5 lat walki, na razie...

Tu dzielimy się naszymi historiami związanymi z chorobą Alzheimera lub innymi demencjami.
Krysia
Posty: 1
Rejestracja: poniedziałek 28 sty 2013, 07:41

5 lat walki, na razie...

Post autor: Krysia »

Lekarz naurolog i psychiatra zdiagnozował tę chorobę po wykonaniu tk głowy i przeprowadzeniu wywiadu u mojej mamy ponad 5 lat temu, w 2007rok, krótko po jej 80 tych urodzinach obchodzonych hucznie w restauracji. Wtedy to lekarka starała się uświadomić mnie i przygotować na tę straszną chorobę. Jednak wiem, że nie do końca byłam świadoma rzeczywistych postaci choroby, to przychodzi z czasem. Pamiętam taki dzień kiedy mama przestała mnie rozpoznawać i zwracała się do mnie jak do obcej osoby. Runął mi cały świat, nagle osoba która była mi bliską, ciepłą, rozumiejąca moje problemy, stała się obca, była mama, ale jakby jej nie było, był człowiek ale nieobecny, była osoba, ale tylko odległa umysłem postać. Z czasem zaakceptowałam tę sytuację, bo przecież nie miałam wyjścia. Rodzina znajomi i inni wokół jeszcze tego nie zauważali, ja już wiedziałam co się z nią dzieje.Ukrywałam tak jak i Ona ten stan.
martuś
Posty: 18
Rejestracja: czwartek 08 gru 2011, 17:44

Re: 5 lat walki, na razie...

Post autor: martuś »

Witam.W przypadku mojej mamy diagnozę postawiono też jakieś 5 lat temu. Pamiętam ,że przyszła do domu i powiedziała, że jest strasznie chora tj. ma Alzheimera,ale jakoś się tym zbytnio z początku nie przejęłam, może dlatego ,że przecież "na to się nie umiera " a kłopoty z pamięcią to ja miałam większe i dzięki bogu to coś nie boli.Mama sobie spokojnie chodziła do lekarza , choroba nie postępowała, lekarka stwierdziła, że to właściwie nie jest Alzheimer , a nawet gdyby był to nie ma się co przejmować, gdyż są już na to coś lekarstwa. Bomba wybuchła po 2 latach ,w ciągu 1 miesiąca życie w domu przewróciło się do góry nogami, choroba pokazała swoje pazury i co potrafi zrobić z człowieka , a ja w tempie błyskawicznym zrozumiałam na czym to cholerstwo polega, że tak naprawdę choruję cała rodzina . Do dzisiaj żałuję, że pozwoliłam sobie na uśpienie mej czujności przez lekarzy , ale pewnie i tak by to nic nie dało , a przynajmniej 2 lata żyłam z mamą w błogiej nieświadomości co tak naprawdę znaczy Alzheimer. Pozdrawiam
ODPOWIEDZ