nie wiem co robić...

Tu dzielimy się naszymi historiami związanymi z chorobą Alzheimera lub innymi demencjami.
basik
Posty: 11
Rejestracja: czwartek 11 wrz 2014, 15:36

nie wiem co robić...

Post autor: basik »

Witam serdecznie, jestem nowa na tym forum. Nie wiem czy to dobry moment na pisanie na tym forum bo jestem w totalnej rozsypce i mogę trochę histeryzować. Jestem przerażona ponieważ w ciągu kilku dni mojej mamie dramatycznie się pogorszyło. Mam wrażenie że sobie nie radzę, i nie wyobrażam sobie przyszłości. Nie mam cierpliwości i siły. Moja mama zawsze była osobą trudną, mieszkam z nią i od ok 20 lat dręczy nas, szantażuje emocjonalnie, ustawiła nasze życie wg swoich upodobań -nie mam do niej serca. Od zawsze miała utraty świadomości (od 32 roku życia), próby diagnozowania nie dały wyniku. Żyliśmy z tym, ostatnio traci świadomość i przewraca się -zazwyczaj jednocześnie ciężko tłukąc(3 wizyty w szpitalu w ciągu roku) -każda wizyta to 10% obniżenie zdolności intelektualnych plus ucieczki, pasy i bicie pielęgniarek. Osłabienie pamięci obserwujemy od dawna, bierze leki. W ciągu kilku ostatnich dni pogorszenie, prawie brak kontaktu, tylko pretensje, płacze, pytania czemu zabrałam jej leki ( musiałam, myliła się), co pięć minut w dzień i w nocy. Agresja - kopanie, przekleństwa. Urojenia -"kim była ta wysoka pani która tu u nas wieczorami gotowała i zawsze był obiad a teraz nie ma co jeść". Nie obsługuje telewizora i telefonu, wścieka się i ciągle ma do mnie pretensje o wszystko. Tu na forum wszyscy dzielni i kochają swoich podopiecznych. Ja jestem słaba i mówiąc delikatnie nie mam serca do swojej mamy. Niedawno opiekowałam się teściem umierającym na raka. Ostatnie lata mamą, i po śmierci teścia teściową. Nie mam już siły do oglądania tylko starszych ludzi, słuchania pełnych nienawiści opowieści, to wszystko już dla mnie za dużo. Bracia zniknęli jak kamfora, na znajomych nie mam czasu. Po długim czasie przerwy znalazłam pracę, ale nie wiem jak długo dam radę patrząc na ostatnie dni. Mama nie ma tendencji do uciekania, ale mam milion wizji co może zrobić, stres mnie zżera. Moje życie to lekarze, zastrzyki, szpitale, badania (mama ma kilka chorób), recepty, leki. Łatwiej by było gdyby przed chorobą była osobą miła i ciepłą. Jak poradzić sobie z opieką nad osobą której się nie lubi?
Awatar użytkownika
Dara
Posty: 85
Rejestracja: piątek 13 mar 2015, 20:07
Lokalizacja: Górny Śląsk

Re: nie wiem co robić...

Post autor: Dara »

basik pisze: Tu na forum wszyscy dzielni i kochają swoich podopiecznych.(...)Jak poradzić sobie z opieką nad osobą której się nie lubi?
Basik Owszem,na tym forum są ludzie bardzo dzielni,ale nie wszyscy kochają swoich podopiecznych.Do takich (nielicznych) osób np.ja się zaliczam.Też jestem tu od niedawna i spotkałam się z ogromną wyrozumiałością w kwestii "nielubienia" mojego męża,który starannie,przez lata, niszczył wszystkie moje ciepłe uczucia do niego.
Mogę Ci tylko powiedzieć jak ja staram się sobie poradzić z tym problemem.
Po pierwsze widzę,jak bardzo zmienia się jego osobowość w stronę zagubienia i naprawdę zaczynam odczuwać współczucie.Powtarzam sobie,że coraz mniej jest tamtego potwora a ta osoba,która się wyłania w tle po prostu potrzebuje pomocy.Nie,wcale nie przychodzi mi to łatwo,bo W. wcale nie staje się (póki co) lepszy,tylko inny.
Po drugie,z wielkim trudem,ale staram się panować nad sobą,kiedy znów coś wywinie.Zauważyłam to,o czym przypominali mi inni na forum:spokojem o wiele więcej można zdziałać.Kiedy bywają chwile,że robi mi się gorąco ze złości,to powtarzam sobie,że powinnam go traktować jak dziecko,które przecież nie zawsze rozumie swoje słowa i czyny.Mnie to pomaga.
Poza tym w załączniku masz historię krystii.Trochę chaotycznie ją skopiowałam,ale głęboki sens pozostał.Powracam do niej zawsze wtedy,kiedy zaczyna brakować mi sił i wracają nocne napady paniki.Pomimo,że biorę antydepresanty.
To tyle na początek.Pisz i zaglądaj do nas.To forum jest bezcenne!
Załączniki
krystja66.doc
(117.5 KiB) Pobrany 998 razy
basiaz
Posty: 101
Rejestracja: środa 14 sie 2013, 21:19

Re: nie wiem co robić...

