziców co umożliwiało pomoc w każdym momencie p . Jakoś to wszystko wiązaliśmy do kupy , jednak stan mojego ojca szczególnie w ostatnim roku bardzo się pogorszył i praktycznie nie potrafił już zawozić mamy na wózku do ubikacji , mało tego sam zaczął się załatwiać gdzie popadnie . Na początku września mama niestety dostała udaru niedokrwiennego mózgu , na szczęście żona była wtedy u rodziców w domu i wezwała pogotowie tak więc szybko była na neurologii . Od tamtego dnia nie chodzę do pracy , przeprowadziliśmy się z żoną do domu taty staramy się jak możemy pomagać mu żyć , jak sami wiecie nie jest to łatwe . Mama po miesiącu spędzonym w szpitalu jest obecnie na rehabilitacji w szpitalu w Reptach śl , niestety stwierdzono u niej otępienie naczyniowe , parkinsonizm miażdżycowy, czasami jak z nią rozmawiam to mam wrażenie że nie wie nawet gdzie jest . Wiem że kiedyś wróci do domu , boje się tego momentu bo chodzić już nie będzie a i na wózku teraz jest ciężko . Ojciec był zawsze dla mnie wzorem fachowca budowlanego , zawsze zorganizowany i pewny tego co robił , można powiedzieć złota rączka , sam jestem budowlańcem i wiem jak ciężko utrzymać taki poziom pracy . Teraz jest kompletnie bezradny w każdym aspekcie życia od ubierania poprzez jedzenie , mycie , korzystanie z ubikacji itd. Ostatnio zaczął być agresywny nieufny i złośliwy , wiem że tak działa ta choroba , ale ciężko jest przejść nad tym do porządku dziennego kiedy wysłuchuje się pod swoim adresem steku wyzwisk . To straszna choroba , niszczy człowieka i wszystkich opiekunów wokoło . Najgorsze jest to że tak jak piszecie w innych postach państwo takich ludzi jak ja ma kompletnie w dupie . Byłem w Mopsie i centrum pomocy rodzinie przedstawiłem swoją sytuacje to tylko rozłożyli ręce . Utrzymujemy się z wypłaty żony oraz z resztek emerytur od rodziców , nie wiem jak to długo pociągniemy . Mam brata w Anglii , przesyła mi 480 zł miesięcznie , sam nie wiem co mam o tym myśleć , cały czas mam przed oczami ile on na to pracuje .... Więcej rodziny nie ma , jesteśmy z tym sami z żoną , wiem że będzie gorzej , cóż takie jest życie widać tak miało być . Podziwiam was wszystkich za wytrwałość w walce z tą chorobą . Dziękuje że mogłem to z siebie wyrzucić .
