Nadmierne głośne gadanie
: wtorek 21 mar 2023, 07:31
Witam wszystkich
Mam na imię Gośka i opiekuję się mamą chorą na Alzheimera od 2019 roku (mama ma 86 lat). Na chwilę obecną mama jest w zaawansowanym stadium choroby - nikogo nie poznaje - mieszka ze mną i z tatą (tata niestety jest niepełnosprawny, ale przynajmniej mi jej pilnuje jak jestem w pracy). Mama wymaga całodobowej opieki, na plus, że mówi kiedy chce do toalety i jakoś jeszcze do niej zajdzie a w nocy krzesełko/wc
Niestety od listopada mama głośna mówi.. głównie po południu - głównie "co mam robić" albo żeby jej pomóc... oczywiście jak się jej pytamy w czym jej pomóc to nie wie....
Uważam, że bardzo troszczę się o mamę bo to ta mama kochana więc staramy się w domu jak możemy... nic ją nie boli... nie wiem co się dzieje... a sytuacja jest nie do wytrzymania - nie ma chwili spokoju, cały czas mówi i to głośno.... tata ledwo już wytrzymuje... czasami są to tylko popołudnia a czasami zaczyna się od rana...
Mama była cały czas pod opieką psychiatry, ale w listopadzie przestałam do niego chodzić bo myślę, a może się mylę, że to jego wina.... bo dwa razy z rzędu prawie całkiem odstawił jej lekarstwa pozostawiając praktycznie tylko ketrel... i wtedy się właśnie zaczęło / bardzo nasiliło...
leki jakie bierze mama to:
rano: ketrel 3 x 25 mg, triapridal x 100 mg, południe: ketrel 1 x 100 mg, triapridal x 100 mg, wieczorem ketrel 150 mg, triapridal x 100 mg ... ketreli zwiększyłam jej ostatnio dawki z lekarzem rodzinnym, ale średnio to pomaga...
mama brała również wcześniej promazin, mirtor i najlepiej działało Depakine forte ale po tym leku prawie nie mogła chodzić i musieliśmy jej odstawić...
Bardzo proszę Państwa o pomoc - może ktoś miał podobny przypadek? Nie wiem co robić... niby nic bo mama tyyyylko mówi, ale sytuacja jest naprawdę nie do wytrzymania momentami ... ja jeszcze idę do pracy a biedny tata cały dzień z nią przebywa i jest na granicy wytrzymałości....
gdyby nie to to mama jest spokojna kochana... straszna biedula...
Będę wdzięczna za wszelkie sugestie/pomoc
Niestety od listopada mama głośna mówi.. głównie po południu - głównie "co mam robić" albo żeby jej pomóc... oczywiście jak się jej pytamy w czym jej pomóc to nie wie....
Mama była cały czas pod opieką psychiatry, ale w listopadzie przestałam do niego chodzić bo myślę, a może się mylę, że to jego wina.... bo dwa razy z rzędu prawie całkiem odstawił jej lekarstwa pozostawiając praktycznie tylko ketrel... i wtedy się właśnie zaczęło / bardzo nasiliło...
leki jakie bierze mama to:
rano: ketrel 3 x 25 mg, triapridal x 100 mg, południe: ketrel 1 x 100 mg, triapridal x 100 mg, wieczorem ketrel 150 mg, triapridal x 100 mg ... ketreli zwiększyłam jej ostatnio dawki z lekarzem rodzinnym, ale średnio to pomaga...
mama brała również wcześniej promazin, mirtor i najlepiej działało Depakine forte ale po tym leku prawie nie mogła chodzić i musieliśmy jej odstawić...
Bardzo proszę Państwa o pomoc - może ktoś miał podobny przypadek? Nie wiem co robić... niby nic bo mama tyyyylko mówi, ale sytuacja jest naprawdę nie do wytrzymania momentami ... ja jeszcze idę do pracy a biedny tata cały dzień z nią przebywa i jest na granicy wytrzymałości....
gdyby nie to to mama jest spokojna kochana... straszna biedula...
Będę wdzięczna za wszelkie sugestie/pomoc