Alzheimer a omdlenia, utraty przytomności.
: niedziela 10 wrz 2023, 23:01
Witam!:)
Mam na imię Ela i dołączyłam do forum.
Opiekuję się mamą z otępieniem w chorobie Alzheimera.
Od lutego próbuje dojść przyczyny nagłych omdleń, utrat przytomności. Często towarzyszą temu mdłości, wymioty, kaszel, zalegająca wydzielina. Zaczyna się zawsze podobnie, oczy idą ku górze, głowa opada, zero reakcji, czasem jest słabe łapanie powietrza, czasem brak, po 15 do 45 sekundach nagły napływ krwi do twarzy, jest cała czerwona i robi grymas jakby ją coś zabolało i wraca, próbuje wstać, nie może złapać równowagi, trzęsie się, po chwili mija wszystko.
Nocami takich omdleń bywało od 5,10 do 13, w dzień tak jak dziś cztery, raz upadła w przedpokoju.
Tomograf głowy nie wykazał przyczyny, EEG nie wykazało padaczki jednak Pani doktor zasugerowała, żeby spróbować leki przeciwpadaczkowe.
Na SOR też nie znaleźli przyczyny, było podejrzenie zatoru płuc z powodu wysokich d-dimerów ale tomograf płuc nie wykazał zmian.
Badaliśmy też serce, kardiolog wykluczyła przyczynę, robiłam holtera bez ataków i w czasie.
Tętnice żylne też są ok jak na wiek.
Chirurg naczyniowy powiedział, że nie może pomóc, d-dimery mogą być tez wysokie przy POCHP, na które mama choruję.
Co ciekawe te omdlenia trwają jeden, dwa dni potem m-c, albo 2 m-ce przerwa.
Zrezygnowaliśmy z leków, które nic nie pomagały a była nikła nadzieja do dziś, że może to od nich.
Nie wiem jeszcze jaka będzie noc, w dzień 4 razy straciła przytomność.
Pogotowie jak przyjeżdża jest już po i parametry życiowe nie zagrażają życiu. Raz zabrali mamę i lekarz na SOR stwierdził, ze to od serca, ma słabe, potrzeba stymulatora, jednak żaden holter nie wykazał takiej potrzeby.
Czuję się bezsilna, za pierwszym razem gdy zobaczyłam jak mama mdleje, widać białka oczu myślałam, że umiera. To się dzieje po cichu, jestem np. w kuchni nagle słyszę jakiś hałas a to mama już po omdleniu cała się trzęsąc próbuję wstać, spocona, czerwona, nic nie pamięta, zdezorientowana.
Zrobiłam już chyba wszystkie badania oprócz rezonansu, mama nie wytrzyma, zbyt długo trwa.
Jak wzywałam pogotowie to czasem dla nich to było jakieś SF, zaczęłam nagrywać, udało mi się tylko te nocne a i tak nie zawsze traktowano to ma poważnie.
Nie wiem już co robić, nie wiem jak jej pomóc.
Może to od Alzheimera, podobno tak mało wiemy o tej chorobie…
Pozdrawiam
Ela
Mam na imię Ela i dołączyłam do forum.
Opiekuję się mamą z otępieniem w chorobie Alzheimera.
Od lutego próbuje dojść przyczyny nagłych omdleń, utrat przytomności. Często towarzyszą temu mdłości, wymioty, kaszel, zalegająca wydzielina. Zaczyna się zawsze podobnie, oczy idą ku górze, głowa opada, zero reakcji, czasem jest słabe łapanie powietrza, czasem brak, po 15 do 45 sekundach nagły napływ krwi do twarzy, jest cała czerwona i robi grymas jakby ją coś zabolało i wraca, próbuje wstać, nie może złapać równowagi, trzęsie się, po chwili mija wszystko.
Nocami takich omdleń bywało od 5,10 do 13, w dzień tak jak dziś cztery, raz upadła w przedpokoju.
Tomograf głowy nie wykazał przyczyny, EEG nie wykazało padaczki jednak Pani doktor zasugerowała, żeby spróbować leki przeciwpadaczkowe.
Na SOR też nie znaleźli przyczyny, było podejrzenie zatoru płuc z powodu wysokich d-dimerów ale tomograf płuc nie wykazał zmian.
Badaliśmy też serce, kardiolog wykluczyła przyczynę, robiłam holtera bez ataków i w czasie.
Tętnice żylne też są ok jak na wiek.
Chirurg naczyniowy powiedział, że nie może pomóc, d-dimery mogą być tez wysokie przy POCHP, na które mama choruję.
Co ciekawe te omdlenia trwają jeden, dwa dni potem m-c, albo 2 m-ce przerwa.
Zrezygnowaliśmy z leków, które nic nie pomagały a była nikła nadzieja do dziś, że może to od nich.
Nie wiem jeszcze jaka będzie noc, w dzień 4 razy straciła przytomność.
Pogotowie jak przyjeżdża jest już po i parametry życiowe nie zagrażają życiu. Raz zabrali mamę i lekarz na SOR stwierdził, ze to od serca, ma słabe, potrzeba stymulatora, jednak żaden holter nie wykazał takiej potrzeby.
Czuję się bezsilna, za pierwszym razem gdy zobaczyłam jak mama mdleje, widać białka oczu myślałam, że umiera. To się dzieje po cichu, jestem np. w kuchni nagle słyszę jakiś hałas a to mama już po omdleniu cała się trzęsąc próbuję wstać, spocona, czerwona, nic nie pamięta, zdezorientowana.
Zrobiłam już chyba wszystkie badania oprócz rezonansu, mama nie wytrzyma, zbyt długo trwa.
Jak wzywałam pogotowie to czasem dla nich to było jakieś SF, zaczęłam nagrywać, udało mi się tylko te nocne a i tak nie zawsze traktowano to ma poważnie.
Nie wiem już co robić, nie wiem jak jej pomóc.
Może to od Alzheimera, podobno tak mało wiemy o tej chorobie…
Pozdrawiam
Ela