Mama chorowała na Alzheimera 8 lat od momentu diagnozy. Pierwsze symptomy były niezauważalne wtedy a teraz oczywiste: zostawiony klucz w zamku, zapomniana wizyta u lekarza. Potem zaczęła dziwnie gotować a gotowała świetnie. Schudła i wtedy lekarz zasugerował, że może zapomina jeść. Potem pierwsza wizyta u neurologa i tradycyjny zestaw pytań , który dziś dzień, jak się Pani nazywa, jak mają na imię Pani dzieci i zadanie aby od 100 odejmować po 7 i mamy próby „oszukiwania” , żeby nie usłyszeć tej strasznej diagnozy. Przez dwa lata jeszcze mieszkała sama i funkcjonowała z naszą pomocą. Potem już nie radziła sobie sama i zamieszkała u siostry a na weekendy przyjeżdżała do swojego mieszkania i my z siostrą przejmowałyśmy opiekę.
Stosunkowo szybko przestała mówić poza pojedynczymi słowami i zdaniami ale miałam wrażenie, że wszystko rozumie prawie do końca. Chyba dzięki dobrze dobranym lekom choroba przebiegała w sposób łagodny i mama była bardzo pogodna. Uwielbiała muzykę, dzieci i zwierzęta. Nigdy chyba nie usłyszałam tylu dobrych rzeczy i nikt tak się nie cieszył na mój widok jak mama w czasie tej choroby, wcześniej była raczej oszczędna w okazywaniu uczuć.
Ostatni rok to był mocny zjazd w dół i przyszła ta okropna faza wykłócania o mycie, wizyty w toalecie, agresywne zachowania i przekleństwa jako jedyne zapamiętane słowa , odmawianie przyjmowania leków a potem jedzenia i picia. I nasza bezsilność kiedy w ciągu całego dnia mama wypiła pół szklanki herbaty i zjadła parę łyżek zupy i świadomość do czego to prowadzi na dłuższą metę. Ostatnie dwa tygodnie leżała w szpitalu nieprzytomna z zapaleniem płuc a my byliśmy tam co dzień i trzymaliśmy ją za rękę i tak odeszła. Dzień przed jej śmiercią weszłam na forum po raz pierwszy do tego działu Po drugiej stronie. Czy to był znak?
Teraz patrząc z perspektywy, słysząc różne historie widzę jak ważne są opieka i właściwe leczenie mimo, że to nieuleczalna i postępująca choroba.
Życzę wszystkim jeszcze opiekunom dużo siły i wytrwałości, kto tego nie przeżył nie ma pojęcia przez co przechodzicie.
A ja staram się odnaleźć w życiu , na razie nie mam pojęcia co mam zrobić z tymi wolnymi weekendami, których nie miałam od lat.