Wigi,widzę,że muszę poszerzyć swoją wiedzę o jeszcze jeden temat.Do tej pory uważałam,że antydepresanty czy leki uspokajające to to samo.Ja nic o tym nie wiem.Najwyraźniej muszę też zaznajomić się z pozostałymi działami forumwigi pisze:W przypadku, gdy problem spowodowany jest bardzo trudną zewnętrzną sytuacją, długotrwałą, której nie da się szybko i łatwo rozwiązać typowe antydepresanty są bezskuteczne. W takiej sytuacji nie można też zażywać zwykłych uspokajających leków (benzodiazepin), bo można się łatwo uzależnić poprzez długotrwale ich branie. Dlatego leki musi dobrać psychiatra, a nie lekarz rodzinny.
A co,jeśli W.zawsze był i jest złym człowiekiem?
Re: A co,jeśli W.zawsze był i jest złym człowiekiem?
-
cosanostra
- Posty: 13
- Rejestracja: środa 11 lut 2015, 19:49
Re: A co,jeśli W.zawsze był i jest złym człowiekiem?
Witam się również w Twoim wątku 
Czytałam go od kiedy się pojawił, ale nie mogłam nic wnieść do tematu. Natomiast teraz przeczytałam, że masz problemy ze swoim stanem psychicznym. Z własnego doświadczenia polecam jak najszybszą wizytę u psychiatry. Nie ma co odwlekać, bo problem będzie tylko rósł. Osobiście jestem za prywatną wizytą u takiego lekarza, bo na podstawie obserwacji rodziny widzę różnicę między leczeniem prywatnym, a państwowym. 2 osoby z mojej rodziny leczą się na NFZ od wielu wielu lat, z marnym skutkiem. Z kolei ja i druga babcia(nie związana z alzheimerem) leczymy się prywatnie i efekty są nieporównywalnie lepsze. Ale być może to tylko przypadek.
Tak czy siak im szybciej zaczniesz leczenie, tym lepiej dla Ciebie
Czytałam go od kiedy się pojawił, ale nie mogłam nic wnieść do tematu. Natomiast teraz przeczytałam, że masz problemy ze swoim stanem psychicznym. Z własnego doświadczenia polecam jak najszybszą wizytę u psychiatry. Nie ma co odwlekać, bo problem będzie tylko rósł. Osobiście jestem za prywatną wizytą u takiego lekarza, bo na podstawie obserwacji rodziny widzę różnicę między leczeniem prywatnym, a państwowym. 2 osoby z mojej rodziny leczą się na NFZ od wielu wielu lat, z marnym skutkiem. Z kolei ja i druga babcia(nie związana z alzheimerem) leczymy się prywatnie i efekty są nieporównywalnie lepsze. Ale być może to tylko przypadek.
Tak czy siak im szybciej zaczniesz leczenie, tym lepiej dla Ciebie
Re: A co,jeśli W.zawsze był i jest złym człowiekiem?
Witaj.Posłuchałam dobrych rad i udało mi się zapisać na wizytę u psychiatry na 29 maja,ale na początek na NFZ.Jest to najlepszy lekarz w moim 60-tys. mieście.
Jednak do tego czasu postanowiłam brać dalej Trittico,przepisane mi przez rodzinną,bo się rozsypałam. Rzeczywiście,jak zwykle,mieliście rację- te wszystkie skutki uboczne,które odczuwałam po 1/3 dawki były najwyraźniej wytworem mojej wyobraźni.Teraz biorę 2/3 (więcej nie zamierzam) i jest OK.Psychicznie też się czuję dużo lepiej,ale już wiem,że najwłaściwszym lekarzem w tych sprawach jest dla nas psychiatra.Jestem nadal zszokowana tym,że życie mnie do tego zmusiło.Nigdy nie miałam łatwo,ale w każdej sytuacji zawsze znajdowałam sama ratunek dla siebie...
Jednak do tego czasu postanowiłam brać dalej Trittico,przepisane mi przez rodzinną,bo się rozsypałam. Rzeczywiście,jak zwykle,mieliście rację- te wszystkie skutki uboczne,które odczuwałam po 1/3 dawki były najwyraźniej wytworem mojej wyobraźni.Teraz biorę 2/3 (więcej nie zamierzam) i jest OK.Psychicznie też się czuję dużo lepiej,ale już wiem,że najwłaściwszym lekarzem w tych sprawach jest dla nas psychiatra.Jestem nadal zszokowana tym,że życie mnie do tego zmusiło.Nigdy nie miałam łatwo,ale w każdej sytuacji zawsze znajdowałam sama ratunek dla siebie...
Doradźcie coś,proszę!
