Pogorszenie stanu po lekach

Z doświadczenia opiekunów.
Marysieńka
Posty: 29
Rejestracja: czwartek 07 cze 2012, 11:55

Pogorszenie stanu po lekach

Post autor: Marysieńka »

Przeniesione z tematu: "Na co możemy mieć wpływ?" - http://www.alzheimer-opiekuni.pl/forum/ ... ?f=5&t=145
Tomek pisze:
mala pisze:Jeśli dobrze zrozumiałam powinnam raczej zasugerować lekarzowi Excelon, czy tak?
Napisałaś, że pierwsza diagnoza to był Alzheimer. Możesz zerknąć na Marii wypowiedź, że Exelon przy nieprawidłowej diagnozie może nawet szkodzić:
http://www.alzheimer-opiekuni.pl/forum/ ... p=835#p835
Nie mam za bardzo czasu pisac, ale Tomek nie wprowadzaj ludzi w błąd. Moja mama nie ma nawet takich typowych objawów dla otępienia czołowo- skroniowego. A wszystkie jakie ma mieszczą sie w Alzheimerze. A ze nie fiksuje, nie jest agresywna. Agresja jest własnie bardziej typowa dla otępienia czołowo - skroniowego. Moja mamie zdarzają sie, ale rzadko jakies urojenia, np.ostatnio nie chciała mi siąść na sedes, bo widziała jak koło niego trupy rzucają. Ma stany lękowe, nieraz sie obudzi i płacze, że cos sie złego stało, bo jest cicho w domu. Boi sie schodzic ze schodów od upadku na nich. Nie pamięta tego faktu, ale w podswiadomości pozostał strach. Ale jak zauwazyłam wszelkie niepokojące objawy mają związek ze spadkami cisnienia, problemami z krążeniem.
I w dalszym ciągu utrzymuję , ze leki szkodzą. Podstawa jest wyeliminowanie wszelkich dolegliwosci towarzyszących chorobie, jak nadcisnienie, niedociśnienie, cukrzyca, dostarczenie chorym maximum spokoju, żeby nie narażać ich na jakiekolwiek stresy.
I nie wiem czy zauwazyłes, ale Ty próbujesz przez internet leczyc takim sugerowaniem jakie leki w jakiej kolejności byś podał.A to raczej nie jest domena osób będacych tylko opiekunami.
Tomek
Posty: 865
Rejestracja: środa 09 lis 2011, 22:09

Re: Na co możemy mieć wpływ?

Post autor: Tomek »

Marysieńka pisze:Nie mam za bardzo czasu pisac, ale Tomek nie wprowadzaj ludzi w błąd. Moja mama nie ma nawet takich typowych objawów dla otępienia czołowo- skroniowego. A wszystkie jakie ma mieszczą sie w Alzheimerze.
W ani jednym zdaniu nie napisałem ani nie sugerowałem, że Twoja mama ma otępienie czołowo-skroniowe, dlatego nie rozumiem tej uwagi.

Na podstawie samych objawów do końca nie można diagnozować choroby Alzheimera (z tego powodu pytałem się Mirkę o tomografię). Pisałem już o tym w temacie: http://www.alzheimer-opiekuni.pl/forum/ ... ?f=12&t=80. W przypadku wielu demencji o przyczynie nieznanej mogą występować objawy takie jak w przypadku choroby Alzheimera.
Nawet jeżeli obraz TK czy MRI pokazuje zmiany zbliżone do zmian alzheimerowskich, to nie można wykluczyć, że przyczyna i zmiany w chorobie są o innym podłożu. Żeby było jeszcze bardziej skomplikowanie, to nawet gdy zdjęcia pokazują zupełnie inny typ neurodegeneracji a objawy w ogóle nie pasują do choroby Alzheimera, to zmiany związane z amyloidem beta i białkiem tau mogą być takie jak w chorobie Alzheimera - przykład PCA - Posterior Cortical Atrophy.