Post autor: basiaz »

Basik, to wszystko co opisujesz, ja również przechodziłam z moją mamą.Teraz jest lepiej. Wraz z postępem choroby Alzheimera agresja się zmniejsza (nie wiem ,czy to jest pocieszenie). Pobyty chorego w szpitalu bardzo przyspieszają rozwój choroby. Najlepiej jest wszelkie badania robić ambulatoryjnie, a do szpitala oddawać jedynie w sytuacjach zagrażających życiu.
basik
Posty: 11
Rejestracja: czwartek 11 wrz 2014, 15:36

Re: nie wiem co robić...

Post autor: basik »

Wielkie dzięki za odpowiedzi. Niestety nie mogłam uniknąć szpitala (a chciałam) bo mama miała zatorowość płucną i po każdym stłuczeniu muszą ją zostawić na obserwacji (krwotoki itp). Problemem są te jej wywrotki -przewraca się w ułamku sekundy a jest jeszcze na chodzie. Nie wychodzi sama, ale i w domu może się skrzywdzić. Dzisiaj mam do was konkretne pytanie - jak poradzić sobie w sytuacji gdy moja mama koniecznie chce iść spać , albo dostać leki w zupełnie bezsensownych godzinach? Np zaczyna się kłaść o 15 a jej upór jest straszliwy, walczę z nią ile daję radę i tak w końcu wygrywa. Kładzie się np o 18 a potem chodzi w nocy - nie chce się położyć jest splątana. Przeraża mnie ten upór bo godzinami nie mogę nic zrobić - mama wraca co 5 min, albo co 5 min kładzie się. Od razu powiem wam,że odwracanie uwagi nie pomaga-mamy nic nie interesuje, po prostu dostaje szału i już.Powiedzcie ile w waszym przypadku trwał okres agresji? To jest straszne...
basik
Posty: 11
Rejestracja: czwartek 11 wrz 2014, 15:36

Re: nie wiem co robić...

Post autor: basik »

Powiedzcie mi jeszcze skąd bierzecie siłę i cierpliwość? Ja jestem wykończona, nie mam siły na codziennie to samo, nie sypiam a jeśli zasnę to często budzę się śmiertelnie przerażona i nie śpię do rana. Myśl, że to może trwać latami wydaje mi się jakimś science fiction. Nie wiedziałam że stres może boleć. Boli mnie wszystko.
wigi
Posty: 1068
Rejestracja: czwartek 10 lis 2011, 19:21

Re: nie wiem co robić...

Post autor: wigi »

Witaj,
Jakie leki bierze Twoja Mama?
Z tą agresją jest różnie niestety. Czasem leki pomagają i dość szybko mija, a czasem jest dużo gorzej.
Jeżeli Twoja Mama chce brać leki w bezsensownych godzinach to można próbować podawać jej wtedy np. jakieś witaminy, albo jakieś lekopodobne (z wyglądu) cukierki. Z chorą osobą nie powinno się walczyć, bo to ją tylko dodatkowo rozdrażnia.
Podobnie jest ze spaniem w dzień - lepiej pozwolić chorej na położenie się na trochę po obiedzie - nie później niż o godz. 15 niż walczenie z nią. Najważniejsze jest to, aby chora miała bardzo regularny tryb życia. Po uzgodnieniu z lekarzem można podawać chorej jakieś leki na sen. Bardzo dobrze działa i jest tolerowana dobrze na ogół melatonina.
krzyska
Posty: 1
Rejestracja: wtorek 13 paź 2015, 17:08

Re: nie wiem co robić...

Post autor: krzyska »

