Następnego dnia rozśpiewała mi się komórka parę minut po 9 rano. Odbieram - dzwoni Sprzedawca od kawiarki i dawaj przepraszać, że ma kłopoty z pracownikami, że nie mogą się wyrobić z odpisywaniem na maile i z wysyłkami, że dla niego klient jest najważniejszy itd. Z 5 minut tak przepraszał. W końcu w zamian za unieważnienie negatywa zaproponował wymianę kawiarki na nową. Do tego momentu nic mnie nie zaskoczyło - myślę sobie uczciwy facet. I wtedy powiedział coś co sprawiło, że szczęka gruchnęła mi na podłogę: w ramach przeprosin za zaistniałą sytuację wymieni mi kawiarkę na model z wyższej półki, nie muszę mu odsyłać uszkodzonej, wysyłka kurierem na jego koszt i, to co mnie najbardziej zdumiało, mogę sobie z jego oferty wybrać dowolny przedmiot o wartości do 50 zł!!!
Do tej pory w szoku jestem...
Pan Y. wrócił mi wiarę w człowieka i był jak uśmiech Nieba w ponury, zimowy dzień