wirginia pisze:Marysieńka pisze: No ale możliwe, ze niektórzy powinni je podawać i robić głupich ze swoich rodziców dziadków, ze wzgledu na to, że tylko kilku osobom pomogły - chociaz i co do tego mam duże wątpliwości.
Mario, myślę, że w tym momencie przekraczasz już pewne granice... Jak można oskarżać opiekunów, że podając leki świadomie krzywdzą swoich bliskich??? Czytając Twoje posty pełne wrogości wobec lekarzy, badań naukowych, naszego Bogu ducha winnego
Tomka i tych, którzy mają inne podejście do leków i łagodzenia objawów choroby aż mi się włosy jeżą z przerażenia skąd w Tobie tyle jadu?
Mimo, że moja Mama nie brała leków łagodzących objawy alzheimera i nie mam doświadczenia w tym, to gdybyśmy tylko miały szansę na polepszenie jej funkcjonowania na pewno skorzystałabym z tej możliwości (jak już kiedyś wspominałam moja Mama choruje od 1989 roku i nie miałyśmy dostępu do tych leków, a w tej chwili jest już w zbyt zaawansowanym stadium choroby). I zrobiłabym to, żeby jej pomóc a nie, żeby z niej zrobić głupią!!! Bardzo mnie dotknęły Twoje słowa i myślę, że innych opiekunów również...
Nie wiem czym Ty i inni mogliście sie poczuć dotknięci, gdyz ja nigdzie nie oskarzałam opiekunów, że podając leki świadomie szkodzą swoim bliskim. Cały czas utrzymuję, że jesli juz, to robią to nieświadomie, zgodnie z zaleceniami lekarzy, którzy działają w oparciu o badania i zalecenia naukowców. Z taką samą nieswiadomością lekarstwa swojej mamie podawałam ja, będąc cały czas przekonaną, że jej pomagam, tylko że prawda okazała sie bardziej brutalna.
A zacytowany przez Ciebie fragment, który błędnie zrozumiałaś jest tylko aluzją do słów Tomka, że "Pisząc o szkodliwości danych leków trzeba też zawsze mieć na uwadze przypadki, w których wykazano skuteczność tych leków." I niestety ja to odbieram, że ze względu, ze te lekarstwa niektórym pomagają, mam przemilczać ich szkodliwość, żeby inni przypadkiem nie rezygnowali z ich podawania, i bez znaczenia czy w ich przypadku, jak i na ile będą skuteczne. Żeby wszyscy pozostali kierowali się zasadą, że skoro innym pomagają, to ich bliskim nie mogą zaszkodzic i dlatego mogę je bezpiecznie podawać. Tomkowi bardzo zalezy na stosowaniu sie do tej zasady, i tylko pozostaje pytanie dlaczego? Ale nawet Ty, gdybys miała swiadomosć, ze jednym mogą pomagać, dla innych być neutralne a jeszcze innym szkodzić, to sama byś na pewno inaczej, z większą ostrożnoscią podchodziła do ich podawania. Nawet przy załozeniach, ze nie szkodzą w Alzheimerze, to przy naszym badaniach pomyłka co do błędnego rozpoznania może sie zdarzyc, ze te lekarstwa mogą byc niepotrzebnie podawane i mogą wywoływać objawy, które mogą być traktowane jako cos normalnego w chorobie, a w rzeczywistosci mogły by ustąpić po odstawieniu leku. Tylko że sie wmawia wszystkim , ze jest konieczność podawania leku nieprzerwanie i nie mozna go odstawiac, to ze strachu, ze mozna jeszcze bardziej zaszkodzić, nie chcąc brac na siebie odpowiedzialności, wszystko trzyma sie kurczowo leku, popychając chorego i siebie w jeszcze wiekszą matnie.
Nie wiem gdzie widzisz taką wrogość we mnie do wszystkich. Lekarze jacy sa tacy sa, ale oni nic nowego nie wymyslą czego nie wyniesli w wyniku nauki, praktyki oraz o czym nie udało im sie przeczytać w opracowaniach medycznych. I niestety, ale ja nie dorównuję Tomkowi, do jego nastawienia do niekompetencji naszych lekarzy, do ich ulegania wpływom koncernów farmaceutycznych, a o czym w jego wypowiedziach można wyczytać dosłownie.