Piszesz też Mario o sugerowaniu odnośnie leków, jednak samemu możesz doprowadzić do tego, że osoby które powinny otrzymywać np. Exelon będą miały go odstawionego. Pisząc o szkodliwości danych leków trzeba też zawsze mieć na uwadze przypadki, w których wykazano skuteczność tych leków. Ja recept przez internet nie wystawię. Co najwyżej skłonię kogoś aby podyskutował z lekarzem.
thelon
Posty: 18
Rejestracja: czwartek 01 gru 2011, 20:29

Re: Na co możemy mieć wpływ?

Post autor: thelon »

Warto przy Excelonie sprawdzić czy nie ma negatywnych skutków, w naszym przypadku były to wymioty, plucie żółcią (przy dawkach więcej niż 4.5 mg). Przy mniejszych dawkach problemy były rzadsze i skończyły się kiedy przestałą brać Excelon (i zostały tylko leki na uspokojenie a nie na poprawienie świadomości.

Pozdrawiam

Thelon
thelon
Posty: 18
Rejestracja: czwartek 01 gru 2011, 20:29

Re: Na co możemy mieć wpływ?

Post autor: thelon »

W naszym przypadku Excelon w dawce pow 3-4.5 mg/dobę powodował wymioty i plucie żółcią - chociaż Babcia była bardziej sprawna. Innych leków (chyba był to aricept/donazepin) nie tolerowała wogóle.

Pozdrawiam

Thelon
Marysieńka
Posty: 29
Rejestracja: czwartek 07 cze 2012, 11:55

Re: Na co możemy mieć wpływ?

Post autor: Marysieńka »

Tomek pisze:
W ani jednym zdaniu nie napisałem ani nie sugerowałem, że Twoja mama ma otępienie czołowo-skroniowe, dlatego nie rozumiem tej uwagi.

Na podstawie samych objawów do końca nie można diagnozować choroby Alzheimera (z tego powodu pytałem się Mirkę o tomografię). Pisałem już o tym w temacie: http://www.alzheimer-opiekuni.pl/forum/ ... ?f=12&t=80. W przypadku wielu demencji o przyczynie nieznanej mogą występować objawy takie jak w przypadku choroby Alzheimera.
Nawet jeżeli obraz TK czy MRI pokazuje zmiany zbliżone do zmian alzheimerowskich, to nie można wykluczyć, że przyczyna i zmiany w chorobie są o innym podłożu. Żeby było jeszcze bardziej skomplikowanie, to nawet gdy zdjęcia pokazują zupełnie inny typ neurodegeneracji a objawy w ogóle nie pasują do choroby Alzheimera, to zmiany związane z amyloidem beta i białkiem tau mogą być takie jak w chorobie Alzheimera - przykład PCA - Posterior Cortical Atrophy.