Moja Mama leczona była w Ścinawie (Dolny Śląsk) w Ośrodku Alheimerowskim od 2010 roku.
Niestety opiekun jest na pierwszej "linii frontu" i staje się wrogiem nr 1. Tak było u mnie. Co robić? Mi radzono ośrodek opiekuńczy. Dałam rade bez.
Leki ja podawałam. Brała Biomentin, Mirzaten, Ketrel plus leki na astme,marskość płuc, ciśnieniowe, krążeniowe. Niestety niewydolność nerek ją mi zabrała 9-go, wczoraj odprowadziliśmy Ją na miejsce spoczynku.
Przez te lata działałam na zasadzie szwungszajby+prochy na nerwy, depresanty. Dla Mamy doktor przypisał mi syrop hydroksyzine, kieliszek Ją uspakajał.
Niestety nie ma grup wsparcia w mniejszych miastach. Znalazłam to forum już dawno, ale tylko czytałam. Teraz nie wiem co robić z wolnym czasem to pisze.
Moim dzieciakom (41 i 34 lata) powiedziałam że jeżeli zauważe u siebie objawy demencji takiej to nie pozwolę nigdy, by się tak męczyli jak ja.
Pozdrawiam Was serdecznie. Krzyśka.
Awatar użytkownika
Dara
Posty: 85
Rejestracja: piątek 13 mar 2015, 20:07
Lokalizacja: Górny Śląsk

Re: nie wiem co robić...

Post autor: Dara »

krzyska pisze: Znalazłam to forum już dawno, ale tylko czytałam. Teraz nie wiem co robić z wolnym czasem to pisze.
Krzyśka,po prostu bądź z nami i pisz! Sama wiesz,że opiekun często nie ma nawet sił siąść do komputera,chociaż bardzo by chciał komuś coś podpowiedzieć lub pocieszyć.Ty masz to już za sobą,masz wreszcie czas,aby pomagać teraz innym na tym forum.
Pozdrawiam.
basiaz
Posty: 101
Rejestracja: środa 14 sie 2013, 21:19

Re: nie wiem co robić...

Post autor: basiaz »

Basik, bardzo ważne jest dobre. indywidualne ustawienie leków przez lekarza prowadzącego (psychiatrę lub neurologa). U chorego na Alzheimera obok demencji występują zaburzenia zachowania, agresja, urojenia. Dlatego obok leków stosowanych w chorobie Alzheimera (donepezil lub rywastygmina, memantyna) zalecane są leki stosowane w chorobach neurologicznych i zaburzeniach psychicznych. Na urojenia chorym na Alzheimera przepisywane są leki stosowane w schizofrenii i chorobie dwubiegunowej - kwetiapina (np. "Ketler"), a na agresję leki stosowane w padaczce (np."Depakine Chrono"). Oczywiście dawki tych leków dla chorych Alzheimera w podeszłym wieku , są znacznie niższe, niż te stosowane w osób młodszych. Dobry dobór leków i odpowiednie ich dawkowanie powinny pomóc. Chorzy na Alzheimera mają też zaburzony rytm snu i czuwania, i często w nocy nie śpią , a wędrują. Możesz mamie podawać na noc melatoninę, którą kupuje się bez recepty. Ja mojej mamie obecnie podaję: plastry "Evertas" 9,5 mg/24 h (rywastygmina), "Nemandatine" 20 mg (memantyna), "Ketipinor" (kwetiapina) oraz "Melatoninę" 3 mg.
basik
Posty: 11
Rejestracja: czwartek 11 wrz 2014, 15:36

Re: nie wiem co robić...

Post autor: basik »

Witam, dzięki wszystkim za odzew. Jestem na etapie totalnego oszołomienia dlatego nie miałam czasu odpisać.Mama od dawna bierze lucetam i wicebrol. (i mnóstwo innych leków na różne dolegliwości). Wieczorem pernazynę (50mg) i teraz lekarz psychiatra zapisał Donepezil. W trakcie wizyty mama była w niesamowitej formie - liczyła od 21 w dół co dwa, rysowała zegar i wskazówki -idealnie. Pamiętała imiona, adres, datę, najbliższe święta. Byłam w szoku.Lekarz powiedział że to bardzo wczesny etap otępienia. Dwa dni w miarę spokojnie. Przed chwilą pytania do mnie "gdzie jej córka", " gdzie ma iść do domu" "czy jest w szpitalu , ale w domu, bo tam gdzie mieszka jest taki sam widok z okna" itp. Na szczęście spokojnie. Czy zaobserwowaliście aż tak ogromne wahania w zachowaniu? Nie wiem co robić, bo w ciągu dnia jest w miarę ok. Te zachowania są tak skrajnie różne, że mam problem z oceną sytuacji - czy już potrzebna opiekunka, czy nie. Pracuję, w ciągu dnia mama jest w domu, nie robi żadnych "numerów". Ale wieczory są przerażające. Noce są różne, nie mogę się w tym połapać. Była agresja, histeria, teraz miło ale nie wiem ile to potrwa. Boję się że czegoś nie dopilnuję, ale nie chcę też popadać w panikę. Jak długo ( do jakiego momentu) nie trzeba opiekunki? Jaki sygnał powinien mnie zaniepokoić? Czy to splątanie dzisiejsze może być wynikiem zwiększonej dawki pernazyny ( z 25 na 50) ?
ODPOWIEDZ