Dawno się nie odzywałam,ale to oczywiście nie oznacza,że nic się nie dzieje.Objawy AD nasilają się a W. staje się coraz bardziej agresywny i zarzuca mi,że to ja jestem chora(wg jego słów: nienormalna).Potrzebuję Waszej pomocy,jakichś wskazówek przed wizytą W. u neurologa za 2 tyg.To ten sam baran o którym już wspominałam-bez badania,bez testów,poklepał W. po ramieniu stwierdzając,że wszystko jest OK. Jestem zdeterminowana,aby wyrwać od tego konowała skierowanie na badanie mózgu W.
I tu się pojawia problem.W. jest klasycznym przypadkiem chorego,który sprytnie wyprowadza(jeszcze) w pole każdego,z kim rozmawia.Widzę,że niewiele mi pozostało czasu,kiedy jego umysł jeszcze w miarę działa i coś mu mogę wytłumaczyć.Jak go podejść,przekonać,żeby o to skierowanie powalczył? Wiadomo,że na badanie długo się czeka a przez ten czas wiele się może zmienić. Ze mną nie zechce pójść.Boję się cokolwiek wymuszać,bo jeszcze w ogóle nie pójdzie. Jeśli nie dostanie tego skierowania to mam ochotę wpaść na drugi dzień do tego „neurologa” i mu nawrzucać.Ale to pewnie kiepski pomysł.Ale o tym jak trudno sobie poradzić w różnych sytuacjach bez diagnozy o stanie chorego,wiecie lepiej ode mnie.
Chciałabym mimo wszystko zająć się nim,jak długo dam radę,ale w tej chwili znów jestem w rozsypce.Pewnie dlatego nasiliły się u mnie objawy parkinsona.Ponieważ bardziej drżą mi palce,ciągle poprawiam ten tekst,bo wyskakują mi po dwie takie same literki.1/3 trittico od tygodnia prawie nie działa.Mam za sobą już dwie całkowicie nieprzespane noce z najczarniejszymi myślami.Dawki nie zwiększam,bo w piątek mam swoją pierwszą wizytę u psychiatry.Jakoś wytrzymam.
Kochani,proszę doradźcie coś jeśli możecie.
I tu się pojawia problem.W. jest klasycznym przypadkiem chorego,który sprytnie wyprowadza(jeszcze) w pole każdego,z kim rozmawia.Widzę,że niewiele mi pozostało czasu,kiedy jego umysł jeszcze w miarę działa i coś mu mogę wytłumaczyć.Jak go podejść,przekonać,żeby o to skierowanie powalczył? Wiadomo,że na badanie długo się czeka a przez ten czas wiele się może zmienić. Ze mną nie zechce pójść.Boję się cokolwiek wymuszać,bo jeszcze w ogóle nie pójdzie. Jeśli nie dostanie tego skierowania to mam ochotę wpaść na drugi dzień do tego „neurologa” i mu nawrzucać.Ale to pewnie kiepski pomysł.Ale o tym jak trudno sobie poradzić w różnych sytuacjach bez diagnozy o stanie chorego,wiecie lepiej ode mnie.
Chciałabym mimo wszystko zająć się nim,jak długo dam radę,ale w tej chwili znów jestem w rozsypce.Pewnie dlatego nasiliły się u mnie objawy parkinsona.Ponieważ bardziej drżą mi palce,ciągle poprawiam ten tekst,bo wyskakują mi po dwie takie same literki.1/3 trittico od tygodnia prawie nie działa.Mam za sobą już dwie całkowicie nieprzespane noce z najczarniejszymi myślami.Dawki nie zwiększam,bo w piątek mam swoją pierwszą wizytę u psychiatry.Jakoś wytrzymam.
Kochani,proszę doradźcie coś jeśli możecie.
Re: A co,jeśli W.zawsze był i jest złym człowiekiem?
Dara, idź najpierw do tego neurologa sama. Tak, żeby W. o tym nie wiedział. Porozmawiaj z lekarzem, opowiedz mu o swoich spostrzeżeniach. Może to coś da.
Re: A co,jeśli W.zawsze był i jest złym człowiekiem?
Wigi dobrze podpowiada. Chociaż... na złego doktora nic nie pomoże.
Byłam kilka lat temu u ówczesnego maminego neurologa przed jej wizytą - z kartką (polecam!!! bo lekarz zawsze idzie swoją drogą diagnozy i nie spyta nawet o rzeczy oczywiste - dla nas), na której spisałam wszystkie objawy i problemy związane z jej zdrowiem. Ach, jakże zachwycił się klarownym obrazem choroby, po czym... podczas badania mamy powiedział, że mama "Oczywiście, może mieszkać samodzielnie...I właściwie nie jest chora, tylko córka jest nadopiekuńcza".