Piszesz też Mario o sugerowaniu odnośnie leków, jednak samemu możesz doprowadzić do tego, że osoby które powinny otrzymywać np. Exelon będą miały go odstawionego. Pisząc o szkodliwości danych leków trzeba też zawsze mieć na uwadze przypadki, w których wykazano skuteczność tych leków. Ja recept przez internet nie wystawię. Co najwyżej skłonię kogoś aby podyskutował z lekarzem.
Wystarczy , ze sugerujesz nieprawidłową diagnozę, a otępienie czołowo-skroniowe dałam tylko jako przykład innej choroby neurodegeneracyjnej z demencją, którą można pomylić z Alzheimerem. Inne choroby powodujące demencję , charakteryzujące sie gwałtownym przebiegiem z powodzeniem mozna wykluczyc, gdyż nic takiego moja mama nie miała , a choroba rozwijała się stopniowo latami. A i tak choroby o innym podłożu nie doprowadają az do takiej degradacji mózgu.
Ale nawet jesli zaistniała pomyłka, to do tak nieprawidłowej diagnozy może dojść w kazdym jednym przypadku. Taka ilość różnorodnych badan, to nie w naszym kraju. Ale jak dla Ciebie to tylko moja mama została źle zdiagnozowana, gdyz to ja nie tylko zanegowałam skutecznośc leczenia, ale takze zasugerowałam szkodliwośc lekarstw.
I tak jak Ty recept nie wystawiasz tak ja nie przymuszam nikogo do niczego. Rąk nie wiażę , leków nie zabieram.Każdy ma swój rozum i od niego zalezy czy będzie chciał wypróbować na ile podawane przez niego leki są skuteczne. I naprawde trudno mi sie dopatrzec skutecznosci tych leków, oprócz kilku przypadków tutaj na forum, którzy na takie sugerowanie potrzeby ich przyjmowania jednak zbyt mało mają na potwierdzenie tej ich skueczności.Wszystko sie mieści w samym wmawianiu potrzeby ich stosowania i straszenia nastepstwami ich odstawienia, które w sumie i tak sa nieuniknione czy te leki się przyjmuje czy tez nie.To całkowicie mija sie z celem jeszcze dopłacać, żeby sie pogarszało.
Co sie jeszcze tyczy Twojego sugerowania, to w dalszym ciągu zalecasz Exenol , pomimo, ze mała -Mirka napisała, że przez 8 miesiecy jego podawania nie było widać żadnej poprawy, a jedynie pojawiła się agresja słowna. Ale tym samym widac, że cos jednak jest nie tak z tym lekiem. No ale możliwe, ze niektórzy powinni je podawać i robić głupich ze swoich rodziców dziadków, ze wzgledu na to, że tylko kilku osobom pomogły - chociaz i co do tego mam duże wątpliwości.
Tomek
Posty: 865
Rejestracja: środa 09 lis 2011, 22:09

Re: Na co możemy mieć wpływ?

Post autor: Tomek »

Zastanawiam się czy w ogóle warto prowadzić tę dyskusję, bo zaprzeczasz sobie w kolejnych zdaniach, piszesz komentarze nie wczytując się w treść wcześniejszych wypowiedzi, podważasz badania naukowe jedynie na podstawie obserwacji swojej Mamy, podajesz informacje, które nie są poparte żadnymi badaniami. Powtórzę pytanie zadane w innym miejscu. Ile znasz takich przypadków jak Twoja Mama, u której nastąpiło tak gwałtowne pogorszenie po podaniu Exelonu? Dla mnie jest to jedyny taki przypadek, o którym póki co czytam i jedyny jaki mogę na tej podstawie wyciągnąć wniosek, to taki że czymś jednak stan Twojej Mamy różni się od stanu innych pacjentów z chorobą Alzheimera.

Nie pisz nieprawdy, że w dalszym ciągu zalecam Exelon w przypadku przy otępieniu czołowo-skroniowym tylko przeczytaj to co pisałem wcześniej:
"W przypadku zespołu otępiennego czołowo-skroniowego możesz zapomnieć o Exelonie.
To nie spadek acetylocholiny jest przyczyną zaburzeń."
Nie czytasz tego co jest na forum napisane.

Nie przymuszasz nikogo do niczego ale czy Mario w ogóle zdajesz sobie sprawę, że możesz wyrządzić szkodę negując ogólnie skuteczność leku bez rozróżnienia różnych przypadków i twierdząc, że ludzie robią głupich ze swoich rodziców i dziadków? Jak tak można w ogóle? Nie masz nic na poparcie swoich teorii poza jednym przypadkiem.
Awatar użytkownika
wirginia
Posty: 116
Rejestracja: poniedziałek 13 lut 2012, 10:46

Re: Na co możemy mieć wpływ?

