Pozdrawiam wszystkich -na początek i dziękuję tym, którzy napisali do mnie.
Moich niespodzianek od losu dalszy ciąg....niestety, tragicznych.Oprócz bólu po śmierci Babci, z którą byłam blisko związana, oprócz choroby Mamy, Jej przeprowadzki do nas, jak to ponoć często (?)się zdarza-zostawił mnie facet(w dniu moich urodzin), w kilka dni po tych wszystkich traumach, których nie ogarniałam, bo za dużo ich....Od 1 lipca zażyczył prowadzenia osobnego gospodarstwa domowego, a tym samym wszystkich opłat.Przy moich belferskich szalonych zarobkach był to szok emocjonalny i finansowy.A teraz niedawno oświadczył(bo nadal mieszkamy razem),że złożył w sądzie pozew o zniesienie współwłasności.....odebrało mi mowę, a potem chęć do pracy( w której mobbing jest normą), życia, o opiece nad Mamą nie wspomnę ....Nie oczekuje żalu ani współczucia, bo nie pomogą .Zastanawiam się tylko, jak długo dam jeszcze radę, bo świat zawala się u mnie konsekwentnie od pół roku i za chwile może się okazać, że nie mamy dachu nad głową Wtedy co? jak dalej żyć? jak żyć, kiedy żyć się już nie chce........
Net-niespodzianek ciąg dalszy....
Re: Net-niespodzianek ciąg dalszy....
Podołasz problemom !! zapewniam Cię ! pierwszy raz czytam Twój twój tekst, jednak jestem pewna, że sobie poradzisz.Na podstawie swojego doswiadczenia wiem, ze jak jednym zostaje zabrane to drugim jest to dodane. Moja mama choruje od wielu lat, jestem z nią sama, często mam wrażenie , że juz nie podołam, a potem jakoś daję rady.Myślę, że to co zostało zabrane mojej mamie, ja dostałam. Nie znam innej odpowiedzi skąd mam tyle siły... .. chociaż bywa też, że nie wiem skąd zmieści się we mnie tyle łez...... siły i cierpliwości życzę..pozdrawiam serdecznie, Trzymaj się dzielnie !
Re: Net-niespodzianek ciąg dalszy....
Co Cię nie zabije to Cię wzmocni. I tak jest. Też miałam takie pasma niepowodzeń , a później zadziwiałam otoczenie moją siłą. Powodzenia
Re: Net-niespodzianek ciąg dalszy....
Dziewczyny-straszliwie Wam dziękuję za słowa wsparcia i otuchę!ściskam mocno!!!!
Pozdrawiam wszystkich zrzeszonych 
Re: Net-niespodzianek ciąg dalszy....
Witaj, Net. Twoja opowieść wywołała u mnie wiele refleksji. Mój mąż wytrzymuje, bo na co dzień pracuje poza domem. Bywa przez kilka dni w miesiącu. Gdy nawet wówczas ma dość i ucieka w rozmaite prace wokół domu. Bierze mnie wówczas cholera; to ja powinnam zwiać i odpocząć. Ale to moja matka i nie daję rady, zatem czy mogę dziwić się jemu? Alz. rozbija małżeństwa, ogrom wysiłku psychicznego i fizycznego przerasta, staje się nie do udźwignięcia. Tak naprawdę jestem całkiem sama; bez żalu, bez liczenia na kogokolwiek. Opiekunkę mam też z Gopsu- ten płaci połowę stawki. Dzieci- studenci- wykorzystuję, gdy tylko to możliwe, łapię wówczas oddech- wyjeżdżam. Radzę sobie. A Ty też dasz radę. Przypomnij sobie chwile trudne, gdy nie wyobrażałaś sobie, jak to ogarnąć. I co? Udało się. Życie stawia niesłychanie trudne zadania- zdaje się- nie do wykonania. A tu jakiś dobry przypadek, zbieg okoliczności i jakoś jest. Damy radę! 
Re: Net-niespodzianek ciąg dalszy....
