Szybkość postępu choroby

Tu dzielimy się naszymi historiami związanymi z chorobą Alzheimera lub innymi demencjami.
PiotrK
Posty: 4
Rejestracja: poniedziałek 19 sty 2015, 21:16

Szybkość postępu choroby

Post autor: PiotrK »

Chciałem zapytać o szybkość z jaką mogą następować zmiany u chorego. Zaczęło się właściwie w poniedziałek. Dziadek zaczął się dziwnie zachowywać. Przymykaliśmy na to oko, ponieważ miał swoje dziwactwa i problemy z pamięcią od lat, leczy wszystko było w granicach rozsądku. W czwartek pojawiły się problemy z mówieniem i chodzeniem. Wezwaliśmy lekarza w piątek trafił na pogotowie z podejrzeniem udaru. Po badaniach stwierdzili, że to nie udar a alzheimer.
Czytałem, że rozwija się miesiącami lub latami a jego stan pogarsza się z dnia na dzień. W sobotę zaczął nie poznawać swojego pokoju. W nocy wstawał ubierał się i nie wiedział gdzie jest. W niedziele prawie nie chodził trzeba go było prowadzić a czasem wręcz nieść. Ciągle opowiada brednie lecz w przebłyskach świadomości zauważa, że jest chory i ma problemy z głową. W nocy trzy razy wstawał chodził po domu ale przewracał się, twierdził że się zgubił.
Dzisiaj (poniedziałek) miał nawet problem żeby usiąść na łóżku. Trzeba go było karmić choć nawet to było utrudnione ponieważ ma problem z połykaniem. Dodatkowo mimo, że cały dzień pił wodę to nie oddawał moczu.
Czytałem o tej chorobie i symptomy pasują do osoby z alzheimerem ale tępo jest zastraszające. Chciałem się dowiedzieć czy to możliwe i czy ktoś się spotkał z takim przypadkiem?
wigi
Posty: 1068
Rejestracja: czwartek 10 lis 2011, 19:21

Re: Szybkość postępu choroby

Post autor: wigi »

Skoro Dziadek nie oddaje moczu to trzeba wezwać pogotowie/natychmiast zawieźć do lekarza.
Moim zdaniem tempo postępów choroby u Dziadka jest stanowczo zbyt szybkie jak na ch. Alzheimera.
Myślę, że trzeba jeszcze raz wezwać pogotowie i domagać się skierowania do szpitala.
W przypadku starszych osób często zdarza się, że jakaś choroba somatyczna (niekoniecznie udar czy wylew) ma bardzo duży wpływ na pogorszenie się stanu zdrowia.
PiotrK
Posty: 4
Rejestracja: poniedziałek 19 sty 2015, 21:16

Re: Szybkość postępu choroby

Post autor: PiotrK »

Post napisałem wcześniej i nie opisałem, że zabrało go ok 22 pogotowie. Stracił władze w ręce i zaczął bełkotać.
Tomek
Posty: 865
Rejestracja: środa 09 lis 2011, 22:09

Re: Szybkość postępu choroby

Post autor: Tomek »

Nie wiem czy to jednak nie jest udar (niedokrwienny lub wylew) tylko, że lekarz "nie zauważył".
Być może nie przyjrzał się dokładnie tylko zobaczył ubytki w mózgu i powiedział to co jest oczywiste.

Ponadto tak jak Wigi napisała, nagłe pogorszenie występuje także przy połączaniu choroby Alzheimera i innej choroby w stylu zapalenie płuc, zapalenie pęcherza itd. Pogorszenie może także wystąpić wskutek podania nowego leku lub innej substancji.
PiotrK
Posty: 4
Rejestracja: poniedziałek 19 sty 2015, 21:16

Re: Szybkość postępu choroby

Post autor: PiotrK »

Okazało się, że to jednak był udar. Dzisiaj z mamą(córką dziadka) staraliśmy się czegoś dowiedzieć o jego stanie i rokowaniach. Niestety dyżur miała pani neurolog, która poprzednio nie chciała przyjąć dziadka do szpitala. Osoba w miarę młoda lecz bardzo arogancka. Zachowywała się jakbyśmy zarzucali jej, że nie zdiagnozowała poprawnie choroby. Wręcz krzyczała, że mama jej grozi ale każdy sąd ją uniewinni. Problem w tym, iż nic nie sugerowaliśmy tylko chcieliśmy się dowiedzieć o postępy choroby. Na moje słowa, że nic jej nie zarzucamy kazała Mi się nie odzywać a po moich protestach straszyła ochroną. Na szczęście dla niej jestem opanowany lecz w przypadku kogoś innego mogłoby się to źle skończyć. Tak zdenerwowała Mnie ta sytuacja, że musiałem to opisać. Pozostaje refleksja jak się leczyć skoro nawet neurolog ma zaburzenia psychiczne. :x
wigi
Posty: 1068
Rejestracja: czwartek 10 lis 2011, 19:21