Post autor: wirginia »

Marysieńka pisze: No ale możliwe, ze niektórzy powinni je podawać i robić głupich ze swoich rodziców dziadków, ze wzgledu na to, że tylko kilku osobom pomogły - chociaz i co do tego mam duże wątpliwości.
Mario, myślę, że w tym momencie przekraczasz już pewne granice... Jak można oskarżać opiekunów, że podając leki świadomie krzywdzą swoich bliskich??? Czytając Twoje posty pełne wrogości wobec lekarzy, badań naukowych, naszego Bogu ducha winnego Tomka i tych, którzy mają inne podejście do leków i łagodzenia objawów choroby aż mi się włosy jeżą z przerażenia skąd w Tobie tyle jadu?
Mimo, że moja Mama nie brała leków łagodzących objawy alzheimera i nie mam doświadczenia w tym, to gdybyśmy tylko miały szansę na polepszenie jej funkcjonowania na pewno skorzystałabym z tej możliwości (jak już kiedyś wspominałam moja Mama choruje od 1989 roku i nie miałyśmy dostępu do tych leków, a w tej chwili jest już w zbyt zaawansowanym stadium choroby). I zrobiłabym to, żeby jej pomóc a nie, żeby z niej zrobić głupią!!! Bardzo mnie dotknęły Twoje słowa i myślę, że innych opiekunów również...
Marysieńka
Posty: 29
Rejestracja: czwartek 07 cze 2012, 11:55

Re: Na co możemy mieć wpływ?

Post autor: Marysieńka »