WItaj Net,
nie tylko Ty zmagasz się z wieloma przeciwnościami dnia codzienego. Ja też jestem sama i mieszkam z mamą, ktora od prawie 3 lat ma zdiagnzowaną chorbe ALz......i wymaga mojej opieki. dotaąd jakoś dawala sobei rade i bylo nawet tak sobie, czasem .bywaly trudne zachowania i dni ale teraz......od 4 tygodni mam duzo większe zmartwienie. 13 go mamę rano zastalam siedzącą na podlodze i ni emogla wstać mowiąc ze boli ją noga ,,, no i pogotowie, rtg w spzitalu i diagnoza..pęknięcie stawu biodrowego i albo operacja albo 6 tugodni opieki, a ja bylam w szoku, tego się nie spodziewalam..... zdecydowalysmy się na operację. ale bardzo sie obaiwalam, bo moj amam od mojego urodzenia nie byla w spzitalu ado tego balam sie izolacji od jej mieszkania i reakcji na nowe otoczenie.
moje 2 tygdonei to tylko praca i szpital....codziennie po pracy do póżnego wieczora ale i czasem do poludnia tez choc na troche.
dni bywaly różne, i nastroje tez.a teraz od tygodnia mama jest w domu, bo szpital wypisal i za ok 4 tygodnie powrot. wypożyczylam łóżko rehabilitacyjne ...aby lepiej bylo i mamie i latwiejsza dla mnie opieka.
więc nie mialam wyjscia, jestem na zwolnieniu na opieke i trwam przy mamie 24 godz, na dobe. czuwam nad jej psychika, bo to jest w tej chroobie i stalym lezeniu bardzo wazne. co będzie dalej.....czas pokaze, ja niestety tez miewal dobre i bardzo zle dni.....ale wiem, ze musze sobei radzic. teraz tez widzę, kto jest mi tak naprawde bliskich z moich przyjacioł.
ale wiem ze razem z mama pokonamy to i mama będzie ćwiczyć aby znowu samemu chodzić.
tak więc WIdzisz..........wielu z nas opiekunów, ma swoej troski i musimy sobei radzić i Ty także wszystkiemu Dasz rade.
a jakby co.to zawsze Możesz na forum napisać o swoich smutkach - to pomaga a dobre serduszka inych opiekunów. napewno będą CIę wspierać .....pozdrawiam
nie tylko Ty zmagasz się z wieloma przeciwnościami dnia codzienego. Ja też jestem sama i mieszkam z mamą, ktora od prawie 3 lat ma zdiagnzowaną chorbe ALz......i wymaga mojej opieki. dotaąd jakoś dawala sobei rade i bylo nawet tak sobie, czasem .bywaly trudne zachowania i dni ale teraz......od 4 tygodni mam duzo większe zmartwienie. 13 go mamę rano zastalam siedzącą na podlodze i ni emogla wstać mowiąc ze boli ją noga ,,, no i pogotowie, rtg w spzitalu i diagnoza..pęknięcie stawu biodrowego i albo operacja albo 6 tugodni opieki, a ja bylam w szoku, tego się nie spodziewalam..... zdecydowalysmy się na operację. ale bardzo sie obaiwalam, bo moj amam od mojego urodzenia nie byla w spzitalu ado tego balam sie izolacji od jej mieszkania i reakcji na nowe otoczenie.
moje 2 tygdonei to tylko praca i szpital....codziennie po pracy do póżnego wieczora ale i czasem do poludnia tez choc na troche.
dni bywaly różne, i nastroje tez.a teraz od tygodnia mama jest w domu, bo szpital wypisal i za ok 4 tygodnie powrot. wypożyczylam łóżko rehabilitacyjne ...aby lepiej bylo i mamie i latwiejsza dla mnie opieka.
więc nie mialam wyjscia, jestem na zwolnieniu na opieke i trwam przy mamie 24 godz, na dobe. czuwam nad jej psychika, bo to jest w tej chroobie i stalym lezeniu bardzo wazne. co będzie dalej.....czas pokaze, ja niestety tez miewal dobre i bardzo zle dni.....ale wiem, ze musze sobei radzic. teraz tez widzę, kto jest mi tak naprawde bliskich z moich przyjacioł.
ale wiem ze razem z mama pokonamy to i mama będzie ćwiczyć aby znowu samemu chodzić.
tak więc WIdzisz..........wielu z nas opiekunów, ma swoej troski i musimy sobei radzić i Ty także wszystkiemu Dasz rade.
a jakby co.to zawsze Możesz na forum napisać o swoich smutkach - to pomaga a dobre serduszka inych opiekunów. napewno będą CIę wspierać .....pozdrawiam
Re: Net-niespodzianek ciąg dalszy....
Aisuni, Abora-dziekuję.