Jak poradzić sobie gdy niszczy wszystko co dawniej zrobiła
Jak poradzić sobie gdy niszczy wszystko co dawniej zrobiła
Co zrobić gdy osoba chora intensywnie i z wielką pasją pruje wszystkie wełniane rzeczy . Te rzeczy wcześniej gdy była zdrowa robiła na drutach z każdego kawałeczka wełny jaki znalazła.a teraz rwie to na malutkie kawałeczki i rozrzuca po całym domu.twierdzi że to kwiatuszki ?
Re: Jak poradzić sobie gdy niszczy wszystko co dawniej zrobi
Zależy Tobie na tych rzeczach? Jeżeli nie, to niech pruje, ma zajęcie, nie robi tego złośliwie. A jeżeli chcesz mieć te rzeczy w całości, to możesz dawać do prucia jakieś stare swetry, albo spróbuj zainteresować tę osobę czymś innym, np. układaniem czegoś, kartki pocztowe.
Re: Jak poradzić sobie gdy niszczy wszystko co dawniej zrobi
pamiętam czas u mojej mamy ,że wszystkie bluzki , spodnie ,chusteczki ,książki w domu były rwane na maleńkie kawałeczki ,bluzki miały powyrywane dziury, swetry pourywane guziki, poprute rękawy sama się dziwiłam ile trzeba siły i determinacji żeby tak na takie małe kawałki ?
odpuściłam -nie było sensu walczyć -cóż tylko częściej musiałam uzupełniać garderobę .
odpuściłam -nie było sensu walczyć -cóż tylko częściej musiałam uzupełniać garderobę .
wino koloru żółtego nazywane jest białym, ponieważ jest robione z zielonych winogron...
Re: Jak poradzić sobie gdy niszczy wszystko co dawniej zrobi
Nie zależy Mi na tym wcale ,bo w zasadzie to Jej swetry czy bluzki .Problem w tym że jeśli dostanie coś co może dokończyć w pruciu -to nie akceptuje tylko wybiera coś nowego .Guziki jak tylko się nie uważa to ukręcone lub wyrwane z materiałem przy tym co w tym chodzi .Jak ktoś z rodziny zawita i zauważy takie efekty to jakoś dziwnie nas obserwuje w co Babcie ubieramy.
Re: Jak poradzić sobie gdy niszczy wszystko co dawniej zrobi
Niestety ta choroba może powodować wiele dziwnych zachowań:
http://www.alzheimer-opiekuni.pl/forum/ ... ?f=11&t=56.
Rodzinę po prostu trzeba od razu uświadamiać.
http://www.alzheimer-opiekuni.pl/forum/ ... ?f=11&t=56.
Rodzinę po prostu trzeba od razu uświadamiać.
Więcej informacji:
http://www.youtube.com/watch?v=dCp8mztMP8M
http://www.youtube.com/watch?v=dCp8mztMP8M
Re: Jak poradzić sobie gdy niszczy wszystko co dawniej zrobi
Poproś rodzinę aby zechcieli Wam towarzyszyć, taki "jeden dzień z życia Babci", może wtedy coś zrozumieją...tuptuś pisze:Nie zależy Mi na tym wcale ,bo w zasadzie to Jej swetry czy bluzki .Problem w tym że jeśli dostanie coś co może dokończyć w pruciu -to nie akceptuje tylko wybiera coś nowego .Guziki jak tylko się nie uważa to ukręcone lub wyrwane z materiałem przy tym co w tym chodzi .Jak ktoś z rodziny zawita i zauważy takie efekty to jakoś dziwnie nas obserwuje w co Babcie ubieramy.
Zamiast bluzek, swetrów itd. z guzikami, można używać ubiorów z zamkami, nie będzie już ładnie ale bezpieczniej itd. na pewno.
Re: Jak poradzić sobie gdy niszczy wszystko co dawniej zrobi
Moja odpowiedź, po roku, pewnie będzie już dawno "po ptakach", ale napiszę.
Zastanowiłam się, co wiem na temat niszczenia.
Przypominam sobie, gdy wraz z siostrą, obie w wieku, gdy bawiłyśmy się w domek pod stołem przykrytym obrusem, oddzierałyśmy pasma zwietrzałej skóry z tyłu dużego fotela "po dziadku". Przypominam sobie, bo to zasmuciło babcię. Takoż zdzieranie tapety było fascynujące w tym wieku.
Potem było ręczne niszczenie drewnianych skrzynek po owocach na drobne strzępy – gdy pewnej zimy ogrzewaliśmy się kominkiem. Miałam wtedy 40+, lecz to zajęcie sprawiało mi satysfakcję.
Potem te same skrzynki sprawiałam naszemu psu, gdy zmieniał zęby. Rano sprzątąć było łatwo, a ocalało w ten sposób nasze obuwie i nogi od mebli. Po paru miesiącach psu przeszło zainteresowanie skrzynkami.
Jest przyjemność w niszczeniu też. Tylko trzeba to prawidłowo wykorzystać. By robić coś pożytecznego, wyładować energię i mieć zajęte ręce. Do dziś mi sprawia przyjemność przygotowywanie chrustu na podpałkę (sekatorem lub ręcznie) a mojemu mężczyźnie rąbanie drzewa, przycinanie na równe kawałki piłą elektryczną, układanie w stosy zabezpieczone przed deszczem...
Ten mały barak to nasza "druga rezydencja", lecz w razie czego można w nim nawet zimę przetrwać.
Zastanowiłam się, co wiem na temat niszczenia.
Przypominam sobie, gdy wraz z siostrą, obie w wieku, gdy bawiłyśmy się w domek pod stołem przykrytym obrusem, oddzierałyśmy pasma zwietrzałej skóry z tyłu dużego fotela "po dziadku". Przypominam sobie, bo to zasmuciło babcię. Takoż zdzieranie tapety było fascynujące w tym wieku.
Potem było ręczne niszczenie drewnianych skrzynek po owocach na drobne strzępy – gdy pewnej zimy ogrzewaliśmy się kominkiem. Miałam wtedy 40+, lecz to zajęcie sprawiało mi satysfakcję.
Potem te same skrzynki sprawiałam naszemu psu, gdy zmieniał zęby. Rano sprzątąć było łatwo, a ocalało w ten sposób nasze obuwie i nogi od mebli. Po paru miesiącach psu przeszło zainteresowanie skrzynkami.
Jest przyjemność w niszczeniu też. Tylko trzeba to prawidłowo wykorzystać. By robić coś pożytecznego, wyładować energię i mieć zajęte ręce. Do dziś mi sprawia przyjemność przygotowywanie chrustu na podpałkę (sekatorem lub ręcznie) a mojemu mężczyźnie rąbanie drzewa, przycinanie na równe kawałki piłą elektryczną, układanie w stosy zabezpieczone przed deszczem...
Ten mały barak to nasza "druga rezydencja", lecz w razie czego można w nim nawet zimę przetrwać.