wirginia pisze:
Marysieńka pisze: No ale możliwe, ze niektórzy powinni je podawać i robić głupich ze swoich rodziców dziadków, ze wzgledu na to, że tylko kilku osobom pomogły - chociaz i co do tego mam duże wątpliwości.
Mario, myślę, że w tym momencie przekraczasz już pewne granice... Jak można oskarżać opiekunów, że podając leki świadomie krzywdzą swoich bliskich??? Czytając Twoje posty pełne wrogości wobec lekarzy, badań naukowych, naszego Bogu ducha winnego Tomka i tych, którzy mają inne podejście do leków i łagodzenia objawów choroby aż mi się włosy jeżą z przerażenia skąd w Tobie tyle jadu?
Mimo, że moja Mama nie brała leków łagodzących objawy alzheimera i nie mam doświadczenia w tym, to gdybyśmy tylko miały szansę na polepszenie jej funkcjonowania na pewno skorzystałabym z tej możliwości (jak już kiedyś wspominałam moja Mama choruje od 1989 roku i nie miałyśmy dostępu do tych leków, a w tej chwili jest już w zbyt zaawansowanym stadium choroby). I zrobiłabym to, żeby jej pomóc a nie, żeby z niej zrobić głupią!!! Bardzo mnie dotknęły Twoje słowa i myślę, że innych opiekunów również...
Nie wiem czym Ty i inni mogliście sie poczuć dotknięci, gdyz ja nigdzie nie oskarzałam opiekunów, że podając leki świadomie szkodzą swoim bliskim. Cały czas utrzymuję, że jesli juz, to robią to nieświadomie, zgodnie z zaleceniami lekarzy, którzy działają w oparciu o badania i zalecenia naukowców. Z taką samą nieswiadomością lekarstwa swojej mamie podawałam ja, będąc cały czas przekonaną, że jej pomagam, tylko że prawda okazała sie bardziej brutalna.
A zacytowany przez Ciebie fragment, który błędnie zrozumiałaś jest tylko aluzją do słów Tomka, że "Pisząc o szkodliwości danych leków trzeba też zawsze mieć na uwadze przypadki, w których wykazano skuteczność tych leków." I niestety ja to odbieram, że ze względu, ze te lekarstwa niektórym pomagają, mam przemilczać ich szkodliwość, żeby inni przypadkiem nie rezygnowali z ich podawania, i bez znaczenia czy w ich przypadku, jak i na ile będą skuteczne. Żeby wszyscy pozostali kierowali się zasadą, że skoro innym pomagają, to ich bliskim nie mogą zaszkodzic i dlatego mogę je bezpiecznie podawać. Tomkowi bardzo zalezy na stosowaniu sie do tej zasady, i tylko pozostaje pytanie dlaczego? Ale nawet Ty, gdybys miała swiadomosć, ze jednym mogą pomagać, dla innych być neutralne a jeszcze innym szkodzić, to sama byś na pewno inaczej, z większą ostrożnoscią podchodziła do ich podawania. Nawet przy załozeniach, ze nie szkodzą w Alzheimerze, to przy naszym badaniach pomyłka co do błędnego rozpoznania może sie zdarzyc, ze te lekarstwa mogą byc niepotrzebnie podawane i mogą wywoływać objawy, które mogą być traktowane jako cos normalnego w chorobie, a w rzeczywistosci mogły by ustąpić po odstawieniu leku. Tylko że sie wmawia wszystkim , ze jest konieczność podawania leku nieprzerwanie i nie mozna go odstawiac, to ze strachu, ze mozna jeszcze bardziej zaszkodzić, nie chcąc brac na siebie odpowiedzialności, wszystko trzyma sie kurczowo leku, popychając chorego i siebie w jeszcze wiekszą matnie.
Nie wiem gdzie widzisz taką wrogość we mnie do wszystkich. Lekarze jacy sa tacy sa, ale oni nic nowego nie wymyslą czego nie wyniesli w wyniku nauki, praktyki oraz o czym nie udało im sie przeczytać w opracowaniach medycznych. I niestety, ale ja nie dorównuję Tomkowi, do jego nastawienia do niekompetencji naszych lekarzy, do ich ulegania wpływom koncernów farmaceutycznych, a o czym w jego wypowiedziach można wyczytać dosłownie.
Inną kwestię stanowią naukowcy, których badania finansowane sa przez koncerny farmaceutyczne.To oni w duzej mierze sa na ich usługach. I wystarczy przeczytac na jakich zasadach taki Exelon został dopuszczony do obrotu, że wykazuje umiarkowaną skuteczność, a że przekłada sie na korzyści u niektórych, a korzyści przewyższają ryzyko.Czyli jakies ryzyko musi byc , tylko o nim sie nie nadmienia, bo i po co jak ono nie wyjdzie, bo wszystko będzie można zgonić na postępującą chorobę.Dlatego chyba ten cały krzyk zabraniający przerywania podawania leku, by ktos przez przypadek, tak jak ja nie mógł zobaczyć wątpliwej jego skuteczności.
Lobby farmaceutyczne jest bardzo silne, prężnie działa, a o czym mogliśmy sie przekonac, jak Światowa Organizacja Zdrowia uległa ich presji ogłaszając epidemię świnskiej grypy, a której w rzeczywistości nie było. Ale wymogli ją na nich, tylko po to, żeby koncernom szczepionki dobrze się posprzedawały.
Jak działa lobby i do czego sa zdolni ludzie, gdy w grę wchodzą duże pieniądze, w tym sami naukowcy, którym finansuje sie badania, nie tak dawno miałam okazję sie przekonać przy okazji, kiedy w moim miescie zaistniała groźba postawienia wiatraków. Możesz byc pewna dla nich nie liczą sie inni. Żaden problemem dla nich jest wprowadzac ludzi w błąd , naciągać prawdę.Wazne sa tylko ich interesy i ich zarabianie.
Wrogość do osób mających inne zdanie mieści się w samej dyskusji z nimi. Spraw wzbudzających kontrowersje nie rozwiąże sie przemilczając je, czy tez przystając na zdanie innych, bo wtedy tworzy sie błędne koło, w którym przychodzi nam wszystkim żyć.
To ze dla Ciebie stali sie nieomylnymi autorytetami, którym świecie wierzysz, nie znaczy że tak musi być w każdym przypadku, który szuka pomocy. A dużo daje tez zdroworozsądkowe podejście do sprawy, a nie ślepa wiara w jakies badania i w czyjeś sugestie, które i tak sprowadzają sie do tego, że wszyscy chorzy i ich bliscy dalej tkwią w takim martwym punkcie.No ale cóz, każdy moze wierzyc w co mu wygodniej.
I mogę Cie zapewnić, ze duzo nie straciłaś, ze Twoja mama przeszła chorobę bez tych lekarstw, bo z nimi na pewno by tyle nie przeżyła. Znam niejeden przypadek Alzheimera. Cztery lata temu zmarł sąsiad mieszkający trzy domy ode mnie. Jego bliscy patrzą z zazdrością i tego nie ukrywaja, jak ja juz 4lata spaceruję ze swoja mamą, A jakże leczony był Exelonem.I po sąsiedzku nie był to jedyny przypadek. Ale znam tez przypadki z dalszych miejscowosci , jak np. z Bielska Białej, gdzie w 2007 roku, podczas gdy moja mam wykazywała oznaki otępienia, dziadek wywijał jeszcze na weselu.I z exelonem zdołał ją jeszcze przescignąć w chorobie na tyle, że juz od zeszłego roku nie zyje.
To jest nas wszystkich ludzi podejscie, że gdy przychodzi choroba szukamy ratunku i najbardziej upatrujemy go w leczeniu. Tak i w tym przypadku, wierzymy w jego moc.Tylko ze wychodzi na to, że tę moc ma wątpliwą i bardziej jest nastawiona na samo zarabianie kosztem innych.wygodny sposób, gdyz nie da sie nic udowodnić, bo postepujące objawy chorobowe sa wpisane jako towarzące podawaniu tych leków.
Tomek
Posty: 865
Rejestracja: środa 09 lis 2011, 22:09