Re: Szybkość postępu choroby

Post autor: wigi »

Proponuję się nie cackać, tylko złożyć skargę na panią neurolog. Najpierw u jej przełożonego ordynatora oddziału...
Takie zachowanie lekarki jest absolutnie nie do przyjęcia...
Zresztą, jak lekarka nie chciała nic powiedzieć o stanie chorego to trzeba było od razu iść do ordynatora.
PiotrK
Posty: 4
Rejestracja: poniedziałek 19 sty 2015, 21:16

Re: Szybkość postępu choroby

Post autor: PiotrK »

Chciałbym zapytać się uczestników forum o radę w pewnej sprawie. Dziadek wrócił po udarze ze szpitala. Po początkowej poprawie w szpitalu teraz jest jeszcze gorzej. Prawie się nie rusza samodzielnie (jeszcze w szpitalu potrafił zmienić pozycję w łóżku). Najgorsze, że cały dzień i noc jęczy z bólu i prosi o kolejne tabletki przeciwbólowe. W szpitalu go dokładnie badali i nie znaleźli żadnej przyczyny. Najbardziej narzeka na rękę i nogę, które ma sparaliżowane. Wcześniej babcia doznała udaru lecz nawet nie miała czucia w sparaliżowanych kończynach. Podczas prób przeniesienia go (ze względów higienicznych) krzyczy z bólu. W szpitalu został przeniesiony do sali jednoosobowej, ponieważ inni pacjenci z nim nie wytrzymywali. Nie wiemy skąd te bóle, czy z powodu udaru czy alzheimera.
wigi
Posty: 1068
Rejestracja: czwartek 10 lis 2011, 19:21

Re: Szybkość postępu choroby

Post autor: wigi »

Z powodu ch. Alzheimera nie występują bóle a z powodu udaru raczej też nie...
Nie mam pojęcia, dlaczego Twojego Dziadka boli... niestety...
Tu jest potrzebna rehabilitacja i konsultacja u dobrego neurologa...
Nina2
Posty: 28
Rejestracja: środa 28 sty 2015, 12:15

Re: Szybkość postępu choroby

Post autor: Nina2 »

Mniejsza o diagnozę, ważne jak szybko pomóc. Proś o wszystkie znieczulające, przy wieku dziadka powinni dać nawet te, czym się znieczula umierających w opiece paliatywnej, gdy medycznie już nic nie można zrobić.
Bóle w sparaliżowanych kończynach? Postaraj się je rozmasować, czy mięśnie nie są naciągnięte jak przy skurczu. Może być to. Ułóż kończyny inaczej, wypróbuj.

A słyszałam też o "bólach fantomowych", gdy pacjent nadal odczywa ból w odciętej już nodze czy ręce. (Nie wiem, co się wtedy robi.) Czytałam tylko o tym, wspominano je omawiając "efekt Kirliana", gdy na zdjęciach połowy liścia jego siatka energetyczna (widoczna we wzbudzonym polu elektromagnetycznym) jeszcze po pół godzinie była widoczna w całości.
Nina2
Posty: 28
Rejestracja: środa 28 sty 2015, 12:15

Re: Szybkość postępu choroby

Post autor: Nina2 »

@PiotrK
Zastanówmy się: dziadek (osoba starsza), dziadek już dorosłego wnuka. Problemy z pamięcią od lat, (co normalne przy posuwającej się starości). I nagle w czwartek dużo gorzej. Neurolog udaru (wylewu) nie stwierdziła.
Więc może to nie był udar (pęknięcie żyłki w mózgu i zalanie krwią znacznego obszaru) lecz, tak jak u mnie, zatkanie skrzepem małej tętniczki i niedotlenienie części mózgu, co niektóre czynności ciała mi wyłączyło? Co mi się stało, stwierdzono dopiero tomografią. (Czy zrobiono? Czy w Polsce na neurologii ją mają?).

Neurolog nie była zwariowana tylko przemęczona. Prawdopodobnie lekarze widzą na pierwszy rzut oka, że już nic nie można zrobić, że pacjent umiera albo wkrótce umrze i im też trudno się przyznać do swojej bezradności, też odbierają to jako przegraną osobistą.
Co do "rokowania" też się lekarz wtedy nie wypowie. Choćby sam myślał inaczej, tu "wszystko jest w ręku Boga" i cuda i cudowne uzdrowienia też się czasem zdarzają. Więc gdyby lekarz powiedział co myśli, mogłoby to pacjenta i jego rodzinę załamać.

Moja mama, po długim okresie sklerozy miała wylew, po którym przeżyła jeszcze 3 miesiące.
Postaraj się umilić dziadkowi ostatnie chwile. Bo co jeszcze możemy zrobić?
ODPOWIEDZ