Podobnie postąpiłam przed wizytą mamy u obecnego (od czterech lat) cudownego, mądrego neurologa. Reakcja była zupełnie inna. O takim lekarzu można pomarzyć: kompetencja i kultura osobista najwyższej próby plus szacunek okazywany Choremu. I współpracuje z opiekunem (słynne: "a jak to jest naprawdę?", kiedy Mama zajęta jest czymś innym).
Może Twój lekarz okaże empatię? Oby!
Trzymam kciuki! Tonia
Byłam kilka lat temu u ówczesnego maminego neurologa przed jej wizytą - z kartką (polecam!!! bo lekarz zawsze idzie swoją drogą diagnozy i nie spyta nawet o rzeczy oczywiste - dla nas), na której spisałam wszystkie objawy i problemy związane z jej zdrowiem. Ach, jakże zachwycił się klarownym obrazem choroby, po czym... podczas badania mamy powiedział, że mama "Oczywiście, może mieszkać samodzielnie...I właściwie nie jest chora, tylko córka jest nadopiekuńcza".
Podobnie postąpiłam przed wizytą mamy u obecnego (od czterech lat) cudownego, mądrego neurologa. Reakcja była zupełnie inna. O takim lekarzu można pomarzyć: kompetencja i kultura osobista najwyższej próby plus szacunek okazywany Choremu. I współpracuje z opiekunem (słynne: "a jak to jest naprawdę?", kiedy Mama zajęta jest czymś innym).
Może Twój lekarz okaże empatię? Oby!
Trzymam kciuki! Tonia
Re: A co,jeśli W.zawsze był i jest złym człowiekiem?
Dziękuję Wam bardzo za odpowiedzi.To,żeby pójść do neurologa przed W. nawet nie zaświtało mi w głowie.Chyba muszę to zrobić dzień przed wizytą,jak już przyjmie wszystkich pacjentów.Tylko czy w ogóle zechce ze mną porozmawiać? Ale pomysł bardzo dobry i na pewno tak zrobię.Nawet poczułam pewną ulgę.Jeśli nie zgodzi się na to,żebym "zabierała" mu bezcenny czas to otrzymam sygnał,że trzeba zmienić neurologa.No i przez to droga do wystawienia diagnozy znów się opóźni o pół roku.Ale wyjście jest.
Poza tym skorzystałam już z innej dobrej rady z forum,o której wspominasz Toniu - założyłam zeszyt z historią choroby W. Rok 2014 jest w skrócie,ale 2015 nadal uzupełniam.Staram się,aby zapiski były w dobrej kolejności.
Jak to dobrze,że istnieje tak potrzebny kącik w sieci,który stworzyliście kochani.
Jeszcze raz dziękuję za bezcenną wskazówkę!
Poza tym skorzystałam już z innej dobrej rady z forum,o której wspominasz Toniu - założyłam zeszyt z historią choroby W. Rok 2014 jest w skrócie,ale 2015 nadal uzupełniam.Staram się,aby zapiski były w dobrej kolejności.
Jak to dobrze,że istnieje tak potrzebny kącik w sieci,który stworzyliście kochani.
Jeszcze raz dziękuję za bezcenną wskazówkę!
Re: A co,jeśli W.zawsze był i jest złym człowiekiem?
Dara, ja taki dziennik prowadzę od kilku lat, ale w formie elektronicznej. Najpierw pisałam dla siebie, pokazałam to internistce i dałam psychiatrze. Teraz, gdy wracam od lekarza, zaczynam nowy dokument i piszę w nim do dnia kolejnej wizyty. Czasem od razu szczegółowo, gdy nie mam czasu, to tylko hasła, potem uzupełniam. W zeszycie się tak nie da. Przed wizytą drukuję, zszywam, bo czasem jest kilka kartek i daję lekarzowi, by dołączył do dokumentacji. Dokumenty nazywam od dat, przykładowo: 20150215-20150421. Od razu wiem, jakiego okresu dotyczą. No i mogę porównać, jak było rok temu czy dwa.
Jest to wygodny i niekrepujący sposób przekazania informacji o mamie przy niej - lekarz przejrzy i wie, co się działo od ostatniej wizyty.
Dość często rozmawiam z lekarzami bez mamy, na szczęście trafiłam na sensownych, zarówno neurologów jak i psychiatrów. Niedawno też poleciałam, bo mama bardzo narozrabiała.
Czasem wystarczy wejść do gabinetu samemu, powiedzieć, o co chodzi, dopiero potem wejść z chorym.
Jest to wygodny i niekrepujący sposób przekazania informacji o mamie przy niej - lekarz przejrzy i wie, co się działo od ostatniej wizyty.
Dość często rozmawiam z lekarzami bez mamy, na szczęście trafiłam na sensownych, zarówno neurologów jak i psychiatrów. Niedawno też poleciałam, bo mama bardzo narozrabiała.
Czasem wystarczy wejść do gabinetu samemu, powiedzieć, o co chodzi, dopiero potem wejść z chorym.
Re: A co,jeśli W.zawsze był i jest złym człowiekiem?
Niki,ja na razie nie mam co marzyć o tym,aby W. zgodził się na moją obecność.Dlatego spróbuję załatwić to dzień wcześniej,żeby lekarz miał na świeżo go w pamięci.
Natomiast pomysł,aby prowadzić notatki w formie elektronicznej bardzo mi się spodobał z dwóch powodów.Po pierwsze łatwiej pisze mi się jednak na klawiaturze,bo przez parkinsona coraz trudniej kreślić literki długopisem a moje pismo staje się coraz mniej czytelne,nawet dla mnie.A po drugie mogę dla lekarza zrobić z tego konkretny,zwarty konspekt i wydrukować.Przynajmniej nie będzie się męczył z odczytywaniem moich bazgrołów.
Zresztą mój zeszyt stał się już teraz mało przejrzysty przez to,że uzupełniam informacje od początku 2014r. i ciągle gdzieś coś dopisuję,bo za późno mi się przypomni.
Ech,tak trudno jeszcze jest mi ogarnąć to co się dzieje.Jutro idę do psychiatry...
Natomiast pomysł,aby prowadzić notatki w formie elektronicznej bardzo mi się spodobał z dwóch powodów.Po pierwsze łatwiej pisze mi się jednak na klawiaturze,bo przez parkinsona coraz trudniej kreślić literki długopisem a moje pismo staje się coraz mniej czytelne,nawet dla mnie.A po drugie mogę dla lekarza zrobić z tego konkretny,zwarty konspekt i wydrukować.Przynajmniej nie będzie się męczył z odczytywaniem moich bazgrołów.
Zresztą mój zeszyt stał się już teraz mało przejrzysty przez to,że uzupełniam informacje od początku 2014r. i ciągle gdzieś coś dopisuję,bo za późno mi się przypomni.
Ech,tak trudno jeszcze jest mi ogarnąć to co się dzieje.Jutro idę do psychiatry...
Re: A co,jeśli W.zawsze był i jest złym człowiekiem?
No to mam za sobą moją pierwszą wizytę u psychiatry.Zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie.Pochwalił moją rodzinną za przepisanie mi trittico.Powiedział,że jest to doskonały lek najnowszej generacji i NIE UZALEŻNIA.Poza tym im dłużej się go bierze,tym lepiej działa.Ostatnio jak pisałam,zaczęłam go stosować znów po 2/3 tabl.,ale jednak rano budziłam się z opuchniętymi dłońmi,wiec jadę na 1/3.Lekarz co prawda zalecił 2/3 i dołożył neurol,ale tego drugiego leku jeszcze nie wykupiłam.Treść ulotki mnie zniechęciła.Mam wrażenie,że trittico w dawce 1/3 na razie mi wystarcza.Jest lepiej z moją psychiką,ale doskonale wiem,ze tabletką przyczyny kłopotów nie zlikwiduję,więc spróbuję ograniczyć leki.Wizytę kontrolną mam za dwa miesiące,zobaczę czy wytrzymam.
Poza tym zrobiłam rozpoznanie,czy jak neurolog W. reaguje na niezapowiedziane wizyty członków rodziny chorego.Pani w recepcji powiedziała,że nie ma sprawy i żebym wcześniej zgłosiła się do niej.Ona znajdzie kartotekę i wejdzie do lekarza,który mnie potem poprosi.
Kochani,spadł mi z serca jeden z cięższych kamieni w tej sprawie.Może jednak nie będzie tak źle z wytłumaczeniem mu problemu. I w tym miejscu jeszcze raz chce Wam podziękować za tę podpowiedź!
W dodatku okazało się,że chociaż wizyta ma być 11-go to 10-go lekarz nie przyjmuje.A ja chciałam iść dzień przed wizytą.Dobrze,że wcześniej zaczęłam to sprawdzać.
Ech,nie jest łatwo,ale to wszyscy wiemy.
Poza tym zrobiłam rozpoznanie,czy jak neurolog W. reaguje na niezapowiedziane wizyty członków rodziny chorego.Pani w recepcji powiedziała,że nie ma sprawy i żebym wcześniej zgłosiła się do niej.Ona znajdzie kartotekę i wejdzie do lekarza,który mnie potem poprosi.
Kochani,spadł mi z serca jeden z cięższych kamieni w tej sprawie.Może jednak nie będzie tak źle z wytłumaczeniem mu problemu. I w tym miejscu jeszcze raz chce Wam podziękować za tę podpowiedź!
W dodatku okazało się,że chociaż wizyta ma być 11-go to 10-go lekarz nie przyjmuje.A ja chciałam iść dzień przed wizytą.Dobrze,że wcześniej zaczęłam to sprawdzać.
Ech,nie jest łatwo,ale to wszyscy wiemy.