Re: Na co możemy mieć wpływ?

Post autor: Tomek »

Marysieńka pisze:A zacytowany przez Ciebie fragment, który błędnie zrozumiałaś jest tylko aluzją do słów Tomka, że "Pisząc o szkodliwości danych leków trzeba też zawsze mieć na uwadze przypadki, w których wykazano skuteczność tych leków." I niestety ja to odbieram, że ze względu, ze te lekarstwa niektórym pomagają, mam przemilczać ich szkodliwość, żeby inni przypadkiem nie rezygnowali z ich podawania, i bez znaczenia czy w ich przypadku, jak i na ile będą skuteczne. Żeby wszyscy pozostali kierowali się zasadą, że skoro innym pomagają, to ich bliskim nie mogą zaszkodzic i dlatego mogę je bezpiecznie podawać. Tomkowi bardzo zalezy na stosowaniu sie do tej zasady, i tylko pozostaje pytanie dlaczego?
Po raz kolejny piszesz nieprawdę, nie rozumiesz co się do Ciebie pisze i wygląda to tak jakbyś czytała co drugie zdanie. Nie wiem czy zauważyłaś ale ta dyskusja zaczyna się od momentu, w którym cytujesz mnie jak piszę, "że Exelon przy nieprawidłowej diagnozie może nawet szkodzić". Parę razy już zaznaczałem, że Exelon czy inne leki z tej grupy mogą szkodzić w przypadku osób, u których nie zachodzi obniżenie poziomu acetylocholiny. Przy podawaniu każdego leku przepisanego przez neurologa czy psychiatrę trzeba zachować ostrożność, zaczynać od minimalnych dawek i obserwować. Na starym forum jako jedyny pisałem o tym, że inhibitory acetylocholinoesterazy mają takie działanie jak niektóre pestycydy i objawy zatrucia są dla nich podobne. Wielokrotnie zaznaczałem także, że neuroleptyki/leki przeciwpsychotyczne mają szeroką gamę skutków ubocznych i długotrwale używane mogą pogorszyć szybko stan chorego. W Twoich przykładach nie ma w ogóle wzmianki o pozostałych lekach - czy były brane i w jakiej ilości. Natomiast na bazie literatury medycznej, przykładów z rodziny oraz forum wiem, że Exelon nie jest taką straszną trucizną w danych przypadkach. W przypadku choroby Parkinsona występuje deficyt dopaminy i podaje się leki zwiększające poziom tego neuroprzekaźnika, w przypadku wielu typów depresji występuje niedobór serotoniny i podaje się leki zwiększające poziom serotoniny, w przypadku choroby Alzheimera występuje niedobór acetylocholiny i podaje się leki zwiększające tę substancję. Pozwolisz, że w tej kwestii nie będę w całości popierał zdanie osoby, która ma swoje indywidualne obserwacje a będę polegał na publikacjach następujących osób:

1. prof. dr hab. n. med. Maria Barcikowska, kierownik Kliniki Neurologii Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie, przewodnicząca Sekcji Alzheimerowskiej Polskiego Towarzystwa Neurologicznego
2. prof. dr hab. n. med. Leszek Bidzan, kierownik Kliniki Psychiatrii Rozwojowej, Zaburzeń Psychotycznych i Wieku Podeszłego w Gdańsku
3. dr hab. n. med. Barbara Bień, kierownik Kliniki Geriatrii AM w Białymstoku, prezes Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Gerontologicznego
4. prof. dr hab. n. med. Jan Braszko, kierownik Zakładu Farmakologii Klinicznej AM w Białymstoku
5. prof. dr hab. n. med. Andrzej Członkowski, kierownik Zakładu Farmakologii Klinicznej AM wWarszawie, konsultant krajowy ds. farmakologii klinicznej
6. dr n. med. Jarosław Derejczyk, dyrektor Szpitala Geriatrycznego w Katowicach
7. dr n. med. Tomasz Gabryelewicz, przewodniczący Sekcji Psychogeriatrii i Choroby Alzheimera Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego
8. prof. dr hab. n. med. Tomasz Grodzicki, kierownik Katedry i Kliniki Chorób Wewnêtrznych i Gerontologii CM UJ w Krakowie, konsultant krajowy ds. geriatrii
9. dr hab. n. med. Iwona Kłoszewska, kierownik Kliniki Psychiatrii Wieku Podeszłego i Zaburzeń Psychotycznych AM w Łodzi
10. prof. dr hab. n. med. Wojciech Kozubski, kierownik Katedry i Kliniki Neurologii w Poznaniu
11. prof. dr hab. n. med. Hubert Kwieciński, kierownik Kliniki Neurologii AM wWarszawie, konsultant krajowy ds. neurologii
12. prof. dr hab. n. med. Jerzy Leszek, Klinika Psychiatrii AM we Wrocławiu
13. dr n. med. Rafał Motyl, Klinika Neurologii CM UJ w Krakowie
14. prof. dr hab. n. med. Grzegorz Opala, kierownik Kliniki Neurologii Wieku Podeszłego OEl. AM w Katowicach
15. dr n. med. Tadeusz Parnowski, ordynator Oddziału Psychogeriatrii IPiN w Warszawie
16. dr n. med. Tomasz Sobów, Klinika Psychiatrii Wieku Podeszłego i Zaburzeń Psychotycznych AM w Łodzi
17. prof. dr hab. n. med. Andrzej Szczudlik, kierownik Kliniki Neurologii Instytutu Neurologii Collegium Medicum UJ w Krakowie
18. prof. dr hab. Jerzy Vetulani, Instytut Farmakologii PAN w Krakowie.

którzy także twierdzą te rzeczy, które za bardzo Tobie do gustu nie przypadają.
Administrator
Site Admin
Posty: 40
Rejestracja: środa 09 lis 2011, 00:46

Re: Pogorszenie stanu po lekach

Post autor: Administrator »

Ostrzeżenie dla użytkownika: Marysieńka.

Proszę nie wprowadzać innych osób w błąd.
Trzymajmy się sprawdzonych informacji opisując obiektywnie cały problem a nie wybrane jego aspekty.
W przypadku uznania wypowiedzi za krzywdzące lub mogące przyczynić się do skrzywdzenia opiekunów lub chorych będą podjęte odpowiednie działania.
Zablokowany