Inną kwestię stanowią naukowcy, których badania finansowane sa przez koncerny farmaceutyczne.To oni w duzej mierze sa na ich usługach. I wystarczy przeczytac na jakich zasadach taki Exelon został dopuszczony do obrotu, że wykazuje umiarkowaną skuteczność, a że przekłada sie na korzyści u niektórych, a korzyści przewyższają ryzyko.Czyli jakies ryzyko musi byc , tylko o nim sie nie nadmienia, bo i po co jak ono nie wyjdzie, bo wszystko będzie można zgonić na postępującą chorobę.Dlatego chyba ten cały krzyk zabraniający przerywania podawania leku, by ktos przez przypadek, tak jak ja nie mógł zobaczyć wątpliwej jego skuteczności.
Lobby farmaceutyczne jest bardzo silne, prężnie działa, a o czym mogliśmy sie przekonac, jak Światowa Organizacja Zdrowia uległa ich presji ogłaszając epidemię świnskiej grypy, a której w rzeczywistości nie było. Ale wymogli ją na nich, tylko po to, żeby koncernom szczepionki dobrze się posprzedawały.
Jak działa lobby i do czego sa zdolni ludzie, gdy w grę wchodzą duże pieniądze, w tym sami naukowcy, którym finansuje sie badania, nie tak dawno miałam okazję sie przekonać przy okazji, kiedy w moim miescie zaistniała groźba postawienia wiatraków. Możesz byc pewna dla nich nie liczą sie inni. Żaden problemem dla nich jest wprowadzac ludzi w błąd , naciągać prawdę.Wazne sa tylko ich interesy i ich zarabianie.
Wrogość do osób mających inne zdanie mieści się w samej dyskusji z nimi. Spraw wzbudzających kontrowersje nie rozwiąże sie przemilczając je, czy tez przystając na zdanie innych, bo wtedy tworzy sie błędne koło, w którym przychodzi nam wszystkim żyć.
To ze dla Ciebie stali sie nieomylnymi autorytetami, którym świecie wierzysz, nie znaczy że tak musi być w każdym przypadku, który szuka pomocy. A dużo daje tez zdroworozsądkowe podejście do sprawy, a nie ślepa wiara w jakies badania i w czyjeś sugestie, które i tak sprowadzają sie do tego, że wszyscy chorzy i ich bliscy dalej tkwią w takim martwym punkcie.No ale cóz, każdy moze wierzyc w co mu wygodniej.
I mogę Cie zapewnić, ze duzo nie straciłaś, ze Twoja mama przeszła chorobę bez tych lekarstw, bo z nimi na pewno by tyle nie przeżyła. Znam niejeden przypadek Alzheimera. Cztery lata temu zmarł sąsiad mieszkający trzy domy ode mnie. Jego bliscy patrzą z zazdrością i tego nie ukrywaja, jak ja juz 4lata spaceruję ze swoja mamą, A jakże leczony był Exelonem.I po sąsiedzku nie był to jedyny przypadek. Ale znam tez przypadki z dalszych miejscowosci , jak np. z Bielska Białej, gdzie w 2007 roku, podczas gdy moja mam wykazywała oznaki otępienia, dziadek wywijał jeszcze na weselu.I z exelonem zdołał ją jeszcze przescignąć w chorobie na tyle, że juz od zeszłego roku nie zyje.
To jest nas wszystkich ludzi podejscie, że gdy przychodzi choroba szukamy ratunku i najbardziej upatrujemy go w leczeniu. Tak i w tym przypadku, wierzymy w jego moc.Tylko ze wychodzi na to, że tę moc ma wątpliwą i bardziej jest nastawiona na samo zarabianie kosztem innych.wygodny sposób, gdyz nie da sie nic udowodnić, bo postepujące objawy chorobowe sa wpisane jako towarzące podawaniu